Po co politycy PiS idą do związków sportowych

Partia i Sport
PiS zacieśnia związki ze sportem, bo przy Nowogrodzkiej zapanowało przekonanie, że to ociepla wizerunek i może mieć znaczenie podczas wyborów.
Ryszard Czarnecki (z chorągwią) podczas zawodów żużlowych w Lublinie.
Przemysław Szyszka/SE/EAST NEWS

Ryszard Czarnecki (z chorągwią) podczas zawodów żużlowych w Lublinie.

Początek grudnia, obraduje nadzwyczajny walny zjazd delegatów Polskiego Związku Badmintona. Urzędujące władze, na czele z prezesem Markiem Zawadką, uznają zgromadzenie za nielegalne. Ale Ministerstwo Sportu wysyła swoich przedstawicieli, legitymizując poniekąd zjazd. List do uczestników śle Andrzej Kraśnicki, prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego (PKOl). Życzy, aby „dokonane wybory były wyrazem pragmatyzmu i wynikały z rzetelnej oceny realiów polskich oraz międzynarodowych uwarunkowań sportowych, społecznych i politycznych”.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj