Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Kraków po bitwie. Główni gracze mają dylemat. Brylując pod Wawelem, można sporo zyskać

Przemysław Czarnek zorganizował konferencję w Krakowie, 25 maja 2026 r. Przemysław Czarnek zorganizował konferencję w Krakowie, 25 maja 2026 r. X (d. Twitter)
Odwołanie prezydenta jednego z najważniejszych miast w Polsce niektórzy uznali za ustrojowo-polityczne trzęsienie ziemi. Pytanie, jaki krajobraz czeka Kraków po tym kataklizmie (dla jednych) bądź bitwie (dla drugich).

Krakowskie referendum pokazało, że mając kasę oraz nieliczne, ale zdeterminowane i sprawnie zarządzane kadry, można opanować ważne organy samorządowe. Pomocny jest także brak skrupułów w prowadzonej propagandzie oraz to, by przeciwnicy nie byli zbyt wymagający i popełnili kilka błędów.

Obalony z funkcji prezydenta Aleksander Miszalski nie należał (i to nawet zdaniem wielu tych, którzy go przed dwoma laty wybrali) do arcymistrzów zarządzania miastem, ale i nie zanotował szczególnie kompromitujących wpadek. Zarzuty podawane przez inicjatorów referendum (i polityków sekundujących im zza kulis) były albo stosunkowo błahe (narażanie powagi Królewskiego Miasta przez występy w tiktokowych „rolkach”), albo tylko dyskusyjne (podwyżki cen komunikacji), albo zwyczajnie kłamliwe (rygory Strefy Czystego Transportu). Podstawowym błędem prezydenckiej ekipy była nieumiejętność przedstawienia swoich zamierzeń mieszkańcom, chociażby właśnie idei SCT jako kolejnego etapu uwalniania miasta od smogu.

Więcej, pod presją rosnącej wraz z zaostrzaniem się kampanii paniki magistrat zaczął wycofywać się z wielu decyzji i planów, powołując się na zdanie... opinii publicznej. Tak czy owak, Miszalskiemu nie będzie dane dokończyć roboty, choć przerwie ją dopiero w połowie kadencji.

Czytaj też: To będzie polityczne lato, szykuje się wielka bitwa o Kraków. Kłopot mają KO i PiS

Kraków: wnioski po referendum

Prowadzi to do pierwszych wniosków po kataklizmie – tych ustrojowych.

Reklama