Exit poll: Łukasz Gibała wygrywa wybory na prezydenta Krakowa. Jakie będą polityczne skutki?
Już po wynikach pierwszej tury wiadomo było, że Gibała jest zdecydowanym faworytem dogrywki. W pierwszym głosowaniu zdobył ponad 36 proc. głosów, a do tego mógł się spodziewać, że padnie na niego lwia część głosów kandydata PiS Michała Drewnickiego (17,5 proc. w pierwszej turze) oraz mniejsze przepływy głosów z elektoratów współprzewodniczącej partii Razem Aleksandry Owcy i posłanki Nowej Lewicy Darii Gosek-Popiołek. By mieć szansę na wyrównaną walkę z Gibałą, Monika Piątkowska musiała liczyć na dwa fenomeny: demobilizację wyborców prawicy i większą niż w pierwszej turze mobilizację wyborców koalicji 15 października.
Ostatecznie Gibała wygrał na tyle wyraźnie, że rozstrzygnięcie, jakie przyniosły oba badania exit poll, wydaje się ostateczne.
Wyniki badania exit poll OGB:
- Łukasz Gibała: 61 proc.
- Monika Piątkowska: 39 proc.
- Frekwencja: 44,7 proc.
Wyniki badania exit poll Ipsos:
- Łukasz Gibała: 64,1 proc.
- Monika Piątkowska: 35,9 proc.
- Frekwencja: 42,6 proc.
Gibała prezydentem. Co to oznacza?
Triumf Gibały i porażka kandydatki KO-PSL będą zapewne przedstawiane przez prawicową opozycję na scenie ogólnopolskiej jako sukces. Słusznie? Niekoniecznie. Gibała to przecież kandydat z przeszłością w Platformie Obywatelskiej oraz w Ruchu Palikota, a także polityk, który zaledwie dwa lata temu szedł do wyborów samorządowych w sojuszu z partią Razem. Jego korzenie ideowe są liberalno-lewicowe, choć rzeczywiście w ostatnich latach przedstawiał się raczej jako polityk antysystemowy, obiecujący zmianę ufundowaną na sprzeciwie wobec krakowskiego politycznego establishmentu związanego z Koalicją Obywatelską. Ten antyelitarny wizerunek zbudował skutecznie, choć sam jest finansowym krezusem, a ewentualny konflikt interesów związany z jego majątkiem oraz działalnością gospodarczą będzie skrupulatnie sprawdzany, gdy obejmie funkcję prezydenta miasta.
Porażka senatorki Moniki Piątkowskiej jest wliczona w koszty przyspieszonych wyborów w Krakowie. Po odwołaniu w referendum Aleksandra Miszalskiego Koalicja Obywatelska w porozumieniu z PSL wystawiła Piątkowską nieco z konieczności – wszyscy wiedzieli, że nie jest kandydatką idealną, ale nikogo lepszego po prostu nie było. Od początku wiadomo było, że z Gibałą ma małe szanse. Tym bardziej przed pierwszą turą zaskakiwało zaangażowanie w jej kampanię premiera Donalda Tuska, który na ostatniej prostej pofatygował się do Krakowa, co zresztą niewiele Piątkowskiej pomogło. To może być ostrzeżenie dla KO, że nawet w dużych miastach niełatwo będzie zmobilizować elektorat.
Przed dogrywką pomoc znanych polityków z centrali była już mniejsza, choć do Krakowa z poparciem dla Piątkowskiej przyjechali m.in. Radosław Sikorski oraz samorządowcy KO z innych miast.
Gibała wygrał wybory na prezydenta Krakowa dopiero w czwartej próbie, pierwsze trzy starty zakończyły się jego porażkami. Jednak sprawowanie wymarzonego stanowiska będzie dla niego dużym wyzwaniem, choćby dlatego, że większość w radzie miasta ma Koalicja Obywatelska. Będziemy więc świadkami samorządowej kohabitacji, co będzie wymagało od Gibały nieco innych kompetencji niż rola miejskiego buntownika, którą skutecznie odgrywał przez ostatnie lata.