Wyjście z bloku
Raperzy politykierzy. Co ich ciągnie do Nawrockiego? W tej grze chodzi o zasięgi
Pod koniec sierpnia Karol Nawrocki zaprosił młodzież do Juraty. Dwudniowa impreza miała być „miejscem spotkania głowy państwa z młodym pokoleniem”, ale Kancelaria Prezydenta przewidziała, że nie samą wymianą myśli z ministrami i szefem BBN młodzież żyje, warto więc zadbać o poziom dopaminy uczestników. Dlatego na plaży i scenie można było spotkać wiele osób znanych z telewizji, a jednym z wykonawców był Kubańczyk.
Nie był największą gwiazdą (na scenie występował również Skolim), sam też nie należy do czołowych polskich raperów (bliżej mu do youtubera) i prawdopodobnie jego występ przeszedłby bez większego echa, gdyby nie przemowa, którą raczył zgromadzonych. „Uważam, że robimy bardzo historyczną rzecz. Że w końcu mamy prezydenta, który wychodzi do młodych, który rozmawia z nami, który słucha o naszych potrzebach. Bo jakby nie było, my za jakiś czas, ci młodzi, będziemy decydować o tym, jak to państwo wygląda” – perorował ze sceny.
Słowa Kubańczyka prowokują pytanie, co i kiedy się zmieniło, że najbardziej krytyczny wobec polityki gatunek zaczął wyrażać zainteresowanie, a nawet sympatię do jej przedstawicieli. W przypadku prezydenta odpowiedź nasuwa się sama: aktywność Karola Nawrockiego – od kebaba po siłownię – zatacza viralowe kręgi w portalach społecznościowych, a rap do tak pojmowanej autentyczności pasuje jak ulał.
Dzwoni RP
Z innym raperem Nawrocki przeciął się – jak mawia młodzież – przy okazji obchodów rocznicy zaprzysiężenia go na urząd głowy państwa.