Jarosław Iwaszkiewicz znów inspiruje

Powrót z niepamięci
Trudno było przewidzieć w latach 80. czy 90., że postać Jarosława Iwaszkiewicza będzie inspiracją dla innych pisarzy, że będzie tak chętnie czytany, wydawany i opisywany.
Jarosław Iwaszkiewicz w Stawisku, 1975 r.
Piotr Baracz/EAST NEWS

Jarosław Iwaszkiewicz w Stawisku, 1975 r.

Historia literatury to w dużej mierze historia zapominania. Pisarze, niegdyś sławni, znikają i można ich książki znaleźć już tylko w antykwariatach. I to dotyczy na równi autorów słabych i znakomitych. Najprędzej minęła sława pisarzy, którzy zawdzięczali ją tylko temu, że służyli systemowi. Jerzy Putrament czy Jan Dobraczyński, autorzy, którzy w czasach PRL mieli największe nakłady, przepadli. Wielu innych zapomnianych warto przypominać – niedawno słusznie powrócił na przykład Zygmunt Haupt, który ma nawet swój festiwal.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj