Ludzie i style

Dlaczego studentka ASP namawia, żeby „uchodźców” nazywać „nowakami”?

. . Tomasz Korzewski / Polityka
Jana Shostak wyjaśnia POLITYCE, dlaczego słowo „uchodźca” zastępuje „nowakiem”, co i jak chce przez to zmienić – oraz co myślą o tym Polacy, którzy noszą to popularne nazwisko.

Aleksandra Sojda: – Tworzysz projekt społecznie zaangażowany: zamiast „uchodźcy” mówisz: „nowacy”. Skąd pomysł?
Jana Shostak: – W trakcie badań zastanawiałam się, jak mogę pomóc nowakom w sposób niematerialny. Trochę się obawiałam, że to temat gorący i ludzie mogą pomyśleć, że to wykorzystuję. Nie jest tak. Staram się pomagać nowakom z poczucia obowiązku i empatii. Przede wszystkim to temat ważny dla mnie, później ważny także w kontekście współczesnych problemów.

Dlaczego akurat „nowak”? To przecież jedno z najpopularniejszych nazwisk w Polsce.
Jedna z etymologii nazwiska Nowak pokazuje, że osoby te też kiedyś były przybyszami. Najpierw byli to koczownicy, dopiero około 10 tys. lat p.n.e. ktoś wpadł na pomysł, by się osiedlić. Przybysze, którzy się przemieszczają i pojawiają nagle w nowym miejscu, postrzegani są jako „inni”. Łącząc więc etymologię słowa nowak i aktualne problemy, chcę udowodnić, że wszyscy w jakimś sensie jesteśmy nowakami. W znaczeniu słowa „uchodźca” zawarty jest ruch. Zależy mi, żeby pozbyć się tej dynamiki. Chciałabym, żeby osoby, które przyjadą do Polski, przyjęto tu na stałe.

A co na to polski Nowak?
Nie spodziewam się jednoznacznej odpowiedzi z ich strony. Ale w mojej ocenie to wcale nie powinno być przez nich źle postrzegane. Weźmy na przykład nazwisko Fiut. Jeżeli człowiek zdaje sobie sprawę, że takie słowo funkcjonuje w przestrzeni publicznej, tylko zapisane małą literą, to przecież nie chodzi i się nie obraża, kiedy je usłyszy. Nowe, wymyślone słowo miewa czasem wydźwięk pejoratywny. Nowak, jako jedno z najpopularniejszych polskich nazwisk, jest znany i oswojony, więc trudno go postrzegać negatywnie.

Projekt wzbudza wiele kontrowersji. Na twoim profilu i stronie poświęconej „nowakom” widać już falę hejtu. Internauci zarzucają ci, że spłycasz sensu słowa „uchodźca” i odwracasz uwagę od problemu.
Smuci mnie, że głosy negatywne dotykają mnie bezpośrednio. Ludzie mnie atakują, piszą, że to obciach, bo jestem z ASP. Nie chcą rozmawiać. To niestety pokazuje, jakie panują nastroje społeczne. Pełne są negatywów i agresji. Ludzie zachowują się tak, jakbym wypowiadała im wojnę. A tak naprawdę próbuję tylko wprowadzić słowo alternatywne wobec „uchodźcy”. Nie oznacza to, że od dziś wszyscy zamiast „uchodźca” muszą mówić „nowak”. Chodzi o respektowanie samej idei. O używanie wyrazu „nowak” po to, żeby odczarować rzeczywistość.

Uchodźców mamy różnych. W sieci pojawiają się oskarżenia, że pomijasz tę różnicę. Że bronisz tych, którzy migrują z pobudek finansowych.
Sama mogę nazywać się nowaczką. Jestem Polką, ale urodziłam się na Białorusi. W mojej pracy chodzi oczywiście przede wszystkim o nowaków, którzy uciekają przed wojną i konfliktami. Według statystyk obywatele Ukrainy, którzy przyjechali do Polski ze względu na sytuację w kraju, są dwa razy częściej gnębieni niż ci, którzy emigrowali ze względów finansowych. To jeden z wielu paradoksów, który funkcjonuje w Polsce.

Ciężko zmienić przyzwyczajenia językowe. Widzisz jakiś sposób, żeby namówić Polaków do używania słowa „nowaki”?
Tak naprawdę nie mam na to sposobu. Na początku chciałam, żeby sprawę nagłośniono. To już się pomału dzieje. Ludzie, których wcześniej nie znałam, mówią mi, że o tym słyszeli. To chyba jedyna strategia na dziś. Staram się też skontaktować z twórcami memów i grafik, m.in. Martą Frej czy Janem Kozą, którzy mogliby się tym tematem zainteresować.

Zanim projekt ruszył, prowadziłaś konsultacje z uchodźcami.
Rozmawiałam z nowakami z Czeczenii, Ukrainy, Konga, Syrii, Nigerii. Pomysł wyszedł od nich. Mnie zależało na pomocy niematerialnej i pozbyciu się uprzedzeń w związku ze słowem „uchodźca”. Analogiczna była historia ze słowem „pedał”. Słowo to w słowniku PWN zastąpił „gej”, wyraz, który powstał w wyniku spolszczenia angielskiego „gay”. Właśnie dzięki językowi polepszyła się niejako sytuacja homoseksualistów.

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Świat

Dyplomaci jak hostessy – tak działa polskie MSZ

PiS w zasadzie nie prowadzi polityki zagranicznej. Nie potrzebuje więc doświadczonych ambasadorów. Chyba że do roli hostess.

Grzegorz Rzeczkowski
09.10.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną