Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Zapominalski

Sekrety Sasina. „Ci, których poustawiał, mieli przykaz, by znajomością z Jackiem się nie chwalić”

Preferuj w Google
Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google, aby częściej widzieć „Politykę” w wynikach wyszukiwania.
x
Warszawa, trybuny na Torwarze. Radosław Piesiewicz i Jacek Sasin podczas meczu koszykarskiego Polska–Chorwacja Warszawa, trybuny na Torwarze. Radosław Piesiewicz i Jacek Sasin podczas meczu koszykarskiego Polska–Chorwacja Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl
Duże pieniądze zawdzięcza Jackowi Sasinowi wiele osób, na czele z opływającym w luksusy Radosławem Piesiewiczem. Sam poseł Sasin żyje oficjalnie na miarę urzędowych uposażeń, a dom kupił niedawno na spółkę z pewnym małżeństwem. Robiącym karierę, gdy był ministrem.
Jacek SasinKarol Makurat/Reporter Jacek Sasin

Zatrzymanie i aresztowanie na trzy miesiące Radosława Piesiewicza, byłego już prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego, wywołało u Jacka Sasina efekt mrożący. Po rozłamie w PiS i odejściu kilkudziesięciu posłów do nowej formacji Mateusza Morawieckiego Sasin został w partii matce jednym z głównych rozgrywających. Ale zamiast ruszyć w medialny tour i ratować topniejące poparcie dla PiS, zapadł się pod ziemię.

– Z Morawieckim się nienawidzą. Pod koniec rządów PiS ludzie Morawieckiego odbili niektóre spółki Skarbu Państwa, do których Sasin, jako minister aktywów państwowych, powsadzał swoich protegowanych. I ci od Morawieckiego zaczęli ich czyścić – opowiada sejmowy polityk.

Przyjaźń i wpływy

Sasin pojawił się publicznie dopiero trzy tygodnie po aresztowaniu Piesiewicza, najpierw w zaprzyjaźnionej z PiS TV Republice, a następnie w radiowej Trójce. Tam w czasie rozmowy nie zaprzeczył, że stał za karierą Piesiewicza w polskim sporcie, gwarantując mu setki milionów złotych ze spółek Skarbu Państwa, które jako minister nadzorował.

Skłamał przy okazji, twierdząc, że poprzedni prezes PKOl Andrzej Kraśnicki nie został zmuszony do rezygnacji z ubiegania się o kolejną kadencję – Kraśnickiego złamano na spotkaniu z udziałem Sasina (szczegóły: „Wszystko dla Radka. Duda zapomniał, jaką rolę odegrał w sprawie Piesiewicza”), i że Piesiewicz nie musiał czarować sportowych działaczy sponsoringiem spółek, bo przecież one i tak już PKOl wspierały. Tymczasem prawda jest taka, że robił to przede wszystkim Orlen, ale na o wiele mniejszą skalę.

Polityka 40.2026 (3584) z dnia 30.09.2026; Polityka; s. 21
Oryginalny tytuł tekstu: "Zapominalski"
Reklama