Maszyny do pisania
Czy AI zastąpi pisarzy? Tu młodzi są bardziej radykalni od Tokarczuk
Rozwój sztucznej inteligencji budzi wielkie emocje, czego dowiodła burza wywołana wypowiedziami Olgi Tokarczuk podczas poznańskiej konferencji Impact ’26. W rozmowie ze Sławomirem Sierakowskim noblistka przyznała, że korzysta z AI. Opowiedziała nieco więcej o charakterze pracy pisarza: „wbrew obawom uważam, że my, pisarze, z uwagi na specyfikę naszego rzemiosła najszybciej i najściślej zwąchamy się z narzędziami pokroju AI. Nasze głowy, umysły literackie działają w zupełnie inny sposób; ich praca opiera się na szerokim, bardzo rozległym obwodowym i asocjacyjnym kojarzeniu faktów”.
Pisarka oświadczyła także, że jej nowa powieść, zapowiedziana na jesień, będzie ostatnią, jaką napisze. Proces twórczy jest niezwykle pracochłonny, a zwrot z poczynionego wysiłku – niepewny. Bo nieodwracalnie zmienia się czytelnik, który pod wpływem przemian kulturowej i technologicznej rzeczywistości traci zdolność złożonego pojmowania rzeczywistości, a tym samym i odbioru takich form artystycznych jak rozbudowana powieść.
Cytowane na wyścigi słowa Tokarczuk do wirtualnej asystentki: „Kochana, jak mogłybyśmy to pięknie rozwinąć?”, wywołały burzę niemniejszą niż te z 2022 r., gdy na Festiwalu Góry Literatury z rozmowy noblistki z Jerzym Sosnowskim zapamiętano jedno zdanie: „literatura nie jest dla idiotów”. Ale cała dyskusja wpisuje się w debatę, która trwa już na świecie od dłuższego czasu.
Czytaj też: Czuła prompterka, nieczuła publika. Wyznanie Tokarczuk wywołało burzę w sieci
Pisarze na krawędzi
Stawkę tej debaty w syntetyczny sposób przedstawił raport opublikowany w listopadzie ub.