Daj se to
Daj se to! Jak sprzedają milenialsi i zetki. Trend bawi, a powinien dawać do myślenia
Zetki weszły szturmem na rynek pracy i ciągle uczą starszych kolegów nowych słów i zjawisk. Jak na przykład opisywany na naszych łamach „quiet quitting”, zwyczaj porzucania zajęć, które ich nużą albo nie przynoszą im satysfakcji. Po co się męczyć? Młodzi odchodzą po angielsku, są lapidarni z natury.
Dowodem najnowszy trend zestawiania fikcyjnych haseł marketingowych przygotowywanych przez nich i przez milenialsów. Ci drudzy starają się za bardzo, ci pierwsi – prawie wcale. „Gramy dla Was od 1990 roku. W RMF-ie znajdziecie najlepsze hity, od klasyków po nowości. Z nami zawsze są emocje na żywo! Koncerty, imprezy i spotkania z gwiazdami” – napisałby typowy milenials z działu kreatywnego Radia RMF. A to i tak tylko fragment. „Robimy se radio. Fajnie” – spuentowałby spec z generacji Z. O najnowszych lodach w ofercie Lidla powiedziałby zaś krótko: „Daj se” (czyt. „nie żałuj sobie”). A o produktach firmy Eveline Cosmetics, którą w akcji Łatwoganga przemianowano na memiczną „Ewelinę Kosmetyczną”, napisałby tylko: „Fajne, polecam”.
Czytaj też: Edward Warchocki goni dziki. Czyli jak wpadliśmy w zbiorową cyberpsychozę
Trend jest globalny i choć ma bawić, to powinien też dawać do myślenia. Jak wyjaśnia w social mediach Martyna Pawłowska, która zgłębia tajniki marketingu, „targetowanie pokoleniowe” to klucz do sukcesu – chodzi o to, żeby jak najlepiej dopasować przekaz do odbiorcy.