Pod Trumpa ochronę
Polska Partia Trumpa. PiS i Nawrocki liczą na bratnią pomoc zza oceanu. Ale granie amerykańską kartą może ich zaboleć
Karol Nawrocki to prezydent wprost niesamowity. Wielki wojownik, zwycięzca i mistrz. O jego wygranej dyskutowała cała Europa, ponieważ na Starym Kontynencie było to najważniejsze wydarzenie wyborcze ostatnich 50 lat. A Polska ma wielkie szczęście, posiadając tak wybitnego przywódcę.
Ta landrynkowa laurka dla prezydenta pochodzi z wygłoszonego w połowie września wystąpienia Donalda Trumpa do amerykańskiej Polonii. Przytoczone zachwyty łatwo skwitować ironią, uznalibyśmy je przecież za odrobinę zbyt entuzjastyczne nawet w ustach zagorzałego zwolennika Nawrockiego. Ale kiedy wyraża je Trump, robi się już z tego istotna kwestia polityczna. Bo charakterystyczne dla prezydenta USA naginające fakty buńczuczne dyrdymałki w polskim kontekście mają swój wymierny ciężar i konsekwencje – zarówno w kwestii naszego bezpieczeństwa, jak i układu sił na scenie politycznej.
Stosunek wasalny
Przesłanie do amerykańskiej Polonii Trump czytał z promptera mozolnie i monotonnie, ale w historię „wielkiego zwycięzcy i wojownika” Nawrockiego amerykański prezydent zdaje się szczerze wierzyć, powtarza bowiem tę zbitkę przy różnych okazjach, nawet niepytany. Możliwe, że traktuje tę opowieść jako dowód na swoją własną wybitność: oto on poparł Nawrockiego i dlatego ten wygrał. Polski prezydent odgrywa w tym specyficznym uniwersum postać pomazańca: namaszczonego przedstawiciela Trumpa w Polsce.
Tym większą Nawrocki budzi sympatię w Białym Domu, że jest dziś w Unii Europejskiej egzemplarzem rzadkim. Trudno tu znaleźć innych przywódców tak otwarcie identyfikujących się z ruchem MAGA i bez wstydu przyjmujących postawę wasalną wobec Trumpa: Viktor Orbán, także wspierany przez Trumpa, akurat przegrał wybory, Włoszka Giorgia Meloni spektakularnie poróżniła się z amerykańskim prezydentem, Geert Wilders stracił miejsce w holenderskim rządzie, zaś niemieckie AfD, hiszpański VOX, i Francuzka Marine Le Pen czekają dopiero na swoją kolej u władzy.