Żebrak z sakiewką
Sakiewicz: żebrak z sakiewką, partyzant, ale dygnitarz. W Republice zawsze było i biednie, i bogato
„Republika prześladowana za realizację misji dziennikarskiej – zeskanuj kod QR telefonem i wesprzyj nas teraz!” – zachęcał komunikat na telewizyjnym pasku, kiedy szef stacji Tomasz Sakiewicz w rozmowie na żywo opowiadał pod koniec ubiegłego tygodnia o „bandytach” z policji, którzy „torturowali” jego asystentkę. Wejście policji do mieszkania Sakiewicza po fałszywym alarmie to nieustająco temat numer jeden w TV Republika, za każdym razem podparty apelem o datki. Po zeskanowaniu kodu otwiera się strona platformy crowfundingowej. Wystarczy zrobić przelew.
I nie będą to źle wydane pieniądze, bo chodzi w pierwszej kolejności o wyrażenie sprzeciwu przeciwko „kryptodyktaturze” Tuska, która chce zniszczyć opozycyjną stację i jej szefa. „Jak za okupacji, jak za komuny, odpowiedzmy humorem. Wesprzyj rząd i inwigiluj Sakiewicza” – zachęcał szef Republiki w nieco wcześniejszym nagraniu. Greps miał polegać na tym, że występując w telewizyjnym okienku, sam pozwala się inwigilować swoim widzom, żeby wyrobili sobie prosty automatyzm: kiedy masz w zasięgu oka Sakiewicza, od razu sięgasz po telefon i puszczasz blika.
Czytaj też: TV Republika bryluje w USA, zgubiła listek figowy. Manifest o Polsce na wojnie z zachodnią Europą
Ofiara czy strategia?
Ale w rozmowie ze swoimi dziennikarzami nie jest w nastroju do żartów. W końcu wymierzona w niego akcja to tak naprawdę atak na polską rację stanu. W jego garsonierze zamiast asystentki równie dobrze mógł akurat przebywać ambasador ważnego sojuszniczego państwa, bo tego rodzaju persony zdarza mu się podejmować na dyskretnych rozmowach.