Kultura

Polscy twórcy są oszukiwani. Czy prezydent Duda o tym wie?

Wydaje się, że należy uczynić wszystko, co w naszej mocy, by doprowadzić wreszcie do powszechności zakresu obowiązku wnoszenia opłat za tzw. czyste nośniki. Wydaje się, że należy uczynić wszystko, co w naszej mocy, by doprowadzić wreszcie do powszechności zakresu obowiązku wnoszenia opłat za tzw. czyste nośniki. Fanatic Studio / Getty Images
Pytamy wprost prezydenta Dudę: dlaczego ludzie kultury nie otrzymują praktycznie żadnej rekompensaty za twórczość kopiowaną i konsumowaną w sieci? I to jako jedyni w Europie?
Prof. dr hab. Janusz Fogler jest przewodniczącym Zarządu Stowarzyszenia Autorów ZAiKS.Tadeusz Późniak/Polityka Prof. dr hab. Janusz Fogler jest przewodniczącym Zarządu Stowarzyszenia Autorów ZAiKS.

Ponad dekadę twórcy i artyści wykonawcy upominają się u kolejnych ministrów kultury o wydanie stosownego rozporządzenia dotyczącego opłat od tzw. czystych nośników. Ostatnio minister Gliński po raz pierwszy publicznie stanął po naszej stronie. Tego jeszcze nie było! Obiecywano nam wiele nieoficjalnie, utajniano posiedzenia, kilka razy dawano nam „słowo honoru”, że za dwa tygodnie, że przed wyborami, że po wyborach itd. itp. itd. W końcu usłyszeliśmy, jak sam minister kultury mówi, że mamy rację, że nam się rekompensaty należą, że jako jedyni w Europie jesteśmy po prostu oszukiwani.

Z powodu tej wypowiedzi minister Gliński został brutalnie zaatakowany przez tych samych bezwzględnych lobbystów, którzy przez lata nieuczciwie atakowali i wciąż atakują ludzi kultury. Stając po stronie twórców, odczuł na własnej skórze, jak daleko w pomówieniach potrafią posunąć się tzw. obrońcy cyfrowej Polski. Ostatni ich „sukces” to spowodowanie zablokowania – poprzez zaskarżenie przez polski rząd do TSUE – implementacji dyrektywy o prawie autorskim na jednolitym rynku cyfrowym, co dramatycznie opóźnia udział polskich twórców w zyskach związanych z popularnością ich dzieł w sieci. Aż wierzyć się nie chce, że jeszcze nie tak dawno wszyscy ci lobbyści mieli o wiele łatwiejszy dostęp do urzędników ministerstwa kultury niż twórcy i artyści.

Czytaj też: Internet. Wolność i własność

Twórcy na świecie zarabiają. Nie w Polsce

Mało kto się łudził, że lobby internetowych gigantów odpuści. Stosunkowo szybko okazało się, że mają dostęp do sztabu prezydenta Dudy, bo stamtąd nastąpił kolejny atak. Stanowisko prezydenta zaprezentowane na przełomie czerwca i lipca w tej sprawie świadczy o tym, że z premedytacją wracają do dawno zdyskredytowanych przeinaczeń i kłamstw. W nosie mają nie tylko interes artystów i twórców, ale też opinię ministra kultury. Sądzą, że młodzi ludzie – bo to podobno o ich głosy chodzi – są tak naiwni, że nie odróżnią podlizywania się międzynarodowym potentatom od bełkotu o wyimaginowanym podatku od smartfonów, cenzurze, zagrożonej wolności czy spreparowanym sloganie o ACTA 2.

Przez lata różnej maści lobbyści skutecznie wykorzystywali fakt, że zapisy w obowiązującej dziś ustawie „sprzyjały” nieefektywności systemu poboru i podziału opłat od czystych nośników. Dotychczasowy obowiązek ustawowy importerów i producentów wskazanych urządzeń z tego m.in. powodu okazał się zbyt łatwy „do obejścia”. Stąd tak rażąco niska kwota opłat inkasowanych w Polsce – często kilkunastokrotnie niższa od pobieranych w innych państwach UE.

Można powiedzieć, że mamy wiele lat zaległości w należytym rozwiązywaniu tego problemu, co wyjątkowo negatywnie rzutuje na sytuację materialną środowisk twórczych i artystów wykonawców. Dodajmy do tego, że kwota inkasowanych opłat w innych państwach wciąż rośnie, bo technika zwiększyła niesamowicie łatwość dostępu do treści, a kopie nie odbiegają jakością od oryginału.

Czytaj też: Prawo autorskie – czy w internecie ma jakieś znaczenie?

W czasach Covid-19 twórcom jeszcze trudniej

Stąd od lat ponawiamy proste pytanie – dziś skierowane wprost do prezydenta Dudy – dlaczego przez cały czas w Polsce tylko producenci i importerzy urządzeń kopiujących konsumują stale rosnące zyski, spowodowane niesamowicie zwiększonym zapotrzebowaniem na te urządzenia? Dlaczego ludzie kultury nie otrzymują z tego tytułu od lat praktycznie żadnej rekompensaty i to jako jedyni w Europie? Kiedy twórcy otrzymają godziwe wynagrodzenie za treści udostępniane w internecie, czyli kiedy międzynarodowi potentaci, zarabiający krocie na treściach tworzonych przez artystów, podzielą się z nimi ułamkiem swoich gigantycznych zysków?

Dziękujemy ministrowi Glińskiemu za piękne, a przede wszystkim prawdziwe słowa. Teraz czekamy na czyny, czyli podpisanie stosownego rozporządzenia. Rosnące straty twórców osiągnęły już taki poziom, że tylko błyskawiczna aktualizacja tego dokumentu może nam pomóc. Do wieloletnich opóźnień w opłatach za czyste nośniki oraz strat, jakie ponoszą twórcy za wykorzystywanie ich utworów w sieci, dopisujemy codzienne ogromne straty spowodowane zakazami i ograniczeniami związanymi z epidemią Covid-19. Nie możemy czekać latami na nową ustawę. Pomoc potrzebna jest natychmiast!

Czytaj też: Podkradanie w muzykowaniu

Blisko artystów, jak najdalej od polityki

Oczywiście nowa ustawa, nazwana ostatnio Ustawą o uprawnieniach artysty zawodowego, nad którą od przeszło dwóch lat pracuje zespół powołany przez minister Zwinogrodzką, jest bardzo potrzebna. Mamy jednak do jej projektu kilka uwag, zwłaszcza w obszarze dotyczącym zbiorowego zarządzania prawami autorskimi.

Z punktu widzenia twórców i artystów wykonawców bowiem najistotniejsze w projekcie nowej ustawy jest nadanie proponowanym zapisom nowelizującym art. 20 Prawa autorskiego takiego brzmienia, by odnosiły się do aktualnego i przyszłego stanu techniki wykorzystywanej do rozpowszechniania utworów w ramach użytku prywatnego; pamiętając przy tym, że od co najmniej kilku już lat ciężar korzystania z utworów przesuwa się w stronę internetu.

Chodzi o to, by proponowane rozwiązania dotyczyły automatycznie nowych rodzajów urządzeń pojawiających się na rynku. Stąd prosty wniosek, by stawka opłaty określona została wprost w ustawie. A to z kolei by oznaczało, że przepisy wykonawcze w nowej ustawie można by ograniczyć jedynie do wskazania organizacji zbiorowego zarządzania właściwej do poboru i dochodzenia opłat.

Nie ulega wątpliwości, że autorzy nowej ustawy starają się, by jej zapisy korespondowały z obecnym stanem techniki. Nowością jednak jest przyszłe partycypowanie w opłatach przez Fundusz Wsparcia Artystów Zawodowych. Dlatego bardzo ważne wydaje się, by proponowane w ustawie powołanie Polskiej Izby Artystów konsultowane było nie tylko z ozz-tami, ale też ze związkami zawodowymi twórców kultury, związkami i stowarzyszeniami twórczymi oraz NGO-sami. Taka izba, ze względu na jej proponowane w ustawie umocowanie, winna być możliwie najbliżej artystów i jak najdalej od polityki.

Czytaj też: Twórcy chcą pieniędzy od państwa

Czy dla Dudy liczy się kultura narodowa?

Na koniec warto też zastanowić się, co w zaistniałej sytuacji jest najważniejsze. Wydaje się, że należy uczynić wszystko, co w naszej mocy, by doprowadzić wreszcie do powszechności zakresu obowiązku wnoszenia opłat. Dlatego też myślę, że gdy wiceminister kultury pisze do twórców przed miesiącem, że „wprowadzenie nowych opłat reprograficznych stanowić będzie nowe obciążenie dla przedsiębiorców z branży RTV/IT, i dlatego najprawdopodobniej nie da się w tym przypadku uniknąć odpowiednio długiego okresu vacatio legis” – to ma jedynie na myśli proponowaną w ministerialnym projekcie granicę opłat na poziomie 6 proc. Nam wydaje się, że dziś, przy dopilnowaniu autentycznej powszechności opłat, wystarczy zapisane w obowiązującej wciąż ustawie 3 proc.

I na taką decyzję ministra czekamy w napięciu! Prezydenta Dudę zaś prosimy, by rozważył, czy bliższa jest mu kultura narodowa oraz polscy twórcy i artyści, czy raczej światowi giganci, którzy z Polski uczynili sobie poligon doświadczalny. Od lat trenują bowiem u nas, jak maksymalizować zyski dzięki niepłaceniu za kopiowanie twórczości oraz wykorzystywaniu dzieł twórców w sieci. Minister kultury na szczęście to po latach zrozumiał. Prezydent raczej musi się zmienić.

Czytaj też: A jak Ty byś naprawił prawo autorskie?

***

Opłata od czystych nośników została wprowadzona, by twórcy i autorzy nie tracili na prawie do kopiowania ich utworów, wykorzystywanych i powielanych legalnie na własny użytek przez konsumentów. Płacą ją autorom producenci i importerzy sprzętu elektronicznego, który umożliwia kopiowanie i utrwalanie dzieł. Opłata nie przekracza w Polsce 3 proc. ceny produktu. Kłopot polega na tym, że w naszym kraju opłatę odprowadza się od takich sprzętów jak karta pamięci, płyta CD, DVD, nagrywarka, telewizor, pendrive, kserokopiarka czy skaner. Lista nie obejmuje nowych i coraz popularniejszych nośników, takich jak komputery, tablety i smartfony.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Żyjmy Lepiej

Dziesięć tysięcy kroków

Chodźmy chodzić, maszerować z kijami i biegać. Plan minimum to dziesięć tysięcy kroków dziennie. Można też zwiększyć obroty, ale trzeba to robić z głową.

Marcin Piątek
28.07.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną