Kultura

Na kanapie tele psychiatry

„Bez tajemnic” i inne psychoseriale

Jerzy Radziwiłowicz, czyli doktor Andrzej Wolski. Jerzy Radziwiłowicz, czyli doktor Andrzej Wolski. HBO / materiały prasowe
Startuje drugi sezon polskiego serialu „Bez tajemnic”, ale telewizyjnych produkcji, w których psychoterapeuci mają nam pomóc być szczęśliwymi, jest więcej.
„Bez tajemnic 2” reklamowany jest obrazem kanapy i pytaniem: „O czym chcesz ze mną porozmawiać?”.HBO/materiały prasowe „Bez tajemnic 2” reklamowany jest obrazem kanapy i pytaniem: „O czym chcesz ze mną porozmawiać?”.
Pacjenci seriali poważnych i komediowych przychodzą do lekarza z problemami z tego samego katalogu pułapek, jakie funduje nam współczesna zachodnia cywilizacja.HBO/materiały prasowe Pacjenci seriali poważnych i komediowych przychodzą do lekarza z problemami z tego samego katalogu pułapek, jakie funduje nam współczesna zachodnia cywilizacja.

„Bez tajemnic” – zrealizowana przez polską HBO rodzima wersja amerykańskiego „In Treatment” (który z kolei jest wersją izraelskiego oryginału „Be Tipul”) – to pierwszy na polskim rynku tak głęboki wgląd w to, co się dzieje za zamkniętymi drzwiami gabinetu psychoterapeuty. Zanim rok temu do świadomości telewidzów wkroczył zmęczonym krokiem Jerzego Radziwiłowicza doktor Andrzej Wolski, najbardziej znanym polskim telepsychiatrą był Piotr Rafalski z „Klanu”, od 13 lat grany przez Jacka Borkowskiego. Postać niewierna, knująca, wykorzystująca niewinne kobiety. Co prawda przechodzi przemianę i stara się odkupić winy, ale czy można takiemu zaufać?

Co innego doktor Wolski, którego podstawowym problemem jest zbytnie angażowanie się w sprawy pacjentów, na czym cierpi jego życie prywatne. W drugim sezonie jest już rozwiedziony, ma skomplikowane relacje z dziećmi, a pacjentów przyjmuje nie w eleganckim gabinecie, ale sadza po prostu na kanapie w swoim salonie. Ciężar problemów, z którymi do niego przychodzą, jest coraz większy, a odpowiedzialność za słowa, które przecież interpretują po swojemu, oskarżenia o nieudolność i złą wolę coraz trudniejsze do udźwignięcia. Do tego toczy się przeciw Wolskiemu dochodzenie, którego stawką jest jego przyszłość w zawodzie. Poddany ciągłemu stresowi odreagowuje napadami gniewu. Na horyzoncie majaczy własna, poważna terapia – mozolna i nieprzyjemna wyprawa w przeszłość, z analizą kiepskich relacji z rodzicami w pakiecie.

Premiera „Bez tajemnic 2” odbędzie się na antenie HBO Polska 12 listopada, już za to można oglądać w Polsce (Comedy Central) amerykański hit tego lata – nowy sitcom Charliego Sheena „Anger Management”, po polsku „Jeden gniewny Charlie”. Plotki głoszą, że to zemsta rozgniewanego aktora na producentach sitcomu „Dwóch i pół”, gdzie od ośmiu sezonów był główną gwiazdą i skąd wiosną, po serii alkoholowo-narkotykowych ekscesów połączonych z demolowaniem pokoi hotelowych, został wyrzucony. Tu również głównym bohaterem jest psychoterapeuta (Sheen), który sam potrzebuje terapii, też jest rozwiedziony, ma nastoletnią córkę i problem ze zbytnim angażowaniem się w sprawy pacjentów. I tylko konwencja jest zupełnie inna. Serial HBO jest dramatem, serial FX – klasycznym sitcomem z przerysowanymi bohaterami i śmiechem z puszki.

Amerykańska telewizja temat psychoterapii na poważnie już odrobiła. Choćby w klasykach nowoczesnej produkcji telewizyjnej, jak nadawana w latach 1999–2007 „Rodzina Soprano”, której główny bohater gangster Tony Soprano zwierza się swojej psycholog dr Melfi z marzenia o powrocie stylu Gary’ego Coopera – twardziela, który się nad sobą nie roztkliwiał, tylko robił swoje. Albo zakończony w tym roku po ośmiu sezonach „Dr House”, z tytułowym bohaterem próbującym skromnie, dzięki codziennej dawce Vicodinu i okazjonalnej psychoterapii, stać się nie tyle szczęśliwym, co mniej nieszczęśliwym. Teraz przyszedł czas na przekłucie balonu i śmiech.

Z kompleksem Boga

A jest się z czego śmiać. Rozdęte ego, syndrom Boga, pseudonaukowe formułki, a przede wszystkim teza, że na psychologię idą ci, którzy sami potrzebują pomocy psychologicznej – taki stereotypowy obraz psychoterapeuty czyni z niego świetny materiał na – mniej lub bardziej wyrafinowaną – komedię.

Charlie Goodson z sitcomu „Jeden gniewny Charlie” (premierowy odcinek obejrzało rekordowe 5,74 mln widzów, co skłoniło stację FX do zamówienia kolejnych 90) jest ofiarą trudnego dzieciństwa („Zimno, hiperkrytycyzm, faszyzm” – opisuje ojca, którego gra prawdziwy ojciec aktora Martin Sheen) i dwóch kompleksów: Boga i nuworysza w świecie ludzi z dyplomem. „Charlie ma zdystansowaną matkę i krytycznego ojca, więc chce być kochany przez wszystkich” – definiuje go jego psychoterapeutka-przyjaciółka-kochanka Kate. Został psychoterapeutą gniewu po tym, jak atak furii zrujnował mu karierę bejsbolisty: łamiąc kij na własnym udzie uszkodził mięśnie. Po zdobyciu dyplomu z psychologii próbuje pomagać czwórce barwnych, społecznie nieprzystosowanych pacjentów, kilku więźniom, eksżonie, która ciągle nie zdecydowała, kim chce być w życiu, oraz nastoletniej córce z zaburzeniami obsesyjno-kompulsywnymi.

Inna sitcomowa gwiazda, znana z roli Phoebe w „Przyjaciołach” Lisa Kudrow, gra psychoterapeutkę w satyrycznym serialu „Web Therapy”. Fiona Wallice w wydaniu Kudrow jest zimna, skupiona na sobie i kompletnie pozbawiona empatii. Znudzona wysłuchiwaniem niekończących się tyrad pacjentów, wymyśla system kilkuminutowych sesji za pośrednictwem Skype’a. Pacjentów traktuje jak zło konieczne, niezbędne do przetestowania, wypromowania i sprzedania swojej nowatorskiej metody terapeutycznej. Wśród dzwoniących są m.in. dawni koledzy Kudrow z „Przyjaciół” (Dawid Schwimmer płacze zrozpaczony, że Fiona go nie rozpoznaje) i inne gwiazdy telewizji.

Najśmieszniejsze są jednak sesje, w których dr Fiona Wallice ściera się z koleżankami po fachu. Z graną przez Meryl Streep nawiedzoną w stylu New Age i rozerotyzowaną terapeutką męża Fiony, szykującego się do startu w wyborach do Senatu (z ramienia republikanów), która bezskutecznie próbuje „otworzyć” zimną Fionę. Oraz z psychoanalityczką ze szkoły Freuda, prywatnie siostrą Fiony. Na granicy załamania nerwowego, nie najlepiej radzi sobie z faktem, że Fiona nie obwinia o nic rodziców, nie ma kompleksów i nie czuje się nieszczęśliwa, wszelkimi sposobami próbuje więc to zmienić.

Inna gwiazda „Przyjaciół”, grający Chandlera Matthew Perry, właśnie zadebiutował w roli uczestnika psychoterapii. W nadawanym od września w NBC komedio-dramacie „Go On” gra Ryana Kinga – showmana, prezentera sportowej stacji radiowej, który stracił w wypadku samochodowym ukochaną żonę. Zmuszony przez szefa, trafia do grupy terapeutycznej dla osób nieradzących sobie ze stratą. Prowadzi ją Lauren, która – jak odkryje Ryan – nie ma formalnego wykształcenia, bywa irytująca, za to jest bardzo oddana swoim pacjentom, z których chce stworzyć paczkę przyjaciół. Zirytowany rozmemłaniem członków grupy Ryan próbuje ich rozruszać, organizując im zawody w cierpieniu: wygrywa ten, kto przekona pozostałych, że został bardziej skrzywdzony przez los niż oni. Amerykańscy krytycy chwalą serial za „happy-sad aura” – mieszankę humoru i współczucia.

Problemy z katalogu

Pacjenci seriali poważnych i komediowych przychodzą do lekarza z problemami z tego samego katalogu pułapek, jakie funduje nam współczesna zachodnia cywilizacja. Background dzieciństwa, który wpływa na całe późniejsze życie, próby dorównania do wyimaginowanego ideału, związane z tym kompleksy i frustracje, permanentny stres skutkujący napadami lękowymi albo atakami niekontrolowanej agresji. Oraz nieumiejętność przebolenia straty. Jednak komedie, opierające się na grubej kresce i satyrycznym wyostrzeniu, paradoksalnie lepiej oddają egotyzm współczesnego świata, skupienie dzisiejszego człowieka na sobie samym, sprawiające rozkosz rozdrapywanie ran, publiczne obnoszenie się z cierpieniem itd. Psychologia płynnie przechodzi tu w socjologię.

Pacjenci doktora Wolskiego w „Bez tajemnic 2” budzą współczucie. Wzięta prawniczka Natalia (Magdalena Cielecka) była jego podopieczną, gdy na progu kariery zaszła w przypadkową ciążę, a dziś 40-letnia, zawodowo spełniona, ale samotna, oskarża go o wpływ na ówczesną decyzję o usunięciu ciąży i zmarnowane życie. Antek, uczeń IV klasy, przeżywa rozwód rodziców. Studentka ASP Marta (Julia Kijowska) próbuje sobie poradzić z wiadomością, że ma raka. Gustaw (Janusz Gajos), trzymający emocje na wodzy wieloletni dyrektor, walczy z napadami paniki, skutkiem stresu związanego z utratą sił, walką z młodszą konkurencją i wyjazdem córki jedynaczki.

Pacjenci Charliego Goodsona to skupiony na sobie gej Patrick, który nagrywa kilka wersji swoich cierpień z dzieciństwa, zastanawiając się, która zdobędzie więcej lajków na Facebooku; pasywno-agresywny Nolan, świetnie czujący się w roli ofiary; Ed – weteran z Wietnamu – krytykujący wszystko i wszystkich oraz rozpuszczona pannica Lacey. Lauren Bennett w „Go On” pracuje z nie mniej barwną grupką, m.in.: z Anne, która po nagłej śmierci swojej partnerki nie potrafi przestać być na nią wściekła o to, że egoistycznie zapomniała wziąć leków; z Sonią, która nie potrafi ruszyć z miejsca po stracie kota, czy z Dannym, nieumiejącym przyznać się do uczucia gniewu wobec żony, która, kiedy był w wojsku, urodziła syna innemu.

Reklama cierpienia

Pacjenci z komedii częściej niż współczucie budzą śmiech, ale też chęć przejrzenia się w nich jak w lustrze. Ciekawe jest też to, że świetnie znają sztuczki psychoterapeutów, oczekiwania, terminologię. Rolę pacjenta traktują jak jedną z wielu, które odgrywają w życiu – realnym i wirtualnym. Trudniej ich „otworzyć”, ale też trudniej nabrać i zmanipulować. Weszli na kolejny poziom gry. Głównym zadaniem psychoterapeutów jest nakłonienie ich do przełamania egoizmu, zgodnie z zasadą: pomagając drugiemu, pomagam sobie. Co w dobie kryzysu, opartego na egoizmie kapitalizmu, jest projektem niemal politycznym.

O tym z kolei opowiada „Iluminacja” („Enlightened”, pokazywany w HBO, w styczniu rusza drugi sezon), serial ulubionej aktorki Davida Lyncha Laury Dern, którego jest współscenarzystką, współproducentką i w którym gra główną rolę. To groteskowa relacja ze zderzenia jednostki uzdrowionej i szczęśliwej z rzeczywistością, która bynajmniej nie jest skonstruowana dla zdrowych i szczęśliwych. Amy Jellicoe, menedżerka do spraw zakupów w korporacji kosmetycznej, przeżywa załamanie nerwowe. Po kilku miesiącach terapii na Hawajach odzyskuje chwiejną równowagę i jako nowo narodzona rusza z misją uzdrowienia swoich najbliższych (dysfunkcyjną matkę gra matka Dern, Diane Ladd) i współpracowników. Świat jednak nie zamierza łatwo się poddać, a samą uzdrowioną traktuje jak terrorystkę, która przygotowuje zamach na system.

Z podobną reakcją spotkał się podczas panelu zorganizowanego przez HBO z okazji reklamowania „Bez tajemnic 2” Srikumar Rao – doktor marketingu Uniwersytetu Columbia, autor szkolenia „Creavity and Personal Mastery” oraz książek o sposobach osiągnięcia szczęścia w pracy i życiu osobistym – który mógłby być jednym z guru Amy. Jego proste rady, jak dbać o dobre samopoczucie (m.in. myśleć nie tylko o złych, ale i dobrych zdarzeniach, żyć tu i teraz, myśleć o najbliższym kroku do zrobienia, a nie całej drodze, być częścią jakiejś grupy lub przedsięwzięcia), spotkały się z totalną kontrą polskich dyskutantów. Od prowokacyjnie rzuconego przez amerykanistkę Agnieszkę Graff zdania: „Chciałabym zareklamować rozpacz”, aż po przypomnienie filozofa kultury prof. Andrzeja Ledera, że polskość oparta jest na cierpieniu i nieszczęściu. Gdybyśmy pozwolili sobie odebrać ten przywilej, bylibyśmy tylko jednym z ciężej pracujących i gorzej wykwalifikowanych społeczeństw w europejskim kombinacie.

„Bez tajemnic 2” reklamowany jest obrazem kanapy i pytaniem: „O czym chcesz ze mną porozmawiać?”. Polskich fanów cierpienia raczej trudno będzie namówić do rozmowy. Chociaż twórcy serialu starają się, jak mogą. Wkrótce ukaże się wywiad rzeka z grającym doktora Wolskiego Jerzym Radziwiłowiczem, aktorem słynącym z małomówności.

Polityka 45.2012 (2882) z dnia 07.11.2012; Kultura; s. 92
Oryginalny tytuł tekstu: "Na kanapie tele psychiatry"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Dramat dzieci z wrodzonymi wadami

Co roku rodzi się ponad 2 tys. dzieci z głębokimi wadami. Ich rodziców czasem trzeba zastąpić lub im pomóc. Lecz nie ma kto tego zrobić.

Agnieszka Sowa
01.11.2016
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną