Wojciech Smarzowski o „Wołyniu” (cz. 2): Dzikość idzie z człowieka
„Chciałbym, żeby się o tym rozmawiało. Żeby dzieci moich dzieci miały te informacje w podręcznikach” – opowiada POLITYCE Wojciech Smarzowski.
Kadr z filmy „Wołyń”
Krzysztof Wiktor/mat. pr.

Kadr z filmy „Wołyń”

W „Wołyniu” nie ma dat, nie oglądamy mapy dawnej Rzeczpospolitej, co z pewnością może utrudnić odbiór zagranicznym widzom, na których chyba jednak Smarzowski przesadnie nie liczy. Dla nas, ale też dla Ukraińców, wszystko jest jasne. Oto Kresy, gdzie od wieków żyją obok siebie „sąsiady”: Polacy, Rosjanie i Żydki. Tak się zwyczajowo tutaj mówi, nie Żydzi, lecz Żydki. Wybucha wojna, wchodzą Rosjanie, potem 1941 r., wkraczają Niemcy. Niemcy mordują Żydów, Rosjanie wywożą Polaków na Sybir.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną