Kultura

Nobel dla Olgi Tokarczuk to wielki prezent na czasy chaosu

Olga Tokarczuk Olga Tokarczuk Jakub Porzycki / Agencja Gazeta
Radość z Nobla dla Olgi Tokarczuk to też radość czytelnika i czytelniczki, na których oczach nowa literatura z lat 90. zyskuje światowy rezonans. „Opisz swoją wioskę tak, żeby stała się uniwersalna”. Tę sztukę jak nikt inny opanowała właśnie Olga Tokarczuk.

Literacki Nobel dla Olgi Tokarczuk był spodziewany i niespodziewany. Tokarczuk była wysoko w typowaniach bukmacherów i w prasie światowej, ale rozmaite nasze nadzieje tak rzadko się spełniają, że czasem strach je jeszcze mieć. A tymczasem dostaliśmy wspaniały prezent. Bo ta nagroda dla Olgi Tokarczuk to prezent dla nas wszystkich w czasie, w którym niewiele jest powodów do radości.

Olgę Tokarczuk świat musiał docenić

Kiedy czytałam „Księgi Jakubowe”, pomyślałam sobie, że jest to książka, którą doceni świat, bo to powieść w najgłębszym sensie europejska: droga Jakuba Franka i jego wyznawców prowadzi przez całą Europę, od Lwowa przez Warszawę, Wiedeń, aż na Bałkany.

Tokarczuk opisuje ciekawy czas – koniec XVIII w., kiedy wszystko się kotłuje, stary świat upada, wyłania się coś nowego, oświecenie ściera się z myśleniem religijnym, świat rozumu z oczekiwaniem na nowego mesjasza. Paradoksalnie powieść pokazuje, że ten nieustanny ruch, to, co nam się wydaje upadkiem i schyłkiem, w historii bywa przemianą w coś innego. Dzisiaj na naszych oczach znany świat się rozpada, zmiany przyspieszają, więc warto spojrzeć w przeszłość, by zobaczyć podobne momenty rozpadu i powstawania nowego porządku.

Przekraczanie granic w książkach Tokarczuk

To też opowieść – jak usłyszeliśmy w uzasadnieniu – o przekraczaniu granic (uzasadnienie sugerowało, że w Szwecji uważnie przeczytano właśnie „Księgi Jakubowe”, które od niedawna są już po szwedzku; teraz ukazał się także przekład niemiecki). Pokazuje Polskę wielokulturową i wieloetniczną, a jej bohaterowie, frankiści, stają się uchodźcami wędrującymi od dworu do dworu. Jej bohaterowie to „obcy”, ale okazuje się, że wszyscy jesteśmy takimi „obcymi”, nasi przodkowie skądś przybyli; dawni wyznawcy Jakuba Franka wtopili się w polski krajobraz.

„Przekraczanie granic” odnosi się również do powieści „Bieguni”, za którą Tokarczuk otrzymała Nagrodę Bookera. Powieść napisana 10 lat temu opowiada o świecie bez granic, po którym można bez przeszkód podróżować, o obywatelach świata i o biegunach – ludziach, którzy ciągle muszą być w ruchu. Od tamtego czasu granice się zamknęły, Europa zaczęła okopywać się przeciwko uchodźcom. Wizja Tokarczuk należy do przeszłości, ale ciągle jest nadzieja, że taki świat nie jest utracony na zawsze.

Czytaj także: Jak się tłumaczy Olgę Tokarczuk?

Światowy rezonans polskiej literatury

Olga Tokarczuk jest ciągle w ruchu (dziś podróżowała niemieckimi autostradami), a jednocześnie jest mocno związana ze swoim regionem, z Nową Rudą, gdzie stworzyła festiwal literacki. Z Dolnym Śląskiem, który opisała w jednej z piękniejszych książek: w „Domu dziennym, domu nocnym”. Zauważmy też, że każda jej książka jest inna – od debiutanckiej „Podróży ludzi Księgi”, przez „Prawiek i inne czasy”, który był jedną z najważniejszych książek lat 90., przez opowiadania „Gra na wielu bębenkach”, po monumentalne „Księgi Jakubowe”, powieść historyczną, ale mocno korespondującą ze współczesnością. A przecież Tokarczuk pisała też o przyszłości, o czasach postludzkich – choćby w „Opowiadaniach bizarnych”. Tym, co łączy jej książki, jest uważne obserwowanie czasu przemian. I poszukiwanie sensu w czasach chaosu.

Radość z Nobla dla Olgi Tokarczuk to też radość czytelnika i czytelniczki, na których oczach nowa literatura z lat 90. zyskuje światowy rezonans. Opisz swoją wioskę tak, żeby stała się uniwersalna. Tę sztukę jak nikt inny opanowała właśnie Olga Tokarczuk.

W piątek 11 października ok. godz. 14 odbędzie się pierwsza konferencja prasowa noblistki z Düsseldorfu (pisarka jest w trasie promocyjnej w Niemczech). Będzie można ją śledzić na fanpage′u „Gazety Wyborczej” na Facebooku.

Czytaj także: Olga Tokarczuk o „Pokocie” i o tym, że świat stał się brzydki

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Pomocnik Historyczny

Losy władczyń, które nie mogły dać mężom potomka

Kobieta, która nie mogła urodzić następcy tronu, była narażona na niebezpieczeństwa.

Tomasz Targański
23.02.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną