Książki

Wołodia, Lili i wiadome organy

Recenzja książki: Bengt Jangfeldt, "Majakowski. Stawką było życie"

Bengt Jangfeldt, Majakowski. Stawką było życie - okładka książki Bengt Jangfeldt, Majakowski. Stawką było życie - okładka książki W.A.B. / materiały prasowe
Książka pokazuje ewolucję poety od anarchizmu do bolszewizmu, opowiada o jego wielkim głodzie miłości.

Czy współczesnych „pięknych dwudziestoletnich” może poruszyć los najsłynniejszego z futurystów, a jego poezja – stać się takim doświadczeniem inicjacyjnym, jakim była dla ich dziadków i rodziców? Zawsze w to wierzyłem, tym bardziej dziś, przeczytawszy biografię autorstwa szwedzkiego pisarza Bengta Jangfeldta. Jego „Majakowski. Stawką było życie” to owoc kilkudziesięcioletniego szperania w archiwach i rozmów z tymi, którzy z Majakowskim się zetknęli.

Jangfeldt pokazuje ewolucję poety od anarchizmu do bolszewizmu, opowiada o jego wielkim głodzie miłości. O życiu człowieka od młodości ogarniętego manią samobójczą, a po rewolucji wybierającego rolę funkcjonariusza państwowego, i przez to państwo zaszczutego.

Sporo o tym pisał Wiktor Woroszylski w biografii Majakowskiego, ale nie znał lub – ze względu na cenzurę – nie mógł wspomnieć faktów, które tę postać czynią tragiczniejszą, niż to się dotąd wydawało. Nie wspomina na przykład Trockiego, nie pyta, dlaczego poeta milczał, gdy Stalin popełniał pierwsze mordy polityczne i aranżował pierwsze procesy pokazowe. Te pytania zaś intrygują szwedzkiego pisarza.

Pisze więc sporo o dewaluacji moralnej Majakowskiego i kręgu jego przyjaciół, którzy ulegli komunistycznej perswazji, a nawet związali się z Czeka, jak na przykład Osip Brik, niewykluczone też, że z czerezwyczajką współpracowała Lili Brik, muza poety. Jangfeldt nie feruje jednak łatwych wyroków, co jest wielką zaletą jego mieniącej się fantastycznymi szczegółami obyczajowymi i imponującą znajomością kultury rosyjskiej opowieści o Majakowskim, a właściwie o całej generacji rosyjskiej inteligencji, bo i o Brikach, Jesieninie, Pasternaku i wielu innych.

Oderwać się od niej nie sposób, szczególnie czytając o bujnym życiu seksualnym Lili i Wołodii, bo i w tej dziedzinie byli oni w awangardzie postępowej ludzkości. Co najważniejsze, trudno nie ulec sile przywoływanej w niej i wnikliwie interpretowanej poezji Majakowskiego, brzmiącej wciąż mocno i wstrząsająco.

Bengt Jangfeldt, Majakowski. Stawką było życie, przeł. Wojciech Wygaś, W.A.B., Warszawa 2010, s. 566

Polityka 33.2010 (2769) z dnia 14.08.2010; Kultura; s. 46
Oryginalny tytuł tekstu: "Wołodia, Lili i wiadome organy"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Ludwika i Henryk Wujcowie – człowieka porządnego portret podwójny

Próbując zdefiniować dobro, ludzie powinni przede wszystkim ustalić, czego nie wolno, choć niby nie powinno się zaczynać od zakazów.

Katarzyna Czarnecka
27.08.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną