Teatr

Larum grają

Recenzja spektaklu: "Trylogia", reż. Jan Klata

Sporny mit sienkiewiczowski

Rzeczpospolitej grozi kolejny islamski potop, kościoły zostaną zamienione na meczety – grzmi z ambony ksiądz Kamiński (Tadeusz Huk) w scenie otwierającej zaadaptowaną na deski Starego Teatru w Krakowie przez reżysera Jana Klatę i dramaturga Sebastiana Majewskiego „Trylogię” Henryka Sienkiewicza – „Panie pułkowniku Wołodyjowski! Larum grają”. Z łóżek szpitalnych rozstawionych w kaplicy/twierdzy (z obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej i słomą w kącie) podrywają się wymęczeni ludzie, by kolejny raz w naszej historii ucieleśnić polskie archetypy bohaterstwa: jam jest Skrzetuski (Jerzy Grałek), jam Wołodyjowski (Andrzej Kozak), jam Kmicic (Krzysztof Globisz), jam Zagłoba (Juliusz Chrząstowski), jam Helena Kurcewiczówna (Małgorzata Gałkowska), Aleksandra Billewiczówna (Barbara Wysocka), Barbara Jeziorkowska (Anna Dymna) itd. Odgrywają, jak potrafią, słynne pojedynki, szalone miłosne afekty, porwania panien, obrony twierdz.

Dopełniając najsłynniejsze kwestie Sienkiewiczowskie reminiscencjami z ekranizacji Hoffmana (Helena uspokaja Bohuna „Dumką na dwa serca”) i obrazami dyktowanymi przez popkulturę (Murzyni Radziwiłła w wielkich afro na głowach, rapujący historię jego zdrady niczym Traperzy znad Wisły, Azja – Zbigniew Z. Kaleta – wirujący niczym derwisz). Klata buduje przejmującą, gorzką wizję Polski jako kraju pod ciągłą mobilizacją, z mitem bohaterskiej śmierci za wiarę (a raczej przeciw innym wiarom) i ojczyznę, przenoszonym z pokolenia na pokolenie. Obrona Baru, dzięki sanitariuszce bandażującej rannych, zmienia się w barykady powstania warszawskiego, Azja morduje idących z uśmiechem na rzeź Lachów jak Rosjanie polskich oficerów w Katyniu strzałem w tył głowy, obrońcy twierdzy kamienieckiej schodzą do kanałów niczym powstańcy warszawscy.

Może z pozoru nie wygląda to na myśl usprawiedliwiającą ponad czterogodzinny spektakl. Jednak trwające u nas nieustannie spory historyczne udowadniają, że mit rzucenia się niczym kamień na szaniec wciąż w Polakach drzemie – „Trylogia” for ever.

  

Polityka 10.2009 (2695) z dnia 07.03.2009; Kultura; s. 49
Oryginalny tytuł tekstu: "Larum grają"
Reklama

Czytaj także

Nauka

Blue monday. Dlaczego ten koncept nie ma sensu?

20 stycznia 2020 – w ten dzień wypada w tym roku tzw. blue monday, trzeci poniedziałek stycznia, zwany także „najbardziej depresyjnym dniem roku”. Termin zrobił zawrotną karierę w mediach, ale pojawia się też w publikacjach naukowych. Czy słusznie?

Marcin Nowak
20.01.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną