Kultura

Gniew prowincji

Sam Rockwell o swojej roli w „Trzy billboardy za Ebbing, Missouri”

„Każdy z nas ma wiele twarzy i w zależności od kontekstu zachowuje się zupełnie inaczej, a przecież przez cały czas pozostaje sobą”. „Każdy z nas ma wiele twarzy i w zależności od kontekstu zachowuje się zupełnie inaczej, a przecież przez cały czas pozostaje sobą”. Kevin Sullivan/ZUMA Wire / Forum
Rozmowa z Samem Rockwellem, zdobywcą Złotego Globu i nominacji do Oscara za rolę policjanta we wchodzącej właśnie na polskie ekrany mrocznej komedii „Trzy billboardy za Ebbing, Missouri”.
„Jeśli scenariusz jest dobry, nawet największy złoczyńca może okazać się w nim osobą nieoczywistą i interesującą”.Franco Origlia/Getty Images „Jeśli scenariusz jest dobry, nawet największy złoczyńca może okazać się w nim osobą nieoczywistą i interesującą”.

Piotr Czerkawski: – „Trzy billboardy za Ebbing, Missouri” nie są pierwszym filmem, przy którym współpracował pan z reżyserem Martinem McDonaghem. Wcześniej nakręciliście razem m.in. „7 psychopatów”. Co sprawiło, że postanowiliście ponownie połączyć siły?
Sam Rockwell: – McDonagh jest jednym z reżyserów, którym się nie odmawia. Choć myślisz, że wiesz, czego się po nim spodziewać, i tak za każdym razem jest w stanie cię zaskoczyć. Uwielbiam np.

Polityka 5.2018 (3146) z dnia 30.01.2018; Kultura; s. 88
Oryginalny tytuł tekstu: "Gniew prowincji"
Reklama

Czytaj także

Kraj

Tata Maty

W przewrotnym sensie jest beneficjentem rządów PiS, gdyż będąc ich konsekwentnym krytykiem, stał się znaczącą osobistością życia publicznego. Niektórzy określają go mianem „opozycyjnego celebryty”, na co Marcin Matczak nieco się zżyma. Ale w sumie nieźle oddaje ono jego status.

Rafał Kalukin
18.10.2021