Ludzie i style

Co łączy Saryusza-Wolskiego, Dudę i Trumpa? FOMO

Andrzej Duda Andrzej Duda Grzegorz Jakubowski / Kancelaria Prezydenta RP
Łączą ich być może wspólne interesy i poglądy polityczne. Ale też pewna całkiem współczesna dolegliwość – czyli FOMO.

Był taki mem. Andrzej Duda zwraca się do szefa resortu środowiska z prośbą: „Tylko nie wycinaj ruchadła leśnego”. Ruchadło leśne nieźle podsumowuje działalność prezydenta Polski na Twitterze. Duda zamiast przekazywać tu istotne informacje albo nawiązywać kontakty dyplomatyczne, wikła się w dyskusje z młodzieżą. I nie byłoby w tym może nic zdrożnego, gdyby nie to, że owi młodzi – o ile faktycznie da się ich zidentyfikować albo przypisać im przynajmniej jakiś wiek – posługują się dziwacznymi, czasem wulgarnymi nickami.

Ale poza doborem rozmówców Duda ma też swoje ulubione pory publikacji, zwykle wieczorne, późne. Za dnia pełni służbę, nocą – poniekąd też. Tylko mniej powściągliwie. Trochę już chyba do tego przywykliśmy, taki styl tej prezydentury. A co jakiś czas podobne tendencje zdradzają inni bohaterowie politycznej sceny.

Nic w tym zadziwiającego, że politycy, głowy państw także, udzielają się w internecie, chcą być w kontakcie z ludźmi (suwerenem, elektoratem – każdy ma taką publiczność, jaką zdoła zgromadzić), a przede wszystkim budować swój wizerunek. Żeby nie powiedzieć: nieco go ocieplić. Zmuszający do zdawkowości Twitter jest poza tym całkiem niezłym barometrem błyskotliwości, humoru i dystansu. Na podstawie krótkich wpisów z Twittera świat zachodnich mediów buduje dziś całe artykuły. I w Polsce to też nie tak rzadki przypadek.

Nie dziwi więc i to, że po rewelacjach o kandydaturze Jacka Saryusza-Wolskiego na stanowisko szefa Rady Europejskiej nie dało się do niego dodzwonić, za to warto było odświeżać Twittera. Po paru dniach wymownego milczenia Saryusz-Wolski zbombardował to medium serią wpisów, które co złośliwsi komentowali krótko: niech mu ktoś wreszcie zablokuje dostęp.

To samo mówi się czasem o Trumpie. Aktywność prezydenta USA na Twitterze ma kilka znaków szczególnych: publikuje często, kasuje niewygodne (albo nieprzemyślane) wpisy. I nadużywa wykrzykników. Dziennikarze apelują czasem wprost do Trumpa, żeby się post factum nie cenzurował, bo wpisy na Twitterze to dla nich źródło informacji albo dowód, że wypowiedział się w jakiejś sprawie. I choć ślady zostawione w sieci trudno zatrzeć, to nic bardziej frustrującego nad ginące tweety. Zwłaszcza że waga tych wpisów bywa bardzo ciężka – to tutaj Trump oskarżał Obamę o podsłuchy pozostawione w jego gabinecie (nikt tych rewelacji nie potwierdził, za to wielu stanowczo im zaprzeczyło).

Z wirtualnej nadaktywności Donalda Trumpa naśmiewał się podczas oscarowej gali gospodarz wieczoru Jimmy Kimmel. Publicysta Philip Cowell w felietonie dla BBC instruował zaś prezydenta, jak używać wykrzykników, żeby spełniały swoją funkcję. „Żeby były skuteczne, trzeba ich używać oszczędnie” – pisze. I policzył: Trump wstawił wykrzykniki do ponad dwóch tysięcy tweetów (!). Przejaw lęku to czy szyderstwa? – zastanawia się publicysta.

Skąd to FOMO?

Dodałabym do tego FOMO, czyli fear of missing out (obawa, że coś nas ominie, kiedy się wylogujemy). Same wykrzykniki może o FOMO nie świadczą, ale torpedowanie Twittera i potrzeba wypowiedzenia się na każdy temat – to poniekąd jego przejaw.

Wyobrażamy sobie czasem młode, zapatrzone w ekrany pokolenie, które nie rozpocznie i nie skończy dnia bez przeglądu sieci i nowinek (nie ma w tej obserwacji żadnej oceny!). Trudno nie odnieść wrażenia, że co niektórzy politycy postępują tak samo. Mimo że są osobami publicznymi, a ich działalność śledzą licznie rodacy albo i cały świat.

Skąd się bierze to FOMO? Z nadmiaru. Przesytu. Mamy dużo i na wyciągnięcie ręki, więc żal nie sięgnąć, nie zajrzeć, nie kliknąć. Pozwolę sobie na autocytat: „Przemożna potrzeba bycia na bieżąco więzi skutecznie, sprawiając, że zainfekowani FOMO rozpoczynają i kończą dzień od zaktualizowania informacji z sieci, regularnie sprawdzają skrzynkę mailową, czują ekscytację na dźwięk powiadomienia w smartfonie czy na widok nowej wiadomości na Facebooku. Oraz nieodzowny lęk, że bez tych codziennych rytuałów umknie im coś istotnego”.

Polityków, cóż, nakręca też próżność. Saryusz-Wolski – po tym jak Tusk prawie jednogłośnie został ponownie wybrany na szefa Rady Europejskiej – nie mógł sobie odmówić kąśliwego komentarza. „Ważne wnioski dla ustroju Unii Europejskiej” – tyle zamiast gratulacji. Dzień później dodał po francusku i z ironią: „La Pologne a manqué l’occasion de se taire ?” (Polska nie skorzystała z okazji, żeby milczeć?). Sam z tej okazji (na Twitterze przynajmniej) nie korzysta.

Zatem mimo że w przeciwieństwie do Andrzeja Dudy i Donalda Trumpa nie odniósł sukcesu wyborczego, to ma z tą dwójką coś wspólnego. Łączy ich wzmożona sieciowa aktywność, choć pewnie różnie motywowana.

FOMO to czy nie FOMO – przydałoby się w sieci nieco więcej powściągliwości. Dyplomatycznego, nomen omen, milczenia.

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Historia

O Niemcach, którzy z konieczności zostali Polakami

Książka naszego redakcyjnego kolegi Piotra Pytlakowskiego „Ich matki, nasi ojcowie”, której fragment publikujemy, opowiada o losach niemieckich dzieci mieszkających na ziemiach, które po II wojnie światowej przypadły Polsce.

Piotr Pytlakowski
15.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną