Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Kultura

Bono bez U2. Co tu się wydarzyło? Wrażenia z unikatowej trasy

Bono z własną książką Bono z własną książką U2 / Facebook
Trwa właśnie trasa „Songs of Surrender” związana z premierą autobiografii frontmana U2. I nic tu nie jest proste. Ale bez wątpienia Bono wykreował sobie nową formę kontaktu z widownią na czasy odpowiednie dla trzeciego wieku.

Bono nie tylko napisał książkę, ale jeszcze nauczył się jej na pamięć. To pierwsze wrażenie z występu z trwającej właśnie – i omijającej Polskę – krótkiej trasy „Songs of Surrender”, podczas której w stosunkowo niewielkich salach frontman U2... No właśnie, tu nic nie jest proste: z jednej strony śpiewa utwory ze swojego dorobku w zupełnie nowych aranżacjach, bez kolegów z zespołu, a z drugiej – opowiada swoją autobiografię „Surrender” (po polsku ukaże się 23 listopada), czasem cytując wprost, a czasem (co najciekawsze) coś dorzucając. Najlepsze są wspominane dialogi z nieżyjącym już ojcem Bono, odgrywane przez wokalistę w pojedynkę w minimalistycznej scenografii, z dwoma ekranami, na których wyświetlane są rysunki w stylu znanym z książki.

Czytaj też: Bono o Bono

Dwie godziny z Bono

Jest w tym trochę teatru, trochę standupu, może też benefisu, trochę wieczoru autorskiego, a trochę jednak audiobooka. W opowieść włącza się publiczność, reagując inaczej niż na koncercie. Tu świetnie słychać pojedyncze głosy z sali, głównie zagorzałych fanów z całego świata (oglądałem występ w Glasgow 17 listopada w sali Clyde Auditorium), którzy dość szybko wykupili oferowane przez Live Nation bilety.

Rzecz trwa niecałe dwie godziny i ma znamiona imprezy ekskluzywnej – kontakt z bohaterem jest bliski, w całość wprowadza (albo we fragmentach pojawia się jako wtręty) playlista jego życia: Lennon, Joy Division, Ramones... To jednak słyszymy tylko z taśmy. Wśród utworów U2 (łącznie kilkanaście) dominuje wczesny okres działalności. Euforię wywołują nowe wykonania „Pride (In the Name of Love)”, zerwane po fragmencie „I Will Follow” czy „Sunday Bloody Sunday”. Zabawnie w tych aranżacjach na kameralny skład z wykorzystaniem bardzo dobrych instrumentalistek usłyszeć tak proste utwory jak „Desire” czy „With or Without You”. Wszystkie te nowe wersje odbiegają od oryginałów w sposób bardzo znaczący. A program zmienia się z wieczoru na wieczór, ale bardzo delikatnie.

Czytaj też: Uderz w Bono, a Krystyna Pawłowicz się odezwie

Styl U2 i smartfony w skarpetach

Kierownikiem muzycznym przedsięwzięcia jest Jacknife Lee, który wypuszcza fragmenty nagrań, sample i gra na perkusji, resztę muzycznej przestrzeni wypełniają harfistka i wokalistka Gemma Doherty (gra też na klawiszach) oraz wiolonczelistka Kate Ellis. Pomysł, by wycisnąć styl U2 z piosenek tej grupy, jest szatański, rzecz momentami zaskakuje, ale trudno znaleźć ten program w sieci, bo – tu ważna uwaga – widownia zamyka smartfony na czas koncertu w specjalnych, nazwijmy to, „skarpetach”. Nie można więc nagrywać, robić zdjęć, a nawet notatek. Doświadczenie jest ciekawe, ze strony Bono to pewnie dodatkowy sposób na skupienie pełnej uwagi, ale ze strony organizatorów – metoda, by zachować unikatowość tego przedsięwzięcia i pewną niespodziankę, ale (nie mam wątpliwości) także na to, by dalej zarabiać na wersji live lub nagrania.

Nie bez znaczenia jest również fakt, że każdy z gości dostaje egzemplarz książki „Surrender”. Za miłym gestem i promocją czytelnictwa kryje się w ten sposób sprytna akcja podbijania wyników sprzedaży. Bono, wchodząc na rynek książkowy, wykorzystuje pełen potencjał rynku muzycznego. Swoją drogą, także dziennikarz zdający relację z takiej imprezy czuje się trochę bardziej potrzebny – trochę jakby cofnąć czas o 20 lat. Sentymenty słychać też zresztą w gronie dość zaawansowanej wiekowo publiczności. Obok odbywa się koncert Evanescence i Within Temptation w wielkiej hali OVO – różnicę w tłumie widać.

Finał, zaśpiewana przez Bono ulubiona pieśń jego ojca, neapolitańska „Torna a Surriento” (wykonywana m.in. przez Luciano Pavarottiego), wydaje się tak ostateczny, że publiczność nie domaga się bisów – zresztą tym, który pojawiał się na tej trasie, było podjęte ponownie „City of Blinding Lights”. Nie ma wątpliwości, że Bono wykreował sobie nową formę kontaktu z widownią na czasy odpowiednie dla trzeciego wieku. Ale z drugiej strony – myślę, że nikt tego dnia nie ma wątpliwości, że w jakiejś postaci na pewno na scenę wróci.

Czytaj też: U2. Operacja się nie udała, ale pacjent przeżył

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Rząd tnie cesarki, choć Polki boją się rodzić naturalnie. Co się dzieje na porodówkach?

Polka idzie dziś po zaświadczenie od psychiatry nie tylko wtedy, kiedy potrzebuje aborcji, ale i po to, żeby zagwarantować sobie cesarskie cięcie. Rodzi w ten sposób już co druga. Eksperci WHO i ONZ przypatrują się tej sytuacji ze zdziwieniem, pytając, co właściwie dzieje się na polskich porodówkach?

Agata Szczerbiak
02.12.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną