Muzyka

Allman junior

Recenzja płyty: Devon Allman, „Ride or Die”

materiały prasowe
Album do wielokrotnego słuchania i smakowania, wymagający pewnego skupienia, jakże niezgodnego z narzucanym przez współczesność nakazem bezustannego pośpiechu.

Devon Allman należy do artystów niespokojnych i wszędobylskich. Był założycielem grupy Honeytribe, potem na pewien czas dołączył do Royal Southern Brotherhood, występował gościnnie w sesjach nagraniowych innych wykonawców, a także był członkiem zespołu towarzyszącego swemu ojcu Greggowi Allmanowi. Jakby tego było mało, artysta nagrywa płyty solowe. Oto właśnie na rynek trafił album zatytułowany „Ride or Die”. Allman junior to muzyk niezwykle wszechstronny. Nie tylko komponuje i śpiewa, ale również gra na gitarze, basie i klawiszach. Warto podkreślić, że ta różnorodność idzie w parze z jakością. „Ride or Die” to świetna, zróżnicowana, blues-rockowa płyta ze znakomitymi partiami instrumentalnymi i doskonałym, dojrzałym wokalem lidera. Dzieło dojrzałego, świadomego swoich możliwości i zamierzeń artystycznych wykonawcy. Album do wielokrotnego słuchania i smakowania, wymagający pewnego skupienia, jakże niezgodnego z narzucanym przez współczesność nakazem bezustannego pośpiechu.

Devon Allman, Ride or Die, Ruf

Ocena: 4,5/6

Polityka 44.2016 (3083) z dnia 25.10.2016; Afisz. Premiery; s. 77
Oryginalny tytuł tekstu: "Allman junior"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Świat

Gdzie na świecie aborcja jest legalna, a gdzie kobiety muszą ją wykonywać w podziemiu?

Co roku na świecie dokonuje się ponad 40 mln aborcji – głównie w tych krajach, gdzie poziom wiedzy na temat antykoncepcji jest niski.

Redakcja
22.10.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną