Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Pranie brudów w PiS. Morawiecki ujawnia kulisy, ogłasza nową partię i uderza Kaczyńskiego w szczepionkę

Preferuj w Google
Jarosław Kaczyński i Mateusz Morawiecki w pandemii Jarosław Kaczyński i Mateusz Morawiecki w pandemii Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl
Były premier zapowiedział przekształcenie stowarzyszenia Rozwój Plus w partię polityczną i przy okazji uderzył w dawnych kolegów. Najbardziej zdradziecki strzał zza węgła Morawiecki oddał w stronę Jarosława Kaczyńskiego.

Mateusz Morawiecki był w poniedziałkowy wieczór gościem kanału internetowego Rymanowski Live. W rozmowie potwierdził to, czego w gruncie rzeczy wszyscy się spodziewali: jego stowarzyszenie Rozwój Plus szybko przekształci się w partię polityczną. Ma się to stać do 15 października, kiedy środowisko Morawieckiego planuje dużą konwencję programową. Przy okazji niedawny jeszcze wiceprezes PiS brutalnie przejechał się po swoich kolegach, ujawniając też – świadomie lub nie – kilka ciekawych kulis z czasów rządów PiS.

Kaczyński chciał przymusowych szczepień

Najbardziej zdradziecki strzał zza węgła Morawiecki oddał w stronę Jarosława Kaczyńskiego. W rozmowie z Bogdanem Rymanowskim stwierdził, że prezes Prawa i Sprawiedliwości był zwolennikiem przymusowych szczepień w czasie pandemii koronawirusa. „Byliśmy przez Radę Medyczną popychani do wprowadzenia szczepień przymusowych w całej Polsce. Przeciwstawiłem się temu, Rada Medyczna rzuciła papierami i w kierownictwie politycznym PiS były decyzje, żeby iść w kierunku szczepień obowiązkowych” – wspominał. I po chwili, w odpowiedzi na pytanie prowadzącego, odpalił bombę: „Tak, Jarosław Kaczyński był wtedy za przymusowymi szczepieniami”.

Przypomnijmy, że na temat obowiązkowych szczepień toczyła się jesienią 2021 roku ożywiona i emocjonalna debata, w której – zwłaszcza po stronie Konfederacji – padały zarzuty najwyższej wagi: słyszeliśmy o „segregacji sanitarnej”, padały porównania do polityki nazistów, a nawet do Holokaustu. Postulat obowiązkowych szczepień, przynajmniej w określonych grupach społecznych, był jednak racjonalny, opowiadała się za nim znaczna większość środowiska medycznego.

Prezes Kaczyński podążał wówczas za wskazaniami naukowców. Szkopuł w tym, że sztama z naukowcami i kierowanie się wynikami badań to dziś na polskiej prawicy zarzut najcięższy z możliwych, a już zwłaszcza wśród wyborców Grzegorza Brauna, których PiS desperacko stara się pozyskać. Cios Morawieckiego jest więc precyzyjny, bardzo bolesny i nie można wykluczyć, że spotka się ze zdecydowaną odpowiedzią. Cóż, gdyby na prawicy rozpoczęła się teraz wewnętrzna wojna o szczepionki, byłby to spektakl niezwykle interesujący i wciągający.

Morawiecki w rozmowie z Rymanowskim uszczypnął również rzecznika partii Rafała Bochenka („jego wynurzenia niewiele mnie interesują, odgrywa rolę bardzo szkodliwą dla całej prawicy”), po raz kolejny uderzył w tzw. maślarzy („mają ukartowaną strategię wypchnięcia prezesa z partii” i „próbowali storpedować” kandydaturę Nawrockiego na prezydenta) oraz szturchnął byłego szefa MON Mariusza Błaszczaka w kontekście złego zarządzania Polską Grupą Zbrojeniową („biorę to na siebie, chociaż wiadomo, wobec kogo pan minister Błaszczak przede wszystkim swoją lojalność, że tak powiem, kierował”).

Państwo Kaczyńskiego

Ta ostatnia wypowiedź była jedną z serii tych, w której Mateusz Morawiecki opisywał rządy PiS jako w gruncie rzeczy rządy jednego człowieka. Siebie samego zaś – zapewne niechcący – jako próbującego wykroić sobie jakąś niezależność figuranta na stanowisku premiera. Wszystko oczywiście wiedzieliśmy już wcześniej, ale to zawsze symptomatyczne, gdy tak dobitnie potwierdza to oficjalnie ktoś z wewnątrz.

Ze słów Morawieckiego wyłania się obraz rządu, w którym część ministrów – mówiąc korporacyjnym żargonem – raportuje nie premierowi, lecz bezpośrednio prezesowi partii. Najważniejsze decyzje, także te, za które szef rządu ponosi konstytucyjną odpowiedzialność, zapadają zaś nie na posiedzeniach Rady Ministrów, ale podczas partyjnych nasiadówek, gdzie decydujący głos należy do Jarosława Kaczyńskiego.

Mamy też instytucje państwa, które są na partyjny rozkaz, co również potwierdził Morawiecki, opisując sprawę zakazu aborcji przepchniętą w Trybunale Konstytucyjnym: „Piątka dla zwierząt była katalizatorem, który spowodował, że grupa tzw. konserwatystów rzuciła się panu prezesowi do gardła i błagała, żeby zrobił wszystko, aby przykryć spadki sondażowe i wymusił wyrok w sprawach aborcyjnych” – opowiadał były premier. Dostajemy więc obraz państwa PiS, w którym Jarosław Kaczyński z Nowogrodzkiej dyktuje sądowi konstytucyjnemu wyrok, by w zamierzeniu poprawić słupki sondażowe własnej partii.

Morawiecki stwierdził podczas rozmowy u Rymanowskiego, że on sam opowiadał się za tym, żeby sprawy aborcji „nie ruszać”. Niestety nie wspominał nic o tym, że sprzeciwiał się dyktowaniu orzeczeń Trybunałowi przez polityków.

Co ciekawe, Morawiecki grozi byłym kolegom ujawnieniem tzw. papierów, jeśli nadal będą go atakować i sugerować, że za rządów PiS wprowadzał w błąd partię i jej prezesa. „Niech lepiej moi adwersarze polityczni z PiS nie kłamią, ponieważ mam świadków, dowody i zacznę mówić, kto i w których decyzjach uczestniczył” – zapowiedział.

W rozłamanym środowisku PiS doszło już do tego, że głosem kompromisu i wyciszania emocji stała się Beata Szydło: „Trzeba zachować spokój i rozmawiać. Powtarzam od paru dni wszędzie, gdzie mam okazję, i mówię to również moim kolegom: trzeba pamiętać, żeby nie przekroczyć granicy i nie powiedzieć ani jednego słowa za dużo, bo potem jest trudno się dogadywać” – ostrzegła we wtorek rano w Radiu ZET była premier, która przecież jeszcze niedawno była jedną z najzagorzalszych przeciwniczek Morawieckiego w partii. Czy koledzy posłuchają jej apelu? Przypuszczamy, że wątpimy.

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Redpille z manosfery. Rozpanoszył się samczyzm, atakują stadnie. Politycy też zwęszyli kapitał

W sieci rozpanoszył się samczyzm: promowany jest patriarchalny porządek świata, męski szowinizm i tzw. prosty chłopski rozum. Emancypacja kobiet, ruch #MeToo i coraz większe aspiracje pań dały mężczyznom w kość. Na tę falę, ciągnącą zresztą z zagranicy, próbują wskoczyć nie tylko influencerzy, ale też politycy.

Malwina Dziedzic
21.07.2026
Reklama