Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Notatnik polityczny. Jak PSL dostał dzikiego szału i ujawnił, co sądzi o kolegach z Sejmu

Preferuj w Google
Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google, aby częściej widzieć „Politykę” w wynikach wyszukiwania.
x
Władysław Kosiniak-Kamysz na mównicy sejmowej Władysław Kosiniak-Kamysz na mównicy sejmowej Anna Strzyżak / Kancelaria Sejmu RP
Trzech głosów zabrakło do likwidacji limitu dwóch kadencji wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Tak wściekłych polityków PSL jeszcze w tym Sejmie nie widziano. Ludowcy pałają żądzą zemsty.

Trudno właściwie powiedzieć, na co liczyło Polskie Stronnictwo Ludowe, bo już na pierwszy rzut oka widać było, że wynik głosowania nad nowelizacją zakładającą zniesienie limitu dwóch kadencji w samorządach będzie na styk. Część zasiadających w rządzie posłów była bowiem na zagranicznych wojażach, w tym Donald Tusk, Andrzej Domański i Adam Szłapka. Było też jasne, że głosy Lewicy, Polski 2050 i klubu Centrum w pewnym stopniu się podzielą.

W związku z powyższym nie trzeba wybitnych zdolności matematycznych, by obliczyć, że przy mobilizacji PiS i Rozwoju plus głosów może zabraknąć. Ludowcy odrzucili jednak propozycję, by ich projekt głosować na następnym posiedzeniu Sejmu, docisnęli gaz do dechy i zderzyli się ze ścianą. Do uchwalenia projektu zabrakło trzech głosów, a ludowcy dostali zbiorowej apopleksji.

Srogi rewanż ludowców

Minister rozwoju Krzysztof Paszyk udał się do mediów, by ogłosić, że po pierwsze, PSL czuje się zdradzony przez Lewicę, że po drugie, przez koalicyjną nielojalność większość rządowa może przegrać wybory. Oraz po trzecie, że PSL ma „historycznie raczej nieciekawe doświadczenia ze współpracy z komunistami czy socjalistami”.

Co swoją drogą jest intrygującą tezą, bo wydaje się, że np. ZSL w czasach PRL z komunistami współpracę miał całkiem harmonijną. A jak to dokładnie było, Paszyk zawsze może przecież zapytać swoich doświadczonych klubowych kolegów: Czesława Siekierskiego, Marka Sawickiego czy Tadeusza Samborskiego. Również w III RP współpraca ludowców z postkomunistami układała się chyba co najmniej poprawnie, skoro aż dwukrotnie tworzyli koalicję rządową.

Reklama