Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Kultura

Angelus dla Edwarda Pasewicza. Niezwykła powieść i nagroda

Edward Pasewicz Edward Pasewicz Mateusz Skwarczek / Agencja Wyborcza.pl
Nagrodę Angelus dla najlepszej powieści z Europy Środkowej drugi raz w historii przyznano autorowi z Polski. W pełni zasłużenie. „Pulverkopf” to jedna z najoryginalniejszych powieści 2021 roku.

Edward Pasewicz zebrał w tym roku worek nominacji za „Pulverkopf” (wyd. Wielka Litera) – miał szansę i na Nike, i na Literacką Nagrodę Gdynia, w obu przypadkach znalazł się w ścisłym gronie finalistów. Do trzech razy sztuka: otrzymuje Angelusa, czyli statuetkę i 150 tys. zł. To najważniejsze, prestiżowe wyróżnienie dla autorów z Europy Środkowej, przyznawane prozie wydanej po polsku, poszerzającej nasze myślenie o specyfice regionu i jej różnorodności. W czasie wojny wymowa Angelusa jest szczególna, do konkursu kwalifikują się książki z 22 krajów, zanurzonych na ogół w lokalnym kontekście.

Co roku nagradzany jest też przekład (40 tys. zł) – tym razem wygrał Daniel Warmuz, tłumacz „Szatańskiego pomiotu” Węgra Zoltána Mihály Nagya (wyd. Warsztaty Kultury). Nagrodę publiczności im. Natalii Gorbaniewskiej, zmarłej przed laty pierwszej przewodniczącej jury Angelusa, otrzymał Jaroslav Rudiš za „Ostatnią podróż Winterberga” (z czeskiego tłumaczyła Małgorzata Gralińska, wyd. Książkowe Klimaty).

Fundatorem Angelusa jest Wrocław, wszyscy nominowani dostają też 5 tys. zł. W tym roku – prócz wspomnianej trójki – nominacje otrzymały książki „Szok na szubienicy” Alhierda Bacharewicza (z białoruskiego przełożyli Igor Maksymiuk i Jan Maksymiuk, wyd. Fundacja Pogranicze i Ośrodek Pogranicze – sztuk, kultur, narodów), „W stronę Ochrydy. Podróż przez wojnę i pokój” Kapki Kassabovej (z bułgarskiego tłumaczył Krzysztof Środa, Wydawnictwo Czarne), „Przewóz” Andrzeja Stasiuka (Wydawnictwo Czarne) oraz „Czystka” Katarzyny Surmiak-Domańskiej (Czarne). Zwycięzcę wyłoniło jury z Martinem Pollackiem na czele (laureatem w 2007 r.), w jego skład wchodzą Wojciech Browarny, Kinga Dunin, Michał Nogaś, Mykoła Riabczuk, Justyna Sobolewska i Andrzej Zawada.

To bardzo ważna, wielowarstwowa powieść. Za pierwszym razem mnie odrzuciła. Drugi raz – już bardziej. Trzeci raz – o! Za czwartym razem byłem zachwycony – mówił rozbrajająco szczerze, i po polsku, Martin Pollack o tegorocznym laureacie.

„Pulverkopf”, pamięć i muzyka

W tej polifonii europejskiej literatury jest metoda, a powieść Pasewicza sama najlepiej to wyraża. Bo też jest polifoniczna. W „Pulverkopf” ścierają się losy polskie, niemieckie, żydowskie i rosyjskie, mieszają języki i ożywają duchy. Patryk Werhunt, nastoletni bohater, dorasta w Międzyrzeczu (Meseritz), jednym z najstarszych polskich miast, zagarniętym przez Niemców i wyzwolonym w 1945 r. Rany są świeże, pamięć żywa, ale przemilczana i niedopowiedziana. Kolejnym pokoleniom trudno się w tym rozeznać. Patrykowi szczególnie, bo jest wrażliwcem i czuje się obco, zdany na domysły, tropy i podsłuchane rozmowy babci i matki. Jest też gejem. „Kochała mnie, chociaż traktowała oschle – mówi o matce. – Być może bała się, że skończę jak ojciec. »W tej rodzinie – mówiła – było wystarczająco dużo rozmemłanych wariatów, nadwrażliwców i mężczyzn, którzy gonili w życiu za jakimiś mrzonkami. Ty, Patryk, masz być inny«. Babka była podobnego zdania, chociaż uważała, że właśnie mam być wrażliwy: »ale musisz być też realistą, dziecko. Musisz być twardy«”. „Pulverkopf” znaczy tyle co „w gorącej wodzie kąpany”.

Nastolatek pewnego poranka staje się mimo woli świadkiem makabrycznego odkrycia – w okolicznej Obrze pływa trup jednego z sąsiadów. Podejrzenie pada na chłopaka, a sam widok go prześladuje. Podobnie jak zasłyszana historia niemieckiego kompozytora Norberta von Hannenheima, którego śladem rusza, próbując odgadnąć jego losy i odtworzyć zaginione partytury. To obsesja, ale i podróż przez meandry pamięci, własnej i cudzej, w poszukiwaniu jakiejś prawdy o sobie.

„Co pamiętam, co?” – pyta Patryk sam siebie co jakiś czas. „W mojej krwi buzowały oceany, tratwy, żaglowce, liny i wycie syren portowych; głuche dźwięki przeładowywanych kontenerów, ławice kryla, stada delfinów wyskakujących przed dziobem statku, a wszystko to do omówienia przy stole z babką albo matką, których kłótnia przesączała się przez stare mury Werhunthaus z kuchni aż tutaj, do pokoju, i jak pleśń wrastała w moje siedemnastoletnie ciało”. I to mu z wiekiem nie przechodzi. Wciąż czuje się „przyczepiony do cudzych historii”, w nich się przegląda, przez nie przegryza.

Czytaj też: Nobel dla Annie Ernaux. Jej proza inspiruje i zachwyca

Angelus dla powieści, Silesius dla poezji

Powieść Pasewicza powstawała 16 lat i ten wysiłek niewątpliwie widać. Niełatwa w sumie układanka czasów, miejsc, okoliczności i bohaterów spina się błyskotliwie. „Pulverkopf” to druga powieść w dorobku autora, który poza wszystkim jest poetą i kompozytorem. Poczucie rytmu jest charakterystyczne dla całej jego twórczości, nie dość dobrze chyba w Polsce znanej. W 2007 r. Pasewicz wydał pierwszą powieść, „Śmierć w darkroomie” (drugie, poszerzone wydanie ukazało się w 2016 r.). Dziś jeszcze bardziej aktualną – policja zamyka poznański marsz równości i przesłuchuje jego uczestników. Igor, jeden z nich, wkrótce zostaje znaleziony martwy w klubie. „Pulverkopf” przeszedłby może bez echa w zalewie premier, szczęśliwie jurorzy literackich nagród go nie przeoczyli i jest szansa, że znajdzie teraz nowych czytelników. Oby.

Nagroda Angelus jest wręczana od 2006 r., Pasewicz otrzymuje ją jako drugi Polak po Macieju Płazie (dla powieści „Robinson w Bolechowie” w 2018 r.). Wśród laureatek i laureatów byli m.in. Jurij Andruchowycz, Oksana Zabużko, Swiatłana Aleksijewicz, Serhij Żadan czy Pavol Rankov, a rok temu – Kateryna Babkina z Ukrainy za „Nikt tak nie tańczył, jak mój dziadek” w przekładzie Bohdana Zadury.

W Teatrze Muzycznym Capitol we Wrocławiu wręczono dziś też nagrody Silesius dla poezji (gale odbywają się razem po raz trzeci). W kategorii debiut wygrał tomik „polski wrap” Marty Stachniałek (WWBPiCAK), autorki, która zmarła przedwcześnie w tym roku. Nagrodę dla najlepszej książki odebrał Krzysztof Siwczyk za „Krematoria I Krematoria II” (Wydawnictwo Austeria). Marcin Sendecki otrzymał Silesiusa za całokształt twórczości.

Serhij Żadan dla „Polityki”: Na początku wojny ciągle patrzyliśmy w niebo

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Rząd tnie cesarki, choć Polki boją się rodzić naturalnie. Co się dzieje na porodówkach?

Polka idzie dziś po zaświadczenie od psychiatry nie tylko wtedy, kiedy potrzebuje aborcji, ale i po to, żeby zagwarantować sobie cesarskie cięcie. Rodzi w ten sposób już co druga. Eksperci WHO i ONZ przypatrują się tej sytuacji ze zdziwieniem, pytając, co właściwie dzieje się na polskich porodówkach?

Agata Szczerbiak
02.12.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną