Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Kultura

„Wiedźmin” w opałach: Henry Cavill rezygnuje z roli Geralta

Henry Cavill jako Geralt z Rivii Henry Cavill jako Geralt z Rivii mat. pr.
„Wiedźmin” powróci na ekrany latem przyszłego roku. Już wiemy, że będzie to pożegnanie Henry’ego Cavilla z rolą Geralta z Rivii. Aktor zszokował fanów, bo jeszcze niedawno zapowiadał, że jest gotów zagrać we wszystkich siedmiu sezonach.

To było jak grom z jasnego nieba. Henry Cavill, który popularność zdobył jako odtwórca roli Supermana w filmach z komiksowego uniwersum DC, a polskie serca podbił jako Geralt z Rivii w serialu „Wiedźmin” produkcji Netflixa, w krótkim wpisie poinformował, że nadchodzący trzeci sezon będzie jego ostatnim w roli Białego Wilka. Pałeczkę przekazuje Liamowi Hemsworthowi, znanemu z takich produkcji jak „Igrzyska śmierci” czy „Dzień Niepodległości: Odrodzenie”. I z faktu, że jego starszym bratem jest sam marvelowski Bóg Gromu, Thor, czyli Chris Hemsworth. Wiadomość o zmianie w samej czołówce obsady serialu na bazie książek Andrzeja Sapkowskiego zbiegła się w czasie z wieloma głośnymi newsami.

Wiedźmin znów będzie Supermanem

Największym zaskoczeniem ostatnich tygodni był powrót Cavilla do kinowego świata DC Comics. Pelerynę Supermana założył po raz pierwszy w „Człowieku ze stali” w 2013 r., potem w filmach „Batman v Superman: Świt sprawiedliwości” (2016) i „Liga Sprawiedliwości” (2017), które okazały się finansowymi klapami, więc wydawało się, że ten rozdział kariery Cavill już zamknął. Z powrotem do świata komiksowych herosów wciągnął go Dwayne The Rock Johnson, odtwórca tytułowej roli w widowisku „Black Adam” – Człowiek ze stali pojawia się w scenie po napisach, by zapowiedzieć starcie między nimi. Niedługo po kinowym debiucie „Black Adama” Cavill oficjalnie potwierdził, że wraca do Supermana. Zapowiedziano również sequel „Człowieka ze stali”.

Wszyscy zaczęli się więc zastanawiać: jak aktor połączy rolę Supermana z nagrywaniem kolejnych sezonów „Wiedźmina”? Okazało się, że nie planuje tego robić.

Czytaj też: Czy serialowy „Wiedźmin” jest wierny książkom Sapkowskiego?

Geralt wypada z kalendarza

Cavill napisał: „I will be laying down my medialion and my swords for Season 4”, co sugeruje, że decyzja należała do niego. W dodatku wiadomo, że wkrótce zagra w nowym filmie Guya Ritchiego. Łatwo dodać dwa do dwóch i dojść do wniosku, że aktor musiał po prostu wyrzucić coś z napiętego kalendarza. Padło na Geralta.

Nie brakuje jednak takich, którzy doszukują się w całej sytuacji drugiego dna. I to nie tak, że ich argumenty nie mają sensu. Przede wszystkim dziwi moment ogłoszenia decyzji przez Cavilla. Do premiery trzeciego sezonu „Wiedźmina” jeszcze prawie rok (lato 2023), a już jest jasne, że będzie oglądany wyłącznie przez pryzmat zmian w obsadzie. W dodatku za niecałe dwa miesiące na Netflixie będzie miał premierę inny serial w uniwersum Sapkowskiego: „Wiedźmin: Rodowód krwi”, w którym Cavill nie występuje. Kampania promocyjna z absolutną pewnością będzie przebiegać w cieniu ogłoszenia Brytyjczyka. Trudno sobie wyobrazić, by w wywiadach showrunnerka „Wiedźmina” Lauren Hissrich była pytana o cokolwiek innego niż utratę największej gwiazdy flagowej produkcji tego uniwersum.

Kto nie ceni Sapkowskiego

Jakby tego było mało, całkiem niedawno jeden z byłych scenarzystów „Wiedźmina” postanowił podzielić się ze światem przemyśleniami o tym, jak wyglądała praca w zespole Hissrich. Beau DeMayo zdradził, że w ekipie scenarzystów znaleźli się i tacy, którzy nie byli fanami książek Sapkowskiego albo gier produkcji CD Projekt; zdarzało się, że z materiału źródłowego otwarcie kpiono lub po prostu go nie lubiano. Zdaniem DeMayo był to gotowy przepis na katastrofę.

Słowa scenarzysty i producenta animacji „Wiedźmin: Zmora wilka” to woda na młyn dla tych, którzy – mówiąc delikatnie – nie pałają sympatią do produkcji Netflixa. Co niektórzy łączą rewelacje DeMayo z odejściem Cavilla. Cytują aktora, który zapowiadał jakiś czas temu, że gotów jest grać Geralta we wszystkich planowanych siedmiu sezonach, o ile on i ekipa będą wciąż zdolni „opowiadać świetne historie, honorujące teksty Andrzeja Sapkowskiego”. Może Cavill doszedł do wniosku, że ten warunek nie zostanie spełniony?

Czytaj też: Nadszedł od północy... O „Wiedźminie” bez (dużych) spoilerów

Wiesiek to nie superbohater

A może poszło o prosty wybór: albo Netflix i kolejne sezony z Geraltem, albo powrót do Supermana, który – przy całej sympatii do naszego „Wieśka” – pozostaje najpopularniejszym bohaterem popkultury. Gaża też będzie z pewnością dużo wyższa. Wedle doniesień „Variety” Cavill za pierwszy sezon „Wiedźmina” zgarnął 3,2 mln dol., czyli 400 tys. dol. za odcinek. I choć z czasem kwota pewnie wzrosła, raczej nie dorównuje kosmicznych honorariom za filmy z superbohaterami.

Możemy tylko zgadywać, czy decyzja aktora była motywowana finansowo, czy stało za tym coś jeszcze. Pewne jest tylko to, że za jakiś czas będziemy mieli nowego Geralta. Przed Liamem Hemsworthem niebywale trudne zadanie.

Czytaj też: Niezły biznes – gry komputerowe

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Rynek

Kim pan jest, panie W.? Skąd się wziął i na czym dorobił cichy bohater afery taśmowej

Cała Polska usłyszała o zeznaniach Marcina W. Najpierw, że Marek Falenta sprzedał Rosjanom słynne „taśmy prawdy”; potem, że Michał Tusk przyjął 600 tys. euro łapówki. Ale równie ciekawe jak zeznania są biznesy Marcina W. I jego związki z CBA.

Marek Czarkowski
05.12.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną