Leo, król memów
Leo, król memów. Ikoniczne miny zapewniły mu miejsce w sieciowym panteonie
W czasie ceremonii rozdania nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej prowadzący Conan O’Brien zażartował, że obecny na widowni Leonardo DiCaprio to król memów. Skorzystał też z okazji, żeby sprokurować nowy obrazek z aktorem – kamera uchwyciła wąsatą minę wyrażającą „nie pisałem się na to” (w oryginale było tam jeszcze TFW: that feel when, z ang. to uczucie, gdy...). Chociaż to przykład tzw. wymuszonego mema, a nie organiczny wiral, to dzięki sile mediów społecznościowych szybko dołączył do imponującej kolekcji.
W czasach, gdy aktor uwodził młodzieńczą urodą, wystąpił w kasowym „Titanicu”, obrazie wielokrotnie cytowanym i parodiowanym, fotosy z filmu stanowiły pożywkę dla twórców photoshopowych przeróbek. Podobnie stało się ze zdjęciem z planu filmu „Incepcja” (2010 r.), przedstawiającym raźnie maszerującego DiCaprio. Idealna poza, by w tle zmontować jakąś eksplozję albo – bardzo intertekstualnie – tonącego Titanica. Z tego samego filmu pochodzi używany w internetowych konwersacjach fotos, na którym Leo mruży oczy, tłumacząc coś innemu bohaterowi.
Czytaj też: Prezes McDonalda nie miał smaka na maka. Internet go obśmiał, konkurenci też
To właśnie ikoniczne miny zapewniły aktorowi miejsce w sieciowym panteonie – tak jak ironiczny uśmieszek z „Django” (2012 r.), w którym zagrał charyzmatycznego kanalię. Kolejny rok przyniósł dwa memiczne filmy – „Wielkiego Gatsby’ego” (szampański toast na tle fajerwerków) i „Wilka z Wall Street”. W 2019 r. Leo zagrał aktora w filmie Tarantino „Pewnego razu w Hollywood” – i przeszedł do historii sceną, w której gwizdnięciem i wyciągniętym palcem pokazuje ważną scenę w swoim filmie (odtworzył ją nawet Donald Tusk w filmiku, na którym ogląda „Gwiezdne wojny”).