Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Kultura

Widziałem szczęśliwych widzów

Jakub Skrzywanek dla „Polityki”: Widziałem szczęśliwych widzów

Jakub Skrzywanek Jakub Skrzywanek Leszek Zych / Polityka
Tak dużo mówimy, że słowa straciły wartość, musimy dla odmiany zacząć widzieć i przeżywać – mówi reżyser teatralny Jakub Skrzywanek, laureat Paszportu POLITYKI.
Polityka

Aneta Kyzioł: – W drugiej części zrealizowanego w szczecińskim Teatrze Współczesnym spektaklu „Spartakus. Miłość w czasach zarazy” tworzycie paraludowy obrzęd weselny, podczas którego udzielacie ślubu parom jednopłciowym. Jakie są reakcje?
Jakub Skrzywanek: – Janusz Schwertner, autor reportażu o stanie dziecięcej psychiatrii w Polsce, na którym oparta jest pierwsza część „Spartakusa”, powiedział po premierze, że wykopaliśmy piłkę na inne boisko, bo w naszym spektaklu już nie domagamy się równości, tylko ją sobie dajemy. Na scenie teatralnej organizujemy inscenizowane ceremonie ślubne, z jednej strony fikcyjne, ale dla tych osób bardzo realne. Już ponad 20 par wzięło u nas ślub, niektóre przyjechały w towarzystwie rodziców, bliskich. W święto Trzech Króli mieliśmy wspaniały ślub, na który para gejów spod Bolesławca na Dolnym Śląsku przywiozła dwa autokary gości, a potem wynajęli statek „Ładoga”, legendarne miejsce w Szczecinie, na którym do 5 rano trwało wesele. Te osoby potem noszą obrączki, dla nich ten ślub jest czymś realnym, bo wydarza się w publicznej instytucji.

Nie było głosów oburzenia, donosów do prokuratury?
Szczecin jest wyjątkowym miastem, jego oddalenie i świeża, niewykreowana jeszcze tożsamość powodują, że tutaj mieszkańcy nie dają się tak łatwo wciągać w rozmaite spory czy napięcia, o co nietrudno w innych miejscach. To otwarte miasto, co nam bardzo ułatwia pracę.

Z kolei ja mam poczucie, że ubiegły sezon był dla mnie przełomowy. Znalazłem sposób na wykorzystywanie teatru jako narzędzia, którym możemy zmieniać rzeczywistość czy pokazywać, że ta zmiana jest możliwa, ale nie poprzez działanie krytyczne, kontrowersyjne czy skandaliczne. Bywam postrzegany jako skandalista, co z jednej strony nie dziwi, choćby z powodu tematów, które podejmuję, m.

Polityka 7.2023 (3401) z dnia 07.02.2023; Kultura; s. 78
Oryginalny tytuł tekstu: "Widziałem szczęśliwych widzów"
Reklama