Starość: nowy trend w modelingu

Moda dojrzała?
Chuda jak witka brzozowa nastolatka z nieskazitelnie beżową cerą nie jest już ideałem modelki. Teraz w cenie jest dojrzałość, charyzma i srebrne włosy.
Helena Norowicz pozuje obok kilka dekad młodszej rudej modelki i wygląda jak jej zjawiskowa babcia.
materiały prasowe

Helena Norowicz pozuje obok kilka dekad młodszej rudej modelki i wygląda jak jej zjawiskowa babcia.

Mediolan, modelki ze swoimi dziećmi podczas pokazu nowej kolekcji Dolce&Gabbana.
Antonio de Moraes Barros Filho/WireImage/Getty Images

Mediolan, modelki ze swoimi dziećmi podczas pokazu nowej kolekcji Dolce&Gabbana.

Saint Laurent, wspiera się twarzą Joni Mitchell (rocznik 1943).
Balawa Pics/EAST NEWS

Saint Laurent, wspiera się twarzą Joni Mitchell (rocznik 1943).

Najmodniejszy kolor w tym roku? Marsala, czyli brudna rdza lub miedziany oranż. Krój spodni? Zaprasowane w kant dzwony. Biżuteria? Najlepiej przyklejona do twarzy, jak na pokazie Givenchy w Paryżu. Wiek? Minimum pięćdziesiątka. Tak: pięćdziesiątka. Świat mody, który w pierwszej chwili kojarzy się z młodością, chorobliwie chudą sylwetką i terrorem nienagannego wyglądu, proponuje w tym sezonie nowy trend. I to globalnie.

Francuska marka Céline, słynąca z luksusowego minimalizmu, zaprosiła do kampanii reklamowej intelektualistkę i pisarkę Joan Didion (rocznik 1934). Inny paryski dom mody, Saint Laurent, wspiera się twarzą Joni Mitchell (rocznik 1943), u włoskiego króla seksownej mody Versace bryluje Madonna (rocznik 1958), a nowojorska marka Kate Spade lansuje kolorową jak ptak Iris Apfel (rocznik 1921!).

W Polsce aktorka Helena Norowicz (rocznik 1934) pojawiła się aż w dwóch kampaniach krajowych marek o obco brzmiących nazwach – Bohoboco i Nenukko. Czy z tej wyliczanki wynika, że „stare” to nowe „młode”, a moda, zamiast lansować jeden typ urody, dopuszcza teraz każdy? Niezupełnie, bo bardziej niż z rewolucją mamy tu do czynienia z ewolucją, którą pchają do przodu popkultura, natura, a przede wszystkim pieniądze.

Widełki młodości

– Misją mody jest wymyślanie czegoś nowego, przekraczanie granic kreacji i tego, co akceptowane. Pokazywanie różnych modelek – starszych, otyłych, niepełnosprawnych – wpisuje się w to – mówi Michał Zaczyński, dziennikarz i krytyk mody. Jeśli część projektantów to wykorzystuje, by promować swoje marki, nie dopatrywałby się w tym złych intencji, tylko nastawienia na sukces. – Bo co nowego możesz pokazać w modzie? Małej czarnej drugi raz przecież nie wymyślimy. Nowości dotyczą teraz przede wszystkim produkcji tkanin.

Zaczyński dodaje, że przez ostatnie dekady przesunęła się też granica tego, co młode i co stare. Jeszcze dziesięć lat temu 26-letnia modelka była nazywana emerytką. Dziś na topie są 32-letnia Anja Rubik, 37-letnia Carmen Kaas czy 38-letnia Małgorzata Bela. W pismach modowych kilka lat temu pojawiły się sesje gwiazd bez retuszu i makijażu, które zresztą wyglądały niemal tak samo dobrze jak po spotkaniu z Photoshopem.

Starzeje się też zaplecze świata mody: projektanci tacy jak Karl Lagerfeld, Muccia Prada czy Giorgio Armani dawno odkryli na głowie pierwszy siwy włos, podobnie jak wpływowe redaktorki i stylistki – Anna Wintour i Grace Coddington z amerykańskiego „Vogue’a” czy Carine Roitfeld, była redaktorka naczelna paryskiej edycji pisma. – Poza tym młodzi ludzie jakoś lubią starych, szczególnie tych, którzy podążają za zmianami, są wyraziści lub dziwni, jak Anna Piaggi [zmarła w 2012 r. redaktorka modowa – przyp. red.]. Iris Apfel jest cool, tak samo jak Lagerfeld, a w Polsce – stuletnia Danuta Szaflarska czy DJ Vika. Bo to mit, że uroda przemija, po siedemdziesiątce też można pięknie wyglądać, wystarczy spojrzeć na Sophię Loren – wyjaśnia Zaczyński. Lecz zaraz dokłada łyżkę dziegciu do tej beczki miodu. – Pamiętajmy jednak, że świat nie pokochał nagle wszystkich starych ludzi, akceptuje tych, którzy są zgrabni i ładni.  

Rzeczywiście – trudno tych walorów odmówić Madonnie czy Joni Mitchell, które są nie tylko zgrabne, ale charyzmą przebijają tuzin anonimowych nastoletnich modelek.

Zresztą nie tylko w modzie przesuwają się granice tego, co młode i stare – to zjawisko ogólnospołeczne. Kilka lat temu rozszerzyły się widełki młodości, co widać nie tylko w hasłach „Czterdziestka to nowa dwudziestka”, ale właśnie w tym, co akceptujemy w modzie. Jeszcze w latach 90. 40-latka w dżinsach budziła powszechne zdziwienie i krytykę, a o Tinie Turner nie mówiło się wtedy inaczej niż babcia rocka. Dziś nie obruszamy się, gdy prezenterki Kinga Rusin, Hanna Lis czy projektantka Joanna Przetakiewicz pokazują się publicznie w sukienkach mini. A dwa lata temu 73-letnia Turner pojawiła się na okładce niemieckiego „Vogue’a” i jest jak do tej pory najstarszą kobietą, której twarz ozdobiła to pismo.

Zdaniem Janusza Noniewicza, kierownika Katedry Mody na warszawskiej ASP, kampanie reklamowe z udziałem starszych modelek mogą jeszcze dalej przesunąć te granice. I nie będzie to kaprys kilku projektantów czy macherów od marketingu: – Moda wysyła powierzchowne komunikaty, ale często zauważa też zmiany społeczne czy zmiany w dyskursie intelektualnym. Ostatnio coraz częściej mówimy o ejdżyzmie i niewykluczaniu osób starszych, i moda to podchwyciła – wyjaśnia Noniewicz. Co więcej, jego zdaniem to moda ma większą szansę na wprowadzenie zmian w świadomości niż kampania społeczna czy poważny esej na temat wykluczania. Choćby dlatego, że trafi do szerszej grupy odbiorców. 

Czytaj także

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną