Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kultura

Gra w serial

„The Last of Us”, czyli jak zekranizować grę. Wzięli się za to twórcy „Czarnobyla”

Pedro Pascal w roli przemytnika Joela oraz Bella Ramsey jako Ellie, dziewczynka, którą musi dostarczyć we wskazane miejsce. Pedro Pascal w roli przemytnika Joela oraz Bella Ramsey jako Ellie, dziewczynka, którą musi dostarczyć we wskazane miejsce. Materiały partnera
Twórca „Czarnobyla” stworzył dla HBO kolejny serial, ekranizując wybitną grę wideo „The Last of Us”. I przełamał klątwę – po raz pierwszy mariaż obu tych mediów nie okazał się mezaliansem.
Świat przedstawiony w serialu jest światem znanym z gry – brutalnym, bezwzględnym, a przy tym niepokojąco wiarygodnym.materiały prasowe Świat przedstawiony w serialu jest światem znanym z gry – brutalnym, bezwzględnym, a przy tym niepokojąco wiarygodnym.

Jeszcze nigdy na żadną ekranizację gry – premiera 16 stycznia w serwisie HBO Max – nie czekano z taką ciekawością i z takim napięciem. Miłośnicy filmu nie potrafili zrozumieć, dlaczego Craig Mazin, producent obsypanego nagrodami miniserialu „Czarnobyl”, który po tym sukcesie mógłby uzyskać od HBO zgodę nawet na ekranizację Prousta jako opery w sceneriach Detroit, postanowił zrobić (w powszechnym mniemaniu) krok wstecz. Gry filmuje się przecież wyłącznie dla zysków, nikt tego nie robi z pobudek artystycznych. A Mazin po latach pracy nad komedyjkami nie po to zgodził się na marną gażę za „Czarnobyl” (HBO w obawie o porażkę ambitnej produkcji minimalizowało ryzyko finansowe), by po wdrapaniu się na szczyt na własne życzenie z wagi ciężkiej powrócić do muszej.

Jakby tego było mało, pilotażowy odcinek „The Last of Us” straszy rzadko spotykaną w produkcjach serialowych długością: trwa aż 85 minut, co dla wielu amatorów seriali może się okazać wyzwaniem. Dlaczego HBO podjęło takie ryzyko? Podszytej zdziwieniem ciekawości widzów towarzyszy ciekawość i nadzieja miłośników interaktywnego medium. Dla nikogo, kto grał i zachwycał się „The Last of Us”, wydaną w 2013 r. produkcją kalifornijskiego studia Naughty Dog, nie ulegało wątpliwości, że właśnie ta opowieść ma największą jak dotąd szansę na udaną adaptację filmową.

Powody klęsk na tym polu były rozmaite. Główny polega na tym, że przemysł filmowy latami próbował przenosić na duży ekran gry, których atrakcyjność bazowała na rozgrywce, a nie na interesujących protagonistach wpisanych w angażującą fabułę. I tak Bob Hoskins, wcielający się w hydraulika Mario w filmie „Super Mario Bros.” (1992 r.), miał wszelkie prawo nienawidzić zarówno postaci, którą kreował, jak i samego filmu, który uważał – niebezpodstawnie – za straszny gniot.

Polityka 3.2023 (3397) z dnia 10.01.2023; Kultura; s. 82
Oryginalny tytuł tekstu: "Gra w serial"
Reklama