Muzyka

Allman junior

Recenzja płyty: Devon Allman, „Ride or Die”

materiały prasowe
Album do wielokrotnego słuchania i smakowania, wymagający pewnego skupienia, jakże niezgodnego z narzucanym przez współczesność nakazem bezustannego pośpiechu.

Devon Allman należy do artystów niespokojnych i wszędobylskich. Był założycielem grupy Honeytribe, potem na pewien czas dołączył do Royal Southern Brotherhood, występował gościnnie w sesjach nagraniowych innych wykonawców, a także był członkiem zespołu towarzyszącego swemu ojcu Greggowi Allmanowi. Jakby tego było mało, artysta nagrywa płyty solowe. Oto właśnie na rynek trafił album zatytułowany „Ride or Die”. Allman junior to muzyk niezwykle wszechstronny. Nie tylko komponuje i śpiewa, ale również gra na gitarze, basie i klawiszach. Warto podkreślić, że ta różnorodność idzie w parze z jakością. „Ride or Die” to świetna, zróżnicowana, blues-rockowa płyta ze znakomitymi partiami instrumentalnymi i doskonałym, dojrzałym wokalem lidera. Dzieło dojrzałego, świadomego swoich możliwości i zamierzeń artystycznych wykonawcy. Album do wielokrotnego słuchania i smakowania, wymagający pewnego skupienia, jakże niezgodnego z narzucanym przez współczesność nakazem bezustannego pośpiechu.

Devon Allman, Ride or Die, Ruf

Ocena: 4,5/6

Polityka 44.2016 (3083) z dnia 25.10.2016; Afisz. Premiery; s. 77
Oryginalny tytuł tekstu: "Allman junior"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Wojna państwa Marcinkiewiczów

Historia Izabeli i Kazimierza Marcinkiewiczów toczy się jak wieloodcinkowy serial. Ale to, co długo było celebrycką, plotkarską farsą, w najnowszych odsłonach nabiera cech greckiej tragedii. Spór byłego premiera z byłą żoną to przypadek rozwodu publicznego, z wykorzystaniem mediów oraz nowych instytucji prawnych.

Martyna Bunda
06.08.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną