Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Seria ataków w szkołach. Jak zapanować nad strachem własnym i dziecka? Mówi ekspertka

Preferuj w Google
Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google, aby częściej widzieć „Politykę” w wynikach wyszukiwania.
x
Po atakach młodych nożowników w Ostrołęce, pod Wyszkowem i na warszawskiej Pradze mnożą się pytania o bezpieczeństwo uczniów. Po atakach młodych nożowników w Ostrołęce, pod Wyszkowem i na warszawskiej Pradze mnożą się pytania o bezpieczeństwo uczniów. Getty Images
Po serii ataków w szkołach narasta panika wśród rodziców i uczniów. Czy posyłać w poniedziałek dziecko do szkoły, jak rozmawiać z nim o atakach i na co być wyczulonym w jego zachowaniu? Odpowiada ekspertka.

Po atakach młodych nożowników w Ostrołęce, pod Wyszkowem i na warszawskiej Pradze mnożą się pytania o bezpieczeństwo uczniów. Zapytaliśmy ekspertkę, jak radzić sobie z narastającą paniką, jak rozmawiać z dzieckiem i jakie decyzje podejmować.

Czy w poniedziałek wysłać dziecko do szkoły?

Dr hab. n. med. Aleksandra Lewandowska, konsultant krajowa w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży: Rozumiem niepokój rodziców. Po wydarzeniach ostatnich dni trudno oczekiwać, że w poniedziałek rano wszyscy bez obaw odprowadzą swoje dzieci do szkoły. Jednak strach, nawet uzasadniony dramatycznymi wydarzeniami, nie zawsze jest dobrym doradcą w podejmowaniu decyzji. Jeżeli szkoła normalnie funkcjonuje, nie ma potwierdzonego zagrożenia, a odpowiednie służby nie wydały innych zaleceń, nie widzę podstaw, aby rodzice masowo rezygnowali z posyłania dzieci na zajęcia.

Dzieci bardzo uważnie obserwują reakcje dorosłych. Jeżeli słyszą od nas, że szkoła jest miejscem, do którego boimy się je wysłać, mogą zacząć postrzegać ją jako przestrzeń nieustannego zagrożenia. Tymczasem szkoła powinna pozostawać miejscem nauki, budowania relacji, rozwoju i poczucia bezpieczeństwa. Nie oznacza to udawania, że nic się nie wydarzyło, a raczej pokazanie dziecku, że nawet w obliczu dramatycznych wydarzeń dorośli potrafią odpowiedzialnie działać. Zamiast więc pytać wyłącznie, czy mam wysłać dziecko do szkoły, zapytajmy również, co możemy zrobić, żeby dziecko czuło się w niej bezpiecznie i wiedziało, do kogo zwrócić się po pomoc.

Jak rozmawiać z dzieckiem o atakach i przemocy?

Dr hab. n. med. Aleksandra Lewandowska: Nie unikać tematu, ale też nie narzucać rozmowy, której dziecko w danym momencie nie potrzebuje. Zaczęłabym od bardzo prostych pytań. „Słyszałeś o tym, co wydarzyło się w ostatnich dniach? Co o tym myślisz? Czy jest coś, co cię niepokoi?”. To niezwykle ważne, ponieważ dzieci i nastolatki często wiedzą o takich wydarzeniach znacznie więcej, niż nam się wydaje. Problem polega na tym, że nie zawsze potrafią odróżnić informacje prawdziwe od nieprawdziwych, gróźb czy treści celowo wzbudzających strach. Spróbujmy dowiedzieć się, co dziecko już wie i jak to rozumie.

Dziecko potrzebuje spokojnego dorosłego, który nie bagatelizuje jego emocji i naprawdę wsłuchuje się w jego głos i potrzeby. Zamiast mówić: „Nie przesadzaj, przecież nic ci się nie stanie”, powiedzmy: „Rozumiem, że możesz się bać. To, co się wydarzyło, jest naprawdę trudne. Chcę, żebyś wiedział, że możesz ze mną o tym rozmawiać”. Nie składajmy jednak obietnic, których nie jesteśmy w stanie zagwarantować. Nie powinniśmy zapewniać dziecka, że nigdy nic złego się nie wydarzy. Możemy natomiast powiedzieć, że dorośli i odpowiednie służby podejmują działania, aby zapewnić bezpieczeństwo.

Warto też przekazać dziecku bardzo konkretną informację, że jeżeli zobaczy groźby, niepokojące wiadomości, informacje o planowanej przemocy czy niebezpieczne przedmioty, powinno natychmiast powiedzieć o tym zaufanej osobie dorosłej.

Czerwone flagi. Na ile kontroli możemy sobie pozwolić? Zaglądać do telefonu?

Dr hab. n. med. Aleksandra Lewandowska: Powinniśmy zacząć od czegoś, co w codziennym życiu bywa znacznie trudniejsze niż kontrolowanie telefonu, od autentycznego zainteresowania światem naszego dziecka. Czy wiemy, z kim spędza czas? Co je cieszy, co złości, co przeżywa? Jak układają się jego relacje z rówieśnikami? Co ogląda w internecie? Czy ma poczucie, że w trudnej sytuacji może przyjść właśnie do nas, nie obawiając się natychmiastowej krytyki lub kary?

Rodzic ma nie tylko prawo, ale i obowiązek troszczyć się o bezpieczeństwo dziecka, również w przestrzeni cyfrowej. Nie oznacza to jednak, że najlepszą metodą jest tu stałe, potajemne przeglądanie jego prywatnych rozmów. Szczególnie w przypadku nastolatków potrzebujemy równowagi między ochroną a poszanowaniem prywatności.

Warto ustalić wspólne zasady korzystania z telefonu i internetu, rozmawiać o tym, dlaczego niektóre treści są niebezpieczne i jasno powiedzieć, że gdy pojawi się poważne zagrożenie, rodzic będzie musiał zareagować. Jeżeli jednak mamy konkretne, wiarygodne przesłanki wskazujące, że dziecko może planować skrzywdzenie siebie lub innych, że ktoś mu grozi albo że jest uwikłane w niebezpieczną sytuację, jego bezpieczeństwo ma pierwszeństwo. W takiej sytuacji sprawdzenie określonych treści może być uzasadnione, ale powinno być proporcjonalne do zagrożenia i jeśli to możliwe, odbywać się z udziałem dziecka.

Nie możemy teraz zacząć traktować każdego nastolatka, który się izoluje, jest rozdrażniony, gra w gry komputerowe czy interesuje się trudnymi tematami, jak potencjalnego sprawcę przemocy. Nie istnieje jeden prosty profil psychologiczny dziecka, które może dopuścić się agresji.

Jakie zachowania dziecka powinny zwrócić naszą uwagę?

Dr hab. n. med. Aleksandra Lewandowska: Przede wszystkim powinniśmy być wyczuleni na zmianę funkcjonowania dziecka w porównaniu z tym, jak zachowywało się wcześniej. Niepokoić powinno nas nagłe, wyraźne wycofanie z relacji, utrata zainteresowań, nasilająca się drażliwość, trudności ze snem, gwałtowne pogorszenie funkcjonowania szkolnego, silny lęk, poczucie beznadziejności czy wypowiedzi świadczące o tym, że dziecko nie radzi sobie z przeżywanymi emocjami.

Należy jednak pamiętać, że te objawy nie oznaczają, że dziecko może stać się sprawcą przemocy. Znacznie częściej są sygnałem jego własnego cierpienia psychicznego i potrzeby pomocy.

Innej, zdecydowanie pilniejszej reakcji wymagają natomiast konkretne groźby skrzywdzenia innych, ujawnianie planów ataku, poszukiwanie sposobów jego przeprowadzenia, gromadzenie niebezpiecznych narzędzi czy kierowanie do określonych osób komunikatów zapowiadających przemoc. Takich sygnałów nie wolno bagatelizować, nawet jeśli nastolatek później mówi, że to był tylko żart.

Nie chciałabym jednak, żebyśmy skupiali się wyłącznie na identyfikowaniu potencjalnych sprawców. Powinniśmy równie uważnie przyglądać się dzieciom, które mogą być ofiarami przemocy, zastraszania, wykluczenia czy cyberprzemocy. Zwracajmy uwagę na dziecko, które nagle boi się pójść do szkoły, zaczyna unikać określonych osób, skarży się na bóle brzucha przed lekcjami, traci poczucie własnej wartości albo coraz częściej mówi, że nie ma dla niego miejsca wśród rówieśników. Pamiętajmy też, że nie każde dziecko potrafi powiedzieć wprost: „Potrzebuję pomocy”. Czasem komunikuje to swoim zachowaniem.

Jak zapanować nad strachem – własnym i dziecka?

Dr hab. n. med. Aleksandra Lewandowska: Nie musimy za wszelką cenę pozbywać się strachu. Strach jest naturalną reakcją na zagrożenie. Problem pojawia się wtedy, kiedy zaczyna kierować wszystkimi naszymi decyzjami. Rodzice mają prawo być poruszeni, przerażeni, bezradni, a nawet źli. Ważne jednak, aby nie przenosić całego ciężaru tych emocji na dzieci. Nie chodzi o udawanie spokoju, którego nie czujemy. Chodzi o to, abyśmy jako dorośli potrafili najpierw rozpoznać własne emocje, a następnie odpowiednio nimi zarządzić. Ograniczmy nieustanne śledzenie dramatycznych wiadomości, zwłaszcza w obecności dzieci. Nie oglądajmy wielokrotnie nagrań pokazujących przemoc. Korzystajmy ze sprawdzonych źródeł informacji, zamiast przekazywać sobie kolejne niesprawdzone ostrzeżenia z komunikatorów.

Zadbajmy też o zwyczajność codziennego życia. Wspólny posiłek, spacer, rozmowa, zabawa, spotkanie z przyjaciółmi – to nie są rzeczy błahe w obliczu kryzysu. To właśnie przewidywalność i codzienne rytuały pomagają dzieciom odzyskiwać poczucie bezpieczeństwa. Jeśli dziecko się boi, zapytajmy, co konkretnie budzi jego lęk. Nie zakładajmy, że wiemy.

I jeszcze jedna ważna kwestia. Nie oczekujmy od wszystkich dzieci takich samych reakcji. Jedno będzie chciało rozmawiać, inne zamilknie, kolejne będzie zadawać dziesiątki pytań, a jeszcze inne pozornie nie okaże żadnych emocji. Każda z tych reakcji może być naturalnym sposobem radzenia sobie z trudnym doświadczeniem. Najważniejsze, żeby dziecko wiedziało, że nie musi radzić sobie samo.

Chciałabym, żebyśmy z tych dramatycznych wydarzeń wynieśli nie tylko większą czujność, ale przede wszystkim większą uważność na drugiego człowieka. Bo bezpieczeństwo dzieci buduje się nie tylko przez procedury, kontrole i zabezpieczenia, choć one również są bardzo ważne. Buduje się je także codziennie przez relacje, zaufanie, dostrzeganie cierpienia i reagowanie, zanim przerodzi się ono w kryzys. Nie chciałabym, żebyśmy po tych wydarzeniach zaczęli utożsamiać kryzysy psychiczne młodych ludzi wyłącznie z zagrożeniem przemocą. To byłoby nie tylko krzywdzące, ale i niebezpieczne. Większość dzieci i nastolatków doświadczających problemów ze zdrowiem psychicznym nie przejawia zachowań agresywnych wobec innych. Musimy pomagać im doświadczać, że nawet w świecie, w którym zdarzają się rzeczy dramatyczne, są dorośli, na których można liczyć.

Reklama

Czytaj także

Świat

Broń masowego przerażenia. Czym straszy Putin i jaką mamy odpowiedź? Moskwa idzie na całość

Rosja znów poszła na całość i zagroziła Europie atomowym unicestwieniem. Znowu przetoczyły się złowrogie nagłówki. To, co było odległe, staje się realne.

Marek Świerczyński
07.10.2026

Subskrybuj, by korzystać bez ograniczeń.
5 zł / tydzień przez miesiąc rok.

Kup dostęp
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną