Kultura

Francuska Akademia Filmowa karze Polańskiego

Roman Polański, zdjęcie z 2019 r. Roman Polański, zdjęcie z 2019 r. Andrzej Hulimka / Forum
Wykluczenie Romana Polańskiego z walnego zgromadzenia akademii przyznającej Cezary symbolicznie kończy trwające od miesięcy zamieszanie w instytucjach francuskiego kina.

Nagłówki w internecie mogą sugerować, że oto polski reżyser padł wreszcie ofiarą trwającej od dawna nagonki – jeden z portali nie omieszkał dodać, że stało się tak „na życzenie feministek”. W rzeczywistości Roman Polański pozostanie członkiem Akademii Sztuki i Techniki Filmowej, odpowiedzialnej m.in. za przyznawanie Cezarów, najważniejszych nagród francuskiego kina. Twórca „Noża w wodzie” został jednak – podobnie jak 17 innych osób – usunięty z walnego zgromadzenia, którego członkowie wybierają zarząd i prezydentów Akademii. Oficjalnie wykluczono osoby, które miejsce w walnym zgromadzeniu otrzymały jako tzw. historyczni członkowie. Oprócz Polańskiego znaleźli się wśród nich producent Thomas Langmann (skazany za znęcanie się nad żoną), reżyserowie Costa-Gavras i Régis Wargnier oraz były przewodniczący Akademii Alain Terzian, krytykowany za styl, w jakim zarządzał instytucją.

Walne zgromadzenie będzie teraz liczyć 164 członków: 82 kobiety i 82 mężczyzn. Akademia w specjalnym komunikacie potwierdziła, że instytucja ma większą niż do tej pory wagę przywiązywać do równości i parytetów. Parytet obowiązuje także na stanowisku przewodniczącego instytucji – od 30 września funkcję tę pełnią dwie osoby: producentka Véronique Cayla i reżyser Eric Toledano.

Czytaj też: Afera sprzed lat, #MeToo i kłopotliwe decyzje reżysera

Wszystkie afery Polańskiego

Wbrew pozorom w całym zamieszaniu nie chodziło wyłącznie o kwestie obyczajowe. Część członków Akademii gorąco protestowała przeciwko automatycznemu włączaniu w szeregi walnego zgromadzenia członków historycznych, argumentując, że ich dawne osiągnięcia nie powinny im dawać uprzywilejowanej pozycji. Wykluczenie Polańskiego jest zatem częścią „porządków” w Akademii, zapewne autentycznej – a nie piarowej – troski o egalitarność instytucji zarządzającej francuskim kinem.

Lecz oczywiście kontrowersje, jakie budziła obecność Romana Polańskiego w strukturach Akademii, z pewnością miały znaczenie przy podejmowaniu kadrowych decyzji. W ostatnich latach na fali ruchu #MeToo wrócił temat przestępstw seksualnych, jakich się dopuścił (lub miał dopuścić) reżyser. Do afery związanej z gwałtem na nieletniej Samancie Geimer doszły kolejne zeznania kobiet oskarżających Polańskiego o przemoc seksualną. Oliwy do ognia dolała ubiegłoroczna premiera filmu „Oficer i szpieg”, w którym Polański niemal wprost zestawiał swoją sytuację z antysemicką nagonką, jakiej ofiarą padł pod koniec XIX w. oficer francuskiej armii Alfred Dreyfuss. Choć sam w wywiadach odżegnywał się od takich skojarzeń, wielu krytyków już po premierze filmu na ubiegłorocznym festiwalu w Wenecji bez trudu dostrzegło tę analogię.

„Oficer i szpieg”, kary i nagrody

Do coraz głośniejszych protestów doszło, gdy na początku roku Akademia ogłosiła nominacje do Cezarów: 12 z nich zdobył właśnie „Oficer i szpieg”. „Jeśli gwałt jest sztuką, przyznajcie wszystkie Cezary Polańskiemu”, pisały w liście otwartym aktywistki sprzeciwiające się nagradzaniu reżysera. Na skutek wrzenia, jakie zapanowało w środowisku filmowym, zarząd Akademii podał się do dymisji, a minister kultury Franck Riester sugerował, że nadszedł czas, by instytucja zmieniła się tak, aby reprezentować w pełni różnorodność francuskiego kina.

Przez chwilę rozdanie Cezarów wisiało na włosku, ostatecznie się jednak odbyło. Polański – który na ceremonii nie był obecny – zdobył statuetkę za najlepszą reżyserię. Gdy ogłoszono jego nazwisko, część osób – w tym Céline Sciamma, Noémie Merlant i Adèle Haenel, reżyserka i gwiazdy filmu „Portret kobiety w ogniu” – ostentacyjnie opuściła salę. Haenel sama jako 12-latka padła ofiarą przemocy seksualnej ze strony reżysera Christophe’a Ruggii, więc jej gest wydawał się szczególnie znaczący.

Czytaj też: Nie wyciszajmy dyskusji wokół Polańskiego

Koniec pewnej epoki francuskiego kina

Wydaje się, że usuwając historycznych członków z walnego zgromadzenia, Akademia wybrała ostrożne rozwiązanie. Wielu komentatorów może uznać to za unik – Terzian, pełniąc funkcję prezydenta Akademii, mówił, że instytucja „nie powinna zajmować moralnego stanowiska w kwestii przyznawania nagród”, teraz również winy nie zostały nazwane wprost.

Roman Polański (tak jak inni twórcy usunięci z walnego zgromadzenia) wciąż przecież będzie miał prawo głosu w procesie przyznawania Cezarów, sam jako twórca może też być nominowany do nagród. Zapewne część osób nie uzna tego za wystarczające rozwiązanie i będzie domagać się dalszych kroków (Amerykańska Akademia Sztuki i Wiedzy Filmowej przyznająca Oscary nie wahała się przed odebraniem reżyserowi członkostwa). Ale jego usunięcie z najwyższych struktur francuskiej kinematografii może okazać się symbolicznym końcem dawnej epoki i początkiem nowej.

Czytaj też: Co z Polańskim mają uczynić filmowcy?

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Prof. Marcin Król: Obyśmy znów nie byli głupi

Prof. Marcin Król, historyk idei, o tym, że czeka nas koniec starego świata i nic dobrego z tego na razie nie wyjdzie.

Jacek Żakowski
01.01.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną