Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Miejskie paradoksy

Krakowskie tornado, stołeczny SOR. Efekt Miszalskiego straszy Warszawę. Trzaskowski postawi na bojkot?

Preferuj w Google
Lider krakowskiego wyścigu wyborczego Łukasz Gibała. Zgłosiło się 24 kandydatów. Lider krakowskiego wyścigu wyborczego Łukasz Gibała. Zgłosiło się 24 kandydatów. Beata Zawrzel / Reporter
Wielka polityczna gra toczy się również na boiskach lokalnych. W Krakowie kandydaci partyjni walczą o drobne przewagi, raczej bez szans na pokonanie bezpartyjnego faworyta. Ale już w Warszawie stawka rośnie: czy Rafał Trzaskowski powinien się obawiać referendum?

Koniec wakacji zawsze przynosi polityczne ożywienie i w obu miastach zacznie wkrótce przybywać emocji. Kampania prezydencka w Krakowie wchodzi w decydującą fazę. Kończy się czas na ostateczną rejestrację kandydatów i wkrótce ruszą debaty. Wybory odbędą się 27 września. A już nazajutrz minie z kolei termin złożenia podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania Rafała Trzaskowskiego. Warto więc przyjrzeć się bliżej sytuacji w obu miastach, gdyż lokalne rozstrzygnięcia najpewniej nie będą obojętne dla ogólnej dynamiki politycznej rok przed wyborami do parlamentu.

Kampania w Krakowie nie przyciągała do tej pory większej uwagi. Nawet zbieranie podpisów przebiegało trudniej niż zazwyczaj. Jako pierwszy zarejestrował swoją kandydaturę Michał Drewnicki z PiS, a niedługo po nim dostarczył swoje podpisy również lider wyścigu Łukasz Gibała. Ale na to jest czas do czwartku. Rozdęta stawka 24 zgłoszonych kandydatów powinna się zatem skurczyć.

Chociaż się starali, nie zdołali rozruszać leniwej wakacyjnej atmosfery. Z niedawnego sondażu ośrodka Opinie24 dla Polityki Insight bowiem wynika, że aż jedna czwarta Krakowian wciąż nie wie, na kogo głosować. Przy takim marginesie niepewności trudno więc o daleko idące prognozy. Tym bardziej że te wybory są stosunkowo mało upartyjnione. Mniej więcej jedna piąta Krakowian rozważa oddanie głosu wbrew swoim ogólnokrajowym preferencjom.

A wszystko za sprawą Łukasza Gibały, czyli jak na razie głównego beneficjenta majowego referendum, w wyniku którego odwołany został prezydent Aleksander Miszalski z KO. Co prawda nie on był formalnym organizatorem tamtej akcji, ale nikt w mieście nie ma wątpliwości, że to właśnie Gibała pociągał za sznurki i zorganizował zaplecze.

To już czwarte podejście upartego przedsiębiorcy, który wyrobił sobie nazwisko na kontestacji Jacka Majchrowskiego, wcześniej rządzącego Krakowem przez pięć kadencji.

Polityka 36.2026 (3580) z dnia 01.09.2026; Polityka; s. 14
Oryginalny tytuł tekstu: "Miejskie paradoksy"
Reklama