Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kultura

Ofiary eksplozji

Najbrzydsze okładki książek. Czy wczesna polska fantastyka to szmira? Obalmy trochę mitów

Od lewej: kultowy „Conan”, okładkowa ilustracja Roberta Burego z 1988 r. i niewdrożony projekt Tadeusza Łuczejki z pierwszej połowy lat 90. Od lewej: kultowy „Conan”, okładkowa ilustracja Roberta Burego z 1988 r. i niewdrożony projekt Tadeusza Łuczejki z pierwszej połowy lat 90. Wydawnictwo Wydałem
Czy estetyka fantastyki i horroru czasów transformacji to była straszna szmira? W tomie „Conan sp. z o.o.” Patryk Mogilnicki przygląda się okładkom książek z tamtych czasów i dostrzega więcej niż memiczność i brzydotę.
Patryk Mogilnicki, Conan sp. z o.o. Polscy ilustratorzy i projektanci okładek książek fantastycznych w Polsce okresu transformacji (1985–1995), Wydałem, Warszawa 2026Wydawnictwo Wydałem Patryk Mogilnicki, Conan sp. z o.o. Polscy ilustratorzy i projektanci okładek książek fantastycznych w Polsce okresu transformacji (1985–1995), Wydałem, Warszawa 2026

Okładki popularnych książek z początku lat 90. można ułożyć w opowieść o polskiej transformacji. O tym, czego przez lata nie można było pokazywać, a nagle wszelkie ograniczenia zniknęły. Sporo przemocy, niewiele mniej nagości, herosi wymachujący mieczami bądź karabinami. I dużo dosłowności, nawet gdy mowa o powieściach fantastycznych i horrorach. Statki kosmiczne, zombie, wampiry, cmentarze, potwory rozszarpujące ludzkie szczątki. Ewentualnie kulturysta w typie Arnolda Schwarzeneggera (koniecznie z filmów o Conanie Barbarzyńcy) w ogniu walki. Podróbka Conana mogła sprzedać prawie wszystko, więc zdarzało się, że umięśnieni tytani pojawiali się nawet na okładkach książek, które nie miały nic wspólnego ani z cymeryjskim barbarzyńcą, ani z jego twórcą Robertem E. Howardem, ani nawet z fantasy jako gatunkiem.

Nic dziwnego, że ten bohater patronuje również nowej książce Patryka Mogilnickiego „Conan sp. z o.o.”. Jej podtytuł – „Polscy ilustratorzy i projektanci okładek książek fantastycznych w Polsce okresu transformacji (1985–1995)” – z miejsca wprowadza w temat. Uwaga: dzisiejszym 50-latkom lektura grozi nagłym wzmożeniem nostalgii. „Projekty okładek, o których opowiada niniejsza książka, bronią się także dzięki sentymentowi, jakim darzymy je my, czytelnicy, którzy w dobie transformacji byliśmy jeszcze nastolatkami. Stanowią zapis minionej epoki, tego czasu, kiedy wszystko było wolno. Są też świadectwem młodzieńczej energii, często bowiem tworzyli je pasjonaci, będący wówczas na początku swojej artystycznej drogi”, pisze Mogilnicki.

Czytaj też:

Polityka 18.2026 (3562) z dnia 28.04.2026; Kultura; s. 100
Oryginalny tytuł tekstu: "Ofiary eksplozji"
Reklama