O tyranie i jego szatanie
„Putin”, czyli rozgrzeszenie potwora. U Vegi wszystkiemu winny jest szatan
14 stycznia 2025
4 minuty czytania
Cokolwiek powiedzieć o „Putinie” Patryka Vegi, może to zadziałać jak reklama, na którą ten film nie zasługuje.
Mniej więcej od dekady poziom artystyczny filmów Patryka Vegi, niegdysiejszego króla box office’u, dramatycznie się obniża. A im bardziej publiczność się z nich śmieje, tym dziwaczniejszą pozę przyjmuje reżyser. Doszło do tego, że w „Niewidzialnej wojnie”, zmyślonej autobiografii poświęconej własnej drodze do sławy, kariery i wielkich pieniędzy, reżyser wdziewa szaty ewangelisty i snuje dywagacje o swoim cudownym ocaleniu z narkotykowo-alkoholowego upadku, które zawdzięcza religijnemu nawróceniu.
Putin: największy grzesznik
Polityka
3.2025
(3498) z dnia 14.01.2025;
Kultura;
s. 96
Oryginalny tytuł tekstu: "O tyranie i jego szatanie"