Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

W kolejowym piekarniku

Preferuj w Google
Dworzec Warszawa Centralna Dworzec Warszawa Centralna Radek Pietruszka / PAP

Fala rekordowych upałów z końca czerwca sparaliżowała ruch kolejowy. Nie wytrzymywała sieć trakcyjna, a gdzieniegdzie doszło do odkształcenia się szyn – ich temperatura w słońcu sięgała nawet 70 st. C. Na jakiś czas zamarł ruch towarowy, pociągi pasażerskie odwoływano, opóźnienia rosły do wielu godzin, a składy utykały w szczerym polu. Pech chciał, że zbiegło się to z pierwszym weekendem wakacji, gdy wagony były pełne. Liczba pasażerów u wszystkich przewoźników wynosiła ok. 1,5 mln. Aż o 30 proc. więcej niż trzy lata wcześniej.

Najbardziej we znaki dawały się problemy z klimatyzacją. Podróżni relacjonowali, że albo nie działa w ogóle, albo działa tylko w niektórych wagonach, a w niektórych przypadkach była rozkręcona na maksa, zamieniając przedział w lodówkę. Płynęły skargi, że prewencyjny wydatek na bilet pierwszej klasy okazał się zbędny, bo chłodzenie działało tylko w wagonach klasy drugiej, albo że podczas kupna biletu zapewniano, że pociąg będzie klimatyzowany, tymczasem podstawiano inny skład pozbawiony tego luksusu. Według informacji przekazanych przez PKP Intercity, spośród 1650 wagonów użytkowanych w ten upalny weekend 210 to stare składy bez klimatyzacji. Jak miał to ująć w przypływie szczerości kierownik jednego ze składów: w czasie wakacyjnego szczytu wyciąga się na tory wszystkie wagony, nawet z krzaków.

Odpowiedzialny za kolej wiceminister infrastruktury Piotr Malepszak oświadczył, że: „Temperatury w pociągach nawet powyżej 25 stopni stały się faktem”. Najwyraźniej w ten weekend nie podróżował koleją, bo pasażerowie zalali internet dowodami, że temperatura w przedziałach przekraczała 40 stopni, nie było możliwości otwarcia okien i że zdarzały się dodatkowe, pozaupalne opóźnienia, bo do podróżnych, którzy zasłabli, trzeba było wzywać pogotowie ratunkowe.

Polityka 28.2026 (3572) z dnia 07.07.2026; Ludzie i wydarzenia. Kraj; s. 6
Reklama