Kultura

Zbigniew Rokita laureatem Literackiej Nagrody Nike. To była ważna gala

Zbigniew Rokita Zbigniew Rokita Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta
W tym roku największą szansę na Nike miał reportaż i reportaż zwyciężył. Jurorzy nagrodzili opowieść z Górnego Śląska: „Kajś” Zbigniewa Rokity. W czasie gali istotny był też, a może zwłaszcza kontekst: dramat na wschodniej granicy.

Tegorocznym laureatem Nike został pochodzący z Gliwic Zbigniew Rokita, rocznik 1989, reporter, redaktor, specjalista od Europy Wschodniej. „Kajś. Opowieść o Górnym Śląsku” znalazła się też na długiej liście nominacji do Literackiej Nagrody Europy Środkowej „Angelus”. To druga reporterska książka Rokity po „Królach strzelców” o futbolu w tzw. republikach nieistniejących.

Zbigniew Rokita. Laureat Nike 2021

„Kajś” też oddaje głos mniejszości. To książka bardziej osobista, bo autor sięga w niej do własnej przeszłości, by pojąć złożoność, transgraniczność i tożsamość Śląska, który odpycha i zarazem przyciąga. Rokita cofa się w tym celu do czasów prapradziadka Urbana Kieslicha, stolarza, który zginął od odłamka bomby (jest 1867 r.), a dociera do współczesności z jej dobrze już znanymi zjawiskami w rodzaju Ruchu Autonomii Śląska. Na końcu odkrywa też dojmującą prawdę o sobie samym.

„Kajś” jest bardzo cennym źródłem wiedzy o Górnym Śląsku, osobliwym „Nomadlandzie”, przez jurorów nazwanym też „Atlantydą”. A zwłaszcza o rodzinnej dla autora Ostropie, gliwickiej dzielnicy pomijanej milczeniem przez kronikarzy. A jeśli już zauważanej, to z surowością, „jak gdyby nie rozumieli, że to z tej od niechcenia rzuconej garści słów będziemy musieli ulepić sobie dzieje”. Rokita lepi je wnikliwie z takich właśnie strzępów i ułamków, ocala od zapomnienia nazwy i nazwiska, relacjonując czytelnikom, jak te poszukiwania mu idą, jak też czasami nie idą, jak drażnią nieznane postaci na rodzinnych fotografiach albo jak się z czasem obojętnieje, natrafiwszy na dwadzieścia swastyk w domowych szufladach. Wstydliwy ślad czasów germanizacji.

Problem z tożsamością – pochodzeniem, zapomnieniem, wykluczeniem – dziś jest inny, ale jest i przegląda się w języku. Choć, jak przypomina Rokita, pół miliona osób podało śląszczyznę w poprzednim spisie powszechnym jako swój język, to wciąż jest traktowana „jak więzienna grypsera czy slang grzybiarzy”. O tym wszystkim autor pisze staranną, czasem wręcz powieściową polszczyzną, łącząc reportaż z biografią i esejem. Ujarzmiając śląskość, szuka własnej tożsamości, a oddając głos mniejszości – przysługuje się większości. Jak mówił w czasie gali wręczenia Nike: jeśli większość nie uznaje mniejszości, to wszyscy na tym tracą.

Nike 2021 i protest na rzecz uchodźców

Kajś zawędrowała Literacka Nagroda Nike, że szukając najlepszych wydanych w Polsce książek, rzadziej niż dawniej znajduje powieści? W finałowej siódemce w tym roku znalazły się głównie książki reporterskie lub „prawie reporterskie”: prócz „Kajś” to „Fuerte” Kaspra Bajona, „Lajla znaczy noc” Aleksandry Lipczak (znakomita rzecz o muzułmańskim rodowodzie Europy, wyróżniona niedawno nagrodą im. Witolda Gombrowicza), „Najlepsze miasto świata” (czyli Warszawa) Grzegorza Piątka, „Panny z »Wesela«” Moniki Śliwińskiej o pannach Annie, Jadwidze i Marii Mikołajczykównach. Oraz osadzona w lokalności Grünberga, czyli Zielonej Góry, powieść „Zaświaty” Krzysztofa Fedorowicza i tom „Podwójne wahadło” Jacka Podsiadły, który – trudno to pominąć – w ostatnich tygodniach toczył głównie boje z prof. Marcinem Matczakiem o wyższość poezji nad rapem lub odwrotnie.

Nike kończy właśnie 25 lat, redaktor naczelny „Gazety Wyborczej” Adam Michnik mówił dziś o „srebrnym weselu”. Przypomniał też kontekst – dramat na granicy z Białorusią. W czasie gali goście protestowali przeciw działaniom polskich władz. Ten istotny wątek pojawił się też w niezwykłej laudacji wygłoszonej przez przewodniczącą jury Ingę Iwasiów – w takich okolicznościach obradowało jury. – Wybór finalistek i wskazanie dziś zwycięskiej opowieści odbywały się w czasie wyczerpania pandemią, zdewastowania polityczną przemocą, umierania wypychanych z terytorium Polski uchodźców. Na mój sposób czytania te wydarzenia mają wpływ. Bardzo bym chciała, by siódemka i dwudziestka Nike były odbierane jako pakiety ratunkowe dryfujące w przestrzeni kryzysów, pandemii, przesileń, protestów – mówiła. – Książki mogą ocalać nas i świat, tak jak to leży w ich naturze – przez najlepsze z możliwych uchwycenie istoty życia. I dodała: – Po lekturze wiem więcej nie tylko o Śląsku, lecz o świecie, o polityce, ludziach i przypadkach. O pochodzeniu, które z reguły jest zmącone i drwi z potrzeby podziałów, stawiania granic. Mocniej też wierzę w sens zapisywania zdarzeń, a więc w literaturę.

W ubiegłym roku Nike otrzymał Radek Rak za fantazyjną powieść „Baśń o wężowym sercu. Wtóre słowo o Jakóbie Szeli” (wyd. Powergraph), a nagrodę publiczności – Joanna Gierak-Onoszko za wstrząsający debiut reporterski z Kanady „27 śmierci Toby′ego Obeda” (wyd. Dowody na Istnienie).

Podwójną Nike – od jurorów i publiczności – poza Zbigniewem Rokitą otrzymali, idąc od końca, Mariusz Szczygieł („Nie ma”), Marcin Wicha („Rzeczy, których nie wyrzuciłem”), Wojciech Kuczok („Gnój”), Jerzy Pilch („Pod Mocnym Aniołem”), Tadeusz Różewicz („Matka odchodzi”) i dwukrotnie Olga Tokarczuk („Księgi Jakubowe” i „Bieguni”). Mariusz Szczygieł otrzymał dziś też za „Nie ma” nagrodę za najlepszą książkę 25-lecia.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

Październik 2021: najciekawsze książki dla młodszych czytelników

Jak co miesiąc wybieramy książki mądre, ciekawe i estetycznie wydane. Dla najmłodszych czytelników.

Sebastian Frąckiewicz
23.10.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną