Rodzinna psychodrama
Recenzja filmu: „Wartość sentymentalna”, reż. Joachim Trier
„Sztuka to nie jest terapia. To prawda, która kosztuje” – mówił Joachim Trier w niedawnym wywiadzie dla POLITYKI. W jego najnowszym filmie staje się przede wszystkim platformą do przepracowania rodzinnych i osobistych traum, a przynajmniej uczciwego zmierzenia się z trudną przeszłością. Utytułowany reżyser Gustav Borg (Stellan Skarsgård) przez długi czas pracował za granicą, po śmierci byłej żony wraca do Norwegii. Próbuje odnowić relację z córkami, które przed laty porzucił, lecz w ich oczach wciąż jest tym samym nieznośnym człowiekiem, co kiedyś: wyniosłym egoistą skłonnym do werbalnej przemocy, zapatrzonym we własne potrzeby. Nora (Renate Reinsve) nie jest zdolna przebaczyć ojcu, odrzuca rolę, którą napisał dla niej w nowym, bardzo osobistym filmie; Agnes (Inga Ibsdotter Lilleaas) przynajmniej próbuje zrozumieć przeszłość Gustava. I jest jeszcze ta trzecia, Rachel (Elle Fanning), amerykańska gwiazda, która ma zagrać napisaną dla Nory rolę, traktowana przez Borga jak zastępcza córka.
Wartość sentymentalna, reż. Joachim Trier, prod. Norwegia, Francja, Dania, 133 min, w kinach od 27 lutego