Same czerwone flagi
Powstał nowy alfabet miłosny. Po co? Tak się zmieniła kultura randkowania
Teoria przywiązania funkcjonuje dziś w kulturze popularnej jako narzędzie do wyliczania tzw. red flagów, czyli sygnałów ostrzegawczych. Nie odpisuje od razu – pewnie jest unikowy; potrzebuje zapewnień – musi być lękowa; ciągle domaga się bliskości – atencjuszka, też red flag. – Wiedza o stylach przywiązania powinna nam ułatwiać budowanie dojrzalszych więzi, jednak coraz częściej bywa wykorzystywana przez poppsychologię do etykietowania i odstraszania – uważa psycholożka Karolina Szklanny. Typologię stworzyła Mary Ainsworth, amerykańsko-kanadyjska psycholożka rozwoju człowieka. Doprowadziła do wyodrębnienia powtarzalnych wzorców: bezpiecznego, lękowo-ambiwalentnego, unikowego (w latach 80. dodano do tego zestawu jeszcze styl zdezorganizowany), wykorzystując ustalenia brytyjskiego psychoanalityka Johna Bowlby’ego na temat tego, jak wczesne więzi dziecka z opiekunem mogą kształtować jego późniejszą zdolność do tworzenia relacji i budowania intymności.
– Tyle że dziś to jednak nie psychologowie, lecz algorytmy TikToka, quizy w aplikacjach randkowych i lifestylowe newslettery decydują o tym, jak ustalenia Bowlby’ego zostaną przedstawione odbiorcom. Łatwo o przekłamania – ostrzega Szklanny.
Instagramowe karuzele z opisami poszczególnych stylów przywiązania przypominają charakterystyki znaków zodiaku. Spójrzmy: „osoby z bezpiecznym stylem przywiązania są ufne, potrafią prosić o wsparcie, to osoby, które nie boją się bliskości”. Lękowo-ambiwalentni „obawiają się odrzucenia, kurczowo trzymają się partnera, nawet toksycznego”. Unikowi „trzymają dystans i unikają zależności, żeby nie zostać skrzywdzonymi”. Wreszcie osoby ze stylem zdezorganizowanym „doświadczają wewnętrznego konfliktu, pragną bliskości, ale jednocześnie się jej boją”.