Kawiarnia literacka

Ludzie ogołoceni
Wiedziałem, kto to jest, nie wiedziałem natomiast, ile znaczy w świecie fotografii.

Szczęśliwym zbiegiem okoliczności moje rodzinne miasto uchodzi w kulturze za zagłębie sztuki fotografii. Szczęśliwi mieszkańcy miasta, którzy wśród swoich obywateli mieli tuzy takie jak Jerzy Lewczyński i Zofia Rydet. Lewczyńskiego poznałem u kresu jego życia. Kres ten, rozpisany na nowotworowe raty, był fantastycznym czasem wydawniczej aktywności artysty. Ukazały się przepiękne albumy z jego zdjęciami, książka o nim, a retrospektywne wystawy objechały kraj. Później artysta zmarł.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną