1565. dzień wojny. Trzy warianty rosyjskiej agresji. Lepiej bądźmy gotowi, inaczej będzie chaos
Pod Czarnobylem rosyjski dron trafił w budynek składowania zużytego paliwa jądrowego. Jest przechowywane w ściśle kontrolowanych warunkach nie bez powodu, to mocno zanieczyszczony materiał rozszczepialny. Sprawę zbadała Międzynarodowa Agencja Atomowa i stwierdziła, że nie doszło do wzrostu poziomu promieniowania. Nie wiadomo, czy atak był intencjonalny.
Wiele wskazuje, że w Ukrainie został użyty pocisk manewrujący AGM-188A Rusty Dagger, który powstał w nowej firmie Zone 5 Technologies z Kalifornii (oddział norweskiego Konsberga). Ma zasięg ok. 450 km, niektóre źródła podają nawet 930. Jego masa to 250 kg, z czego 45 kg to głowica bojowa. Napęd stanowi mały silnik odrzutowy, pocisk jest odpalany z samolotów. Amerykanie zapowiadali, że próbną partię sprzedadzą Kijowowi, żeby go przetestować w warunkach bojowych.
Ukraina podjęła próbę izolowania Krymu, który już zmaga się z fatalną sytuacją zaopatrzeniową. Rosjanie twierdzą, że zestrzelili kilka pocisków manewrujących R-360 Neptun lecących w stronę mostu Krymskiego. Ten most stoi, oberwał natomiast inny, w Czonharze, łączący Krym z okupowanym terytorium Ukrainy. Do ataku użyto głównie dronów uderzeniowych, uszkodzono jezdnie, naprawa ma trwać miesiąc. Na ten czas zalecono szeroki objazd przez Armiańsk i Piereskop, co znów wydłuża szlaki komunikacyjne rosyjskich wojsk na froncie południowym. Zresztą tu i tak trwają nieustanne ataki ukraińskich dronów średniego zasięgu.
Na samym Krymie zaprzestano sprzedaży paliwa dla prywatnych odbiorców. Do tej pory można było dostać 20 litrów na tydzień na podstawie kodu QR generowanego przez aplikację kontrolowaną przez FSB. Mieszkańcy będą musieli się przerzucić na rowery. To szerokie pole do współpracy z Chinami.