Załoga pieroga
Załoga pieroga, czyli memy po igrzyskach. Rozdajemy własne medale
Przez dwa tygodnie wszyscy byliśmy ekspertami od sportów zimowych. Kto śledził igrzyska na ekranie i w social mediach, ten pewnie już przyswoił, z jakich skał powstają kamienie do curlingu (ze szkockiego granitu), czym się różni axel od toe-loopa, saneczkarstwo od skeletonu, slopstyle od crossa i gdzie się znajduje przydatna w razie porażki „strefa kiss and cry” (urządź ją sobie w domu!). Dla sportowców to sprawy oczywiste, dla widowni niespecjalnie. Zwłaszcza młodszej, tiktokowej, która nie może się nadziwić, jak groźny jest zawodowy sport, jak ostre są panczeny, ciasne bobsleje (nazywane w sieci trumienkami) i jak bardzo się liczą tysięczne części sekund. Chwila zawahania i już jest po zawodach.
Po zawodach też działy się we Włoszech ciekawe rzeczy. Medal za najbardziej obciachowy występ przed kamerą otrzymałby zapewne Norweg Sturla Holm Lćgreid. Zdobywca brązu w biathlonie ze łzami w oczach przyznał w wywiadzie, że dopuścił się zdrady wobec ukochanej. Przyćmił tym chyba wszystkie olimpijskie zaręczyny. Medal za najbardziej spektakularne przekroczenie linii mety musiałby odebrać Ikuma Horishima z Japonii, ekspert od narciarstwa dowolnego, który finiszował tyłem. Medal dla najbardziej wiralowej dyscypliny – pomysłodawca curlingu. W roli kamienia występują w sieci roboty odkurzające, a nawet kościelne dzwonki – ministranci doprawdy wyczynowo pucują posadzkę.
Czytaj też: Memy z akt Jeffreya Epsteina. Miłośnicy czarnego humoru próbują rozbroić tę bombę
Medal dla najlepiej ubranej reprezentacji należy się ex aequo Brazylijczykom, Czechom i drużynie z Mongolii, a dla najlepszej maskotki – hurra!