W metrze i w swetrze
Co się nosi zimą? W tym sezonie sweter można potraktować jak szal
Najbardziej oczywisty? Igrzyska odbywają się w Mediolanie – stolicy szyku; podczas ceremonii otwarcia organizatorzy urządzili pokaz mody i z honorami pożegnali zmarłego we wrześniu króla projektantów Giorgia Armaniego. Do tego tuż przed otwarciem igrzysk odbył się w Mediolanie tydzień mody męskiej. Niby prezentowano kolekcje dopiero na przyszły zimny sezon, lecz z racji obecnych niskich temperatur, śniegów i wiatru część pomysłów jest do wdrożenia od zaraz, i to niezależnie od płci. Na wybiegach było praktycznie, ale też – w przeciwieństwie do uniformów naszego teamu (o czym więcej w poprzednim numerze) – pomysłowo i ładnie. Do tego na swój sposób swojsko i znajomo, co mogło z kolei zadowolić bardziej konserwatywnych polskich kibiców.
Weźmy takie swetry. Można nosić je klasycznie, jak zwykle, pod płaszczem czy kurtką, ale i zakładać na okrycia wierzchnie. Tak widzi to Ralph Lauren. Legenda amerykańskiej mody casualowej, a przy okazji szef projektantów strojów tegorocznej olimpijskiej ekipy USA; na „catwalki” stolicy Lombardii wrócił po ponad dwóch dekadach. Ku zachwytowi krytyków.
Według niego sweter warto potraktować jak szal: wiążąc fantazyjnie rękawy pod szyją albo zakładając go asymetrycznie, przekładając przez jedno ramię. Można też przepasać go na wysokości talii bądź (co na fashion weeku zaproponowała także marka Zegna) w pasie. Każdy z takich zabiegów inaczej modeluje sylwetkę: optycznie wysmukla, poszerza ramiona, buduje atrakcyjne proporcje. Przy okazji jednak chroni rozmaite miejsca i narządy od chłodu. W kontrze do zwykłego szalika czy komina, które chronią tylko szyję, najwyżej jeszcze głowę.