Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Książki

Wołodia, Lili i wiadome organy

Recenzja książki: Bengt Jangfeldt, "Majakowski. Stawką było życie"

Bengt Jangfeldt, Majakowski. Stawką było życie - okładka książki Bengt Jangfeldt, Majakowski. Stawką było życie - okładka książki W.A.B. / materiały prasowe
Książka pokazuje ewolucję poety od anarchizmu do bolszewizmu, opowiada o jego wielkim głodzie miłości.

Czy współczesnych „pięknych dwudziestoletnich” może poruszyć los najsłynniejszego z futurystów, a jego poezja – stać się takim doświadczeniem inicjacyjnym, jakim była dla ich dziadków i rodziców? Zawsze w to wierzyłem, tym bardziej dziś, przeczytawszy biografię autorstwa szwedzkiego pisarza Bengta Jangfeldta. Jego „Majakowski. Stawką było życie” to owoc kilkudziesięcioletniego szperania w archiwach i rozmów z tymi, którzy z Majakowskim się zetknęli.

Jangfeldt pokazuje ewolucję poety od anarchizmu do bolszewizmu, opowiada o jego wielkim głodzie miłości. O życiu człowieka od młodości ogarniętego manią samobójczą, a po rewolucji wybierającego rolę funkcjonariusza państwowego, i przez to państwo zaszczutego.

Sporo o tym pisał Wiktor Woroszylski w biografii Majakowskiego, ale nie znał lub – ze względu na cenzurę – nie mógł wspomnieć faktów, które tę postać czynią tragiczniejszą, niż to się dotąd wydawało. Nie wspomina na przykład Trockiego, nie pyta, dlaczego poeta milczał, gdy Stalin popełniał pierwsze mordy polityczne i aranżował pierwsze procesy pokazowe. Te pytania zaś intrygują szwedzkiego pisarza.

Pisze więc sporo o dewaluacji moralnej Majakowskiego i kręgu jego przyjaciół, którzy ulegli komunistycznej perswazji, a nawet związali się z Czeka, jak na przykład Osip Brik, niewykluczone też, że z czerezwyczajką współpracowała Lili Brik, muza poety. Jangfeldt nie feruje jednak łatwych wyroków, co jest wielką zaletą jego mieniącej się fantastycznymi szczegółami obyczajowymi i imponującą znajomością kultury rosyjskiej opowieści o Majakowskim, a właściwie o całej generacji rosyjskiej inteligencji, bo i o Brikach, Jesieninie, Pasternaku i wielu innych.

Oderwać się od niej nie sposób, szczególnie czytając o bujnym życiu seksualnym Lili i Wołodii, bo i w tej dziedzinie byli oni w awangardzie postępowej ludzkości. Co najważniejsze, trudno nie ulec sile przywoływanej w niej i wnikliwie interpretowanej poezji Majakowskiego, brzmiącej wciąż mocno i wstrząsająco.

Bengt Jangfeldt, Majakowski. Stawką było życie, przeł. Wojciech Wygaś, W.A.B., Warszawa 2010, s. 566

Polityka 33.2010 (2769) z dnia 14.08.2010; Kultura; s. 46
Oryginalny tytuł tekstu: "Wołodia, Lili i wiadome organy"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Fotoreportaże

Jaki sens szycia? Mamy w Polsce mistrzów, uczniów brak

Krawiectwo miarowe odradza się powoli, bo i powoli rośnie społeczna chęć podkreślenia ubiorem statusu, aspiracji oraz zwykłej satysfakcji z własnego wyglądu. Coraz mniejsze grono mistrzów ma pełne ręce roboty, a następców nie widać.

Marcin Piątek
05.02.2023
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną