Ludzie i style

Trzy razy Lewandowski. Wygrywamy z Łotwą

Robert Lewandowski w meczu Polska-Łotwa w ramach eliminacji do Euro 2020 Robert Lewandowski w meczu Polska-Łotwa w ramach eliminacji do Euro 2020 Paweł Andrachiewicz / Newspix.pl
Obowiązek wykonany. Polska pokonała Łotwę 3:0 w eliminacjach do Euro 2020. Wszystkie gole wbił Robert Lewandowski.

Po wrześniowych mękach ze Słowenią i Austrią zakończonych uciułaniem raptem punkciku przyszedł czas na odbudowę morale na Łotwie.

Obgryzania paznokci nie było

Dzisiejsi rywale świetnie nadają się do odegrania roli na takiej scenie, bo do czwartkowego wieczoru stracili 21 bramek, a jedna zdobyta to samobój. Teraz bilans jeszcze się pogorszył z powodu hat tricka kapitana naszej reprezentacji.

Można mieć wątpliwości, czy powinniśmy ogłosić koniec kłopotów. Dowiedzieliśmy się co prawda, że Polacy lepiej kopią piłkę niż Łotysze, ale nie jest to wiedza szczególnie zaskakująca. Warto tylko podziękować ekipie Jerzego Brzęczka, że nie skazała kibiców na długotrwałe obgryzanie paznokci i do 13. minuty uwinęła się z wpakowaniem dwóch goli. Na boisku zapanował spokój z rzadka przerywany jakimiś zrywami i wreszcie jeszcze jednym skutecznym przyłożeniem nogi do piłki przez Lewandowskiego.

Zieliński – wieczna nadzieja

W poszukiwaniu optymalnego składu polski trener posadził na ławce Arkadiusza Milika i Krzysztofa Piątka. Nie był to kontrowersyjny ruch z powodu słabej formy obu napastników. W tej sytuacji Piotr Zieliński ustawiony za Lewandowskim dostał kolejną wymarzoną okazję do przełamania się i pokazania swych mitycznych możliwości.

Cierpliwość naszych selekcjonerów jest chyba niewyczerpana, bo ciągle młody i świetnie zapowiadający się zawodnik Napoli zagrał w kadrze już 48 razy. Znowu pokazał, że kapitalnie przyjmuje piłkę, i w tym momencie wydaje się, że oczaruje kolejnym zagraniem cały stadion. Niestety, tylko się wydaje. Nie chcę być złośliwy, bo sam jeszcze nie utraciłem wiary w jego możliwości, ale może warto na jakiś czas uznać, że ta nadzieja jest zbyt wielka? Takie głosy się odzywają i warto chyba się nad nimi zastanowić. Młodziutki Sebastian Szymański w niczym nie ustępował wartością Zielińskiemu, choć też nie przesadzałbym z komplementami.

Ogólnie rzecz biorąc: trudno wystawiać oceny całej reprezentacji i poszczególnym graczom na tle tak słabego przeciwnika. Trochę więcej można będzie powiedzieć po niedzielnym spotkaniu z Macedonią Północną, która właśnie pokonała Słowenię.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Niezbędnik

Nauki mistrza Kongfuzi

Chiński komunizm chciał odesłać nauki mistrza Kongfuzi na śmietnik historii, ale sam schodzi ze sceny. Za to autorzy azjatyckiego cudu gospodarczego chętnie kłaniają się duchowi Konfucjusza.

Adam Szostkiewicz
05.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną