Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kultura

Wspólny Szekspir, wspólny ból

„Hamnet” o żonie Szekspira. To więcej niż czuły film o żałobie. Ten seans niesie oczyszczenie

Jessie Buckley jako żona barda ze Stratfordu. W filmie występuje pod imieniem Agnes. Jessie Buckley jako żona barda ze Stratfordu. W filmie występuje pod imieniem Agnes. Landmark Media/Alamy / BEW
Czy Szekspir cierpiał po stracie syna? Jak wyglądała jego żałoba? I jak powstawał nagradzany film „Hamnet”? Opowiadają o tym Chloé Zhao, reżyserka, i Jessie Buckley, odtwórczyni jednej z głównych ról.

Nowy film Chloé Zhao, niedawno nagrodzony Złotym Globem w kategorii najlepszy dramat, jest uważany za jednego z faworytów tegorocznych Oscarów. Reżyserka, aktorzy grający główne role – Jessie Buckley i Paul Mescal – oraz autor fenomenalnych zdjęć Łukasz Żal wydają się pewniakami przy nominacjach do Nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej (zostaną ogłoszone w czwartek 22 stycznia). Jednak niezależnie od wyróżnień i nominacji „Hamnet” to wydarzenie: jeden z najpiękniejszych i czułych filmów ostatnich lat; inspirowana powieścią północnoirlandzkiej pisarki Maggie O’Farrell historia związku Williama Szekspira i Agnes Hathaway, wystawionego na ciężką próbę po śmierci ich 11-letniego syna Hamneta.

To więcej niż film o żałobie po stracie dziecka. O’Farrell, która we współpracy z Chloé Zhao przerobiła własną książkę na scenariusz, wiernie odtwarzała realia epoki, lecz opowieść o rodzinie Szekspira, choć ma oparcie w faktach, jest w znacznej mierze fikcyjna, pozszywana z porozrzucanych fragmentów i biograficznych ścinków. „To rezultat moich bezpodstawnych spekulacji” – pisze w posłowiu. Jednak w „Hamnecie” ważniejsze od wierności historycznej prawdzie – dziś przecież niemożliwej do bezspornego ustalenia – są uczucia. Głos oddany nie tylko cierpiącemu ojcu, lecz przede wszystkim matce i Hamnetowi.

Wiadro sceptycyzmu

Pisząc książkę, Maggie zrobiła dogłębny research. W biografiach żona Szekspira jest nazywana imieniem Anne, lecz testament jej ojca określa ją jako „Agnes” i prawdopodobnie tego imienia używała częściej – mówi „Polityce” Chloé Zhao. – Maggie uważa, że historycy nie tylko zniekształcili jej osobowość i relacje rodzinne, lecz nawet przeinaczyli jej imię. Na historię trzeba patrzeć zawsze z odrobiną sceptycyzmu. Jednak jeśli mowa o kobietach, to trzeba tego sceptycyzmu całe wiadro, bo ich historia zawsze była pisana z męskiej perspektywy. To, co tak pięknie zrobiła Maggie w swojej książce i co chcieliśmy oddać także na ekranie, to połączenie faktów z poezją – dodaje reżyserka. Bo wprawdzie nie wiemy wszystkiego o tamtych wydarzeniach, ale w tym przypadku, jak mówi Zhao, poezja niesie ze sobą więcej prawdy o ludziach niż historyczne fakty.

Szykując się do roli Agnes, kupiłam książkę „How to be a Tudor” (popularyzatorska książka Ruth Goodman o życiu w czasach Tudorów – przyp. red.), ale po przeczytaniu kilku stron ją odrzuciłam – wspomina Jessie Buckley. – Nie mogła mi pomóc w zrozumieniu mojej bohaterki, musiałam polegać na własnym instynkcie. Przez kilka miesięcy szukałam elementów, które wydawały mi się właściwe dla Agnes. Robiłam zdjęcia i notatki, zapisywałam swoje sny, wszystko po to, żebym w chwili, w której wchodzę na plan, mogła spojrzeć w twarze otaczających mnie aktorów i poczuć, że oto dopełnia się historia mojej postaci. Zapiski Buckley z pracy nad rolą w „Hamnecie”, wraz z notatkami Chloé Zhao i zdjęciami z planu autorstwa Agaty Grzybowskiej, zostały pod koniec 2025 r. wydane w książce „Even as a Shadow, Even as a Dream” (Nawet jako cień, nawet jako sen).

Czytaj też: Michel Franco, twórca „Dreams”: Kiedy Ameryka patrzy na Meksyk, widzi coś, czego pragnie

Poezja ważniejsza niż fakty

O Hamnecie do dziś zachowało się niewiele informacji. Wraz z siostrą bliźniaczką Judith został ochrzczony w lutym 1585 r. Większość czasu spędzał z matką i siostrami (Szekspirowie mieli już wcześniej córkę Susannę): William mieszkał wtedy w Londynie lub wyjeżdżał ze swoją trupą teatralną. Nie ma pewności, czy Hamnet chodził do szkoły, czy przyjaźnił się z rówieśnikami ze Stratfordu, jak spędzał czas wolny od domowych obowiązków. Nie wiadomo, dlaczego zmarł: księga parafialna Kościoła Świętej Trójcy w Stratfordzie odnotowała jego śmierć jedynie lakoniczną notatką w spisie pogrzebów z 11 sierpnia 1596 r.: „Hamnet filius William Shakspere”. Powiadomiony przez rodzinę William prawdopodobnie nie zdążył wrócić na pogrzeb chłopca – jego zespół odbywał wówczas tournée po hrabstwie Kent.

Przez lata część biografów była przekonana, że Szekspir nie cierpiał jakoś szczególnie po stracie syna, choćby dlatego, że nie pozostawił w swojej twórczości żadnej bezpośredniej wzmianki o żałobie. Inni analitycy doszukiwali się ukrytych znaczeń w tekstach, które powstały krótko po śmierci Hamneta, z okruchów literackiego geniuszu próbowali odtworzyć portret człowieka złamanego przez żałobę.

„Jednym z powodów napisania tej powieści było poczucie, że Hamnet zawsze był ignorowany. Nie zwracano na niego uwagi, nie oddano mu głosu ani znaczenia. W biografiach wspominano jego chrzest i pogrzeb – mówiła O’Farrell w wywiadzie dla „Entertainment Weekly”. – Najczęściej jego śmierć jest opakowana w statystyczną analizę o wysokiej śmiertelności dzieci w XVI w. Tak jakby nie miała żadnych konsekwencji, bo każdy w tamtym czasie tracił dziecko lub spodziewał się, że je straci. To okropny sposób postrzegania świata. Chłopiec miał 11 lat. Jak jego rodzice mogliby go nie opłakiwać?”.

Pisarską inspirację czerpała z tekstu Stephena Greenblatta „The Death of Hamnet and the Making of Hamlet” (Śmierć Hamneta i stworzenie Hamleta) zamieszczonego na łamach magazynu „The New York Review of Books” w 2004 r. „W ciągu czterech lat po śmierci Hamneta bard napisał część ze swoich najradośniejszych komedii: »Wesołe kumoszki z Windsoru«, »Wiele hałasu o nic«, »Jak wam się podoba«. Dla niektórych to dowód, że ojcowska żałoba była w najlepszym razie krótka. Jednak sztuki z tamtego okresu nie były wyłącznie radosne, za to często zdawały się świadectwem głębokiego poczucia straty – analizował Greenblatt. – Nie ma żadnego powodu sądzić, że Szekspir po prostu pochował syna i żył dalej niewzruszony. Mógł o tym rozmyślać obsesyjnie nawet wtedy, gdy rozbawiał publiczność zakochanym Falstaffem lub słownymi pojedynkami Beatrice i Benedicka. Nie jest też wykluczone, że potrzeba było lat, aby trauma związana ze śmiercią syna w pełni ujawniła się w jego twórczości”.

Chloé Zhao: „Chcieliśmy połączyć fakty z poezją”.Rodin Eckenroth/Filmmagic/Getty ImagesChloé Zhao: „Chcieliśmy połączyć fakty z poezją”.

Spóźnione pożegnanie

Greenblatt nie był pierwszym badaczem twórczości Szekspira, który wskazywał na więzi łączące prywatną żałobę z treścią arcydramatu. Pisząc „Hamleta”, bard sięgnął po średniowieczną duńską legendę o księciu Amlethcie przytaczaną w kronikach Saxona Gramaticusa, niewykluczone, że podkradł część pomysłów z cudzego, dziś zaginionego dramatu (prawdopodobnie napisanego przez Thomasa Kyda) – co było w tamtych czasach powszechnie stosowaną praktyką – ale to nie znaczyło, że w polityczno-historycznym tekście nie mógł ukryć, nie po raz pierwszy zresztą, odniesień do własnych emocji i przeżyć. „Śmierć synka jest w scenie śmierci młodego Artura w »Królu Janie«. Czarny książę Hamlet jest Hamnetem Shakespeare” – pisał w „Ulissesie” James Joyce (przekład Macieja Słomczyńskiego).

W powieści O’Farrell, a w ślad za nią w filmie Zhao, „Hamlet” – napisany około czterech lat po śmierci Hamneta – staje się nie tylko spóźnionym pożegnaniem Szekspira z synem, lecz także pełną rozpaczy próbą zadośćuczynienia za nieobecność ojca przy dorastającym chłopcu.

Bohaterowe „Hamneta” są dalecy od pomnikowych wizerunków. W interpretacji Paula Mescala William Szekspir – którego poznajemy jako młodego nauczyciela udzielającego lekcji łaciny, by spłacić zaciągnięte przez ojca długi – bywa nieporadny, zagubiony w relacji ze starszą o kilka lat Agnes. Z biegiem czasu się zmienia, jednak nie potrafi i nie chce zapomnieć o artystycznych ambicjach. Nękany stanami depresyjnymi wyjeżdża do Londynu, by pracować nad kolejnymi dramatami, opiekę nad rodziną powierzając żonie. Agnes, fenomenalnie grana przez Buckley (otrzymała już za tę rolę Złoty Glob i kilka innych znaczących wyróżnień), jest żywiołem natury, żyje w bliskości z przyrodą, hoduje sokoła, woli gęstwinę lasu od bliskości ludzi. Nie umie ukrywać emocji, budzi jednocześnie fascynację i lęk. „Cieszy się ona swoistą złą sławą w tych stronach. Ludzie mówią, że jest dziwna, stuknięta, osobliwa, być może szalona. (…) Powiadają, że jest zbyt dzika dla jakiegokolwiek mężczyzny. Jej matka była Cyganką, a może czarownicą lub leśną nimfą” – pisała Maggie O’Farrell (przekład Justyny Szcześniak).

Tę bliskość z naturą, jej eteryczny, a zarazem sensualny charakter, mistrzowsko podkreślają zdjęcia Łukasza Żala. „Chloé nazywała nasze poszukiwania »capture the presence«, czyli łapaniem właściwego momentu, ulotnego tu i teraz – tego, co się dzieje z przyrodą, z wiatrem, ze światłem, chemią międzyludzkiego spojrzenia, gdzie wszystko ze sobą współgra. Do tego ruch kamery, który w swojej organiczności powoduje, że zapisuje się kawałek prawdy, jak w dokumencie. Nasz pomysł polegał na tym, żeby stworzyć takie środowisko” – wspominał autor zdjęć w niedawnej rozmowie z „Polityką”.

„Hamnet” to dzieło międzynarodowej ekipy: Chloé Zhao jest Amerykanką chińskiego pochodzenia, główne role grają aktorzy irlandzcy i brytyjscy, za zdjęcia odpowiadali Polacy (z Żalem pracował m.in. Stanisław Cuske), muzykę skomponował Max Richter, Brytyjczyk urodzony w Niemczech, a jednym z producentów filmu jest Steven Spielberg. Na pytanie, czy dopiero spojrzenie z zewnątrz pozwala dostrzec w Szekspirze żywego człowieka, a nie pomnik, Chloé Zhao odpowiada: – Szekspir jest obecny wszędzie. Nie tylko w teatrze, lecz także w popkulturze. W filmach, anime, komiksach, modzie. To, co stworzył, ma wymiar międzynarodowy. Nie wybierałam ekipy pod kątem narodowości, lecz przyznaję, że tak zróżnicowana grupa była dla mnie pomocna i ekscytująca. Każdy wniósł do tego filmu swoją wizję Szekspira. To pozwoliło uwolnić nieco jego wizerunek, moim zdaniem zbytnio przez kulturę usztywniony. Chciałam zdjąć z niego nieco ten ciężar.

Chloé oczekiwała od nas przede wszystkim otwartości – uzupełnia Buckley. – I to niezależnie od pionu, w którym pracowaliśmy. Język Szekspira jest uniwersalny, przekracza wszelkie granice, nie tylko narodowe. To język człowieczeństwa i serca. Powodzenie filmu wymagało od nas odwagi, by użyć historii Agnes i Williama do zrozumienia czegoś o samych sobie, spojrzenia na własne życie przez pryzmat tej historii. Chcieliśmy, żeby widzowie poczuli to samo.

Czytaj też: Wajda według Pasikowskiego dla „Polityki”: Sierotami zostaliśmy jak Grecy po śmierci Homera

Siła ze sztuki

Seans „Hamneta” niesie oczyszczenie. Jest przepełniony smutkiem – niezbyt liczni nieprzychylni krytycy amerykańscy zarzucali Zhao „pornografię żałoby” – lecz to jednocześnie poemat o przebaczeniu, pogodzeniu się z tragicznym losem, sile czerpanej ze sztuki. Książka O’Farrell ukazała się w wyjątkowym momencie: miała premierę pod koniec marca 2020 r., gdy cały świat był zamknięty w pierwszym covidowym lockdownie, a lęk przed chorobą znajdował odbicie także na kartach książki, w oryginale opatrzonej zresztą podtytułem „Powieść o zarazie”. „Strach przed stratą jest olbrzymią częścią miłości. Kiedy kogoś kochasz, trudno wyobrazić sobie własne życie bez tej osoby. Uważam, że to ważny składnik naszych uczuć wobec innych ludzi” – mówiła wtedy pisarka.

W jej książce Chloé Zhao i Jessie Buckley odnalazły opowieść o odnajdywaniu nadziei i miłości w beznadziejnej sytuacji. – Wydaje mi się, że miłości nie da się poznać, jest tak przytłaczająca i przybiera tak wiele nieoczekiwanych form. W pewnym sensie jest wręcz niewygodna. Wierzę, że życie z miłością wymaga odwagi – opowiada Buckley. Po chwili dodaje, że na początku przygotowań do roli trudno jej było sobie wyobrazić, jak ma zagrać przejmujące doświadczenie, jakim jest strata dziecka. – Wreszcie zrozumiałam, że książka Maggie mówi o tym, by nigdy nie przestawać szukać tego, kogo się straciło, ukochanej osoby, która odeszła. To jest coś, o czym pisała Joan Didion w „Roku magicznego myślenia”, opowiadał o tym Nick Cave, gdy emocje po śmierci syna zamieniał w muzykę. Od śmierci Hamneta Agnes próbuje go odnaleźć: w rzeczach, które pozostały w jego pokoju, w najmniejszych miejscach, w których przebywał.

Na koniec wspomina, jak podczas realizacji jednej z najważniejszych scen filmu, rozgrywającej się w londyńskim teatrze The Globe podczas wystawienia „Hamleta”, emocje niemal nieświadomie połączyły wszystkich: aktorów, 400 statystów, a nawet ekipę. – Tak działa wspólnota, w której można podzielić się bólem nie do zniesienia. To dzięki ludziom można szukać światła w ciemności.

Polityka 4.2026 (3548) z dnia 20.01.2026; Kultura; s. 76
Oryginalny tytuł tekstu: "Wspólny Szekspir, wspólny ból"
Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Węgierska azylantka Patrycja Kotecka. „Są sprawy, które mogą wyjść na jaw. To ją psychicznie rozkłada”

Inteligentna, odporna psychicznie i tajemnicza. Ma wpływy w mediach. Decydowała o tym, co się działo w Ministerstwie Sprawiedliwości. Od niedawna znajduje się pod ochroną węgierskiego rządu. Jaką rolę odgrywa Patrycja Kotecka-Ziobro?

Anna Dąbrowska
29.01.2026
Reklama