Życie po śniegu
Życie po śniegu. Gdzie będziemy podróżować i jeźdźić na nartach za 40 lat?
Czy będzie jeszcze kiedyś prawdziwa zima, jak za dawnych lat? – to pytanie polscy miłośnicy nart zadawali sobie co najmniej od kilku sezonów. I wreszcie jest. Polskie stoki pokrywa puch lub śnieg ratrakowany, wyciągi narciarskie pracują pełną parą, leje się grzaniec i zimowa herbata. Jednak nie wszędzie są powody do radości.
We francuskich Alpach już w listopadzie zaczęto rozbiórkę słynnego ośrodka narciarskiego Céüze 2000. Dźwigi na ciężarówkach przewracały metalowe słupy wyciągów, dalszym demontażem zajmowali się robotnicy. Teraz 90 ton metalu zostanie przetransportowane helikopterem do innych stacji narciarskich albo na złom. Około stu osób zebrało się, żeby pożegnać ośrodek, który działał w Alpach przez 85 lat i był jednym z najstarszych w kraju. Już w latach 90. śnieg pojawiał się tam nieregularnie, w kolejnej dekadzie stał się rzadkością. W 2018 i 2019 r. ośrodek nie otworzył się nawet na jeden dzień. W 2020 r. zamknięto go na stałe.
„Ośrodki duchy” – tak mówi się we Francji na opuszczone stacje narciarskie. W sumie od 2013 r. zamknięto ich już 186. Większość rozmontowano, w pozostałych metalowe konstrukcje ulegają rozkładowi, zanieczyszczając glebę i wodę chemikaliami oraz mikroplastikiem. W niektórych infrastruktura była przestarzała albo brakowało dogodnego dojazdu, co czyniło je mniej konkurencyjnymi. Jednak główny powód jest prosty: brak śniegu. Wraz z postępem globalnego ocieplenia linia śniegu w Alpach przesunęła się do góry – średnio o 250 m w ciągu ostatnich pięciu dekad; do 2060 r. może się podnieść nawet o dalsze 650 m. We Francji z powodu rozbiórki „ośrodków duchów” pojawiają się głosy, żeby zachować niektóre jako pamiątki kultury narciarskiej dla przyszłych pokoleń. Jednak władze zwykle wolą stawiać na inne formy turystyki, choćby wspinaczkę górską czy spacery.