Moje miasto

Bóg, honor, Tomaszów

Jak żyć w „mieście PiS”?

Arena Lodowa, duma Tomaszowa Mazowieckiego. Arena Lodowa, duma Tomaszowa Mazowieckiego. Tomasz Jastrzębowski/Foto Olimpik / Reporter
W „mieście PiS” głównym pracodawcą jest władza samorządowa. Trzeba umieć z nią żyć.
Prezydent Tomaszowa Marcin Witko (PiS). W wyborach poparł go sam Jarosław Kaczyński.Marcin Wojciechowski/Agencja Gazeta Prezydent Tomaszowa Marcin Witko (PiS). W wyborach poparł go sam Jarosław Kaczyński.
Agnieszka Łuczak z bezpartyjnego komitetu „Możemy” okazała się groźną rywalką w wyborach prezydenckich.Grzegorz Michałowski/PAP Agnieszka Łuczak z bezpartyjnego komitetu „Możemy” okazała się groźną rywalką w wyborach prezydenckich.
Prawie jedna czwarta mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego to emeryci.materiały prasowe Prawie jedna czwarta mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego to emeryci.

Pragnienie radnych miasta i powiatu, by święty Antoni został patronem Tomaszowa Mazowieckiego, było jednomyślne. Krzysztof Kuchta, przewodniczący Rady Miejskiej, który pojechał z delegacją do Padwy po relikwie XIII-wiecznego franciszkanina, uważa, że oddanie się pod opiekę świętego przynosi miastu wiele dobra. Fragment jego kości spoczął w bocznym ołtarzu kościoła pw. św. Antoniego – dziś sanktuarium. To, że Tomaszów się rozwija, widać choćby po miejskim budżecie, przed czterema laty wynoszącym 187 mln, dziś 272 mln zł. Na koniec roku planuje się 100-mln dług, ale do czerwonej linii 60 proc. zadłużenia daleko.

Kuchta (awansowany w tej kadencji na zastępcę kierownika pogotowia ratunkowego) docenia nie tylko świętego, ale i pracę prezydenta, który wystarał się o pieniądze na remonty dróg, na ekologiczne autobusy, zainstalował w całym mieście nowoczesne czujniki pomiaru zanieczyszczenia powietrza, dofinansowuje wymianę pieca na gazowy, dotrzymał w tym roku wyborczej obietnicy co do bezpłatnej komunikacji.

W grudniu sam prezydent Andrzej Duda przyjechał na otwarcie Areny Lodowej, jedynego w kraju krytego toru lodowego, umożliwiającego trenowanie łyżwiarstwa szybkiego i organizowanie mistrzostw światowej rangi. Szef rady zwraca uwagę, że nawet Tuwim w wierszu „Tomaszów” nie przyniósł tyle sławy miastu, co ta arena, bo nie napisał, że chodzi mu o Tomaszów Mazowiecki.

Prezydent miasta Marcin Witko podkreśla, że patronat św. Antoniego to także uhonorowanie jednego z założycieli Tomaszowa – hr. Antoniego Ostrowskiego, inicjatora budowy kościoła pw. św. Antoniego, który po powstaniu listopadowym wyemigrował z kraju. To wizjoner, który uznał, że czas odejść w mieście od hutnictwa rudy i pójść w kierunku przemysłu włókienniczego, tolerancyjny wobec różnych kultur i religii. – Dla mnie wzór do naśladowania – dodaje Witko.

Sezon na katechetów

O Tomaszowie mówi się od czterech lat „miasto PiS”. 19 spośród 23 radnych w Radzie Miejskiej to radni z listy PiS. W ostatnich wyborach samorządowych ludzie głosowali w jednomandatowych okręgach wyborczych, w których wygrywa zdobywca największej liczby głosów. Kandydatów było wielu i głosy się rozłożyły, co sprzyjało PiS, mającemu wtedy duże „branie”. PO zdobyła bardzo dużo drugich miejsc. W większości wybrano nowych ludzi, nieznanych szerzej w mieście. Legitymację PiS ma Marcin Witko (wcześniej w PSL Piast) – zwycięzca w wyborach prezydenckich. Muzyk, nauczyciel, organizator imprez masowych w domu kultury, z bogatą przeszłością polityczną – był radnym powiatowym i miejskim, dyrektorem biura poselskiego Janusza Wojciechowskiego i posłem PiS. W II turze wyborów prezydenckich wsparł go sam Jarosław Kaczyński, bo Agnieszka Łuczak z bezpartyjnego komitetu „Możemy” okazała się groźną rywalką.

– Gdyby Witko przegrał z nieznaną dziennikarką lesbijką z lokalnej gazety, byłby skończony w PiS. Księża w dniu wyborów podczas mszy strasznie mnie atakowali. Szczególnie ten, który miał problemy z celibatem – wspomina Agnieszka Łuczak. Ćwierć wieku patrzyła władzy na ręce. Nie obnosiła się ze swoją orientacją, ale i nie ukrywała się z partnerką. Coming out zafundował jej osiem lat temu na portalu internetowym radny PO, wiceprzewodniczący Rady Miejskiej, z czego tłumaczył się w ogólnopolskich mediach. Witko zdobył blisko 54 proc. głosów.

Nie po raz pierwszy tomaszowianie przekonali się, ile może zwycięzca. Wiceprezydentem została 27-latka, prawniczka, wcześniej prowadząca biuro poselskie Witki. Wiele spółek miejskich obsadzono ludźmi z PiS – prawnik z Wielkopolski, były asystent europosła Janusza Wojciechowskiego, radny sejmiku województwa łódzkiego, został prezesem Zakładu Gospodarki Ciepłowniczej (obecnie kieruje Zakładem Gospodarki Wodno-Kanalizacyjnej); adwokat z Radomska, działacz PiS, jest szefem rady nadzorczej tej spółki, a pracownik klubu parlamentarnego PiS – prezesem MZK. Tomaszów okazał się też gościnny dla żony pisowskiego radnego z Łodzi, która najpierw została wiceprezesem MZK, potem awansowała na szefową Tomaszowskiego Towarzystwa Budownictwa Społecznego, a po wpadce z dostarczeniem mieszkańcom nieprawdziwych informacji o zadłużeniu powróciła na pierwotne stanowisko.

Władza centralna zadbała też o swoich ludzi w terenie. Żona prezydenta została szefem Prokuratury Okręgowej w Piotrkowie. W oddalonej o kilka kilometrów od Tomaszowa Spale stanowisko dyrektora Centralnego Ośrodka Sportu – Ośrodka Przygotowań Olimpijskich straciła Barbara Klatka, niegdyś czynna sportsmenka, działaczka PO, która usłyszała od ówczesnego dyrektora generalnego COS w Ministerstwie Sportu, że gdyby nie polityka, nie ruszyłby jej, bo docenia jej dorobek. Dyrektorem spalskiego ośrodka sportu w drodze konkursu został Waldemar Wengrowski, były wiceprezydent Tomaszowa, odpowiedzialny za edukację, sport i kulturę, związany z Solidarną Polską, w przeszłości katecheta. Jego zastępcą z kolei Mariusz Węgrzynowski, prawa ręka Antoniego Macierewicza w okręgu piotrkowskim (b. szef MON został wybrany na posła w tym okręgu), też były katecheta, który wcześniej nie miał do czynienia ze sportem. Inny katecheta – ze szkoły w Czerniewicach – jest szefem KRUS. Prezesem Areny Lodowej została właścicielka firmy fotograficznej. Zaimponowała prezydentowi umiejętnościami marketingowymi w powołanej przez siebie fundacji, zajmującej się rozwojem Tomaszowa, w której działała... trzy kwartały. Jacek Kowalewski, emerytowany członek zarządu powiatu (PO), zażartował sobie potem na Facebooku, że wodę w basenie w COS w ramach „dobrej zmiany” wymieniono na święconą.

Prezydent sporo pieniędzy na rozwój pozyskuje z sejmiku województwa łódzkiego, choć rządzi tam inna opcja polityczna. Podkreśla, że jego największym atutem jest szybkie podejmowanie decyzji, zadeklarował 25 mln zł wkładu miasta w budowę areny, zanim radni przyjęli budżet miasta. To oczywiste, że prezydent podporządkował sobie radnych, którzy większość uchwał przegłosowują bez dyskusji – mówi polityk PO. Zresztą jeden z radnych PO nie kryje swojego uznania dla prezydenta. Mówi się o nim, że jest już jedną nogą w PiS. – Formalnie nasz klub radnych „Tomaszów – lubię to” jest opozycją, ale mamy świadomość układu sił – przyznaje Cezary Krawczyk, radny PO, w latach 1990–94 prezydent Tomaszowa.

Zrozumieć Tomaszów

Niegdyś o Tomaszowie mówiono „mała Łódź”, gdyż struktura przemysłu była podobna, a przed wojną żyli tu obok siebie Polacy, Żydzi, Niemcy i Rosjanie. Wielu robotników przybywało do pracy w przemyśle włókienniczym, odzieżowym i spożywczym z okolicznych wsi. Transformacja lat 90. nadała miastu nowe oblicze, ale ono wciąż się przekształca. Od 1995 r. z Tomaszowa, w którym wówczas mieszkało ponad 70 tys. ludzi, ubyło ok. 10 tys. mieszkańców. Upadek wielu zakładów i bezrobocie powyżej 20 proc., jedno z najwyższych w kraju, zmusiły ludzi do szukania pracy w większych ośrodkach i za granicą. Dziś bezrobocie w całym powiecie wynosi 7,9 proc., zatem więcej niż średnia krajowa. W niedalekim Niewiadowie powstała fabryka szkła płaskiego Euroglas, tomaszowianie dojeżdżają też do pracy do Ceramiki Paradyż. Brakuje ofert dla ludzi o wyższych kwalifikacjach.

Agnieszka Łuczak mieszka teraz w Łodzi, gdzie jest pełnomocniczką ds. równego traktowania w Urzędzie Miasta i działa w Kongresie Kobiet. Nieregularnie prowadzi bloga „Zrozumieć Tomaszów, zrozumieć miasto”. Niedawno dostała esemesa: „Leniwy żydowski babsztylu, napisz coś, bo się przyzwyczailiśmy”. Pisze jak dawniej – ostro. O zdobywaniu wyborczego poparcia poprzez posady i premie, o tym, że na hale przynoszące rozgłos idą miliony, a na biedę i starych ludzi – co łaska; że „obrzydliwemu” Owsiakowi nikt z włodarzy nie podziękował za łóżka i sprzęt do Zakładu Pielęgnacyjno-Opiekuńczego; że radny pobił koleżankę i nie spotkał się z potępieniem. Wreszcie o tym, że ludzie boją się mówić, co myślą.

W przeszłości każdy mieszkaniec miał jakiś związek z największą tomaszowską fabryką Wistom, produkującą włókna sztuczne (mówiło się: w każdym domu ktoś z Wistomu), dziś głównym pracodawcą dyktującym warunki jest władza samorządowa – miejska i powiatowa. To ciągle ci sami ludzie, gdyż panowie (bo oni głównie rządzą w mieście) zamieniają się stanowiskami, nierzadko łącząc pracę w samorządzie z funkcją radnego i mając dodatkowy bonus w postaci członkostwa w radzie nadzorczej. Prężni młodzi ludzie, widząc, że trudno im będzie przebić się przez lokalne układy, opuszczają miasto, zostają pokorni i ulegli – uważa Agnieszka Łuczak. Może i dobrze, że ludzie wyjeżdżają, bo dzięki temu robią kariery w kraju i za granicą, jak prof. Wiesław Nowiński, wybitny radiolog – odpowiada prezydent Witko.

Prawie jedna czwarta mieszkańców to emeryci. Miasto się starzeje. Ma ujemny przyrost naturalny, a liczba zgonów jest znacznie wyższa od średniej krajowej. Średni miesięczny zarobek brutto wynosi tu 3,3 tys. zł (dane GUS z 31 grudnia 2016 r.), a to ok. 77 proc. przeciętnego krajowego wynagrodzenia. – Miasto małe, mały też jest obrót pieniądza – mówi cukiernik, prawnik z wykształcenia, który przejął rodzinny biznes. – Niektórzy otwierają swoje sklepiki spożywcze o piątej rano, żeby zdążyć coś sprzedać przed otwarciem dyskontów. Klasa średnia jest skromna, bo to miasto rdzennie robotnicze. Jego zdaniem prezydent Witko dobrze wykorzystał to, że jest z partii rządzącej i dobrą koniunkturę gospodarczą, to przedsiębiorczy człowiek – co postanawia, to robi. Ale nie udało się mu przyciągnąć nowych inwestorów, a w mieście potrzeba nowych zakładów pracy i szkół zawodowych na dobrym poziomie. W ubiegłym roku upadły w mieście dwie piekarnie – z braku pracowników. On też stale szuka ludzi. Chyba wyjedzie z Tomaszowa, żeby w dużym mieście zarobić na emeryturę.

Wielu tomaszowian przyznaje: to ładne miasto, nawet blokowisko Niebrów ma wiele uroku, bo jest dużo zieleni i ścieżek spacerowych. Blisko są lasy, jest rezerwat przyrody Niebieskie Źródła, podziemna trasa turystyczna Groty Nagórzyckie, gdzie można zobaczyć pozostałości po kopalni piasku szklarskiego, pod bokiem jest uzdrowisko Spała, szkoda tylko, że Zalew Sulejowski jest zapuszczony.

Miasto festynów

Tomaszów to dzisiejsza Polska w pigułce – mówi „czujny obserwator” życia miasta. Czarne protesty środowisk feministycznych próbują zneutralizować kółka modlitewne odmawiające na ulicy różaniec. Niedawno spotkanie mieszkańców ze Stanisławem Karczewskim, marszałkiem Senatu, odbyło się w auli kościoła. Na stronie internetowej Urząd Miasta chwali się, że wolontariusze z gimnazjum czytali przedszkolakom biblijne opowieści podczas Narodowego Tygodnia Czytania Pisma Świętego. Czci się żołnierzy wyklętych, organizując „największy bieg pamięci w Polsce”, jak reklamuje się magistrat. Dekomunizacyjne działania miasta, które wymusza ustawodawca, jak podkreśla Witko, gorąco popiera raczkujące stowarzyszenie Patrioci dla Tomaszowa, założone przez 21-latka po technikum mechanicznym, zwolennika Janusza Korwin-Mikkego.

Dekomunizacja niedawno pokazała tu bezduszną twarz. Z budynku szkoły muzycznej, w której mieściła się siedziba gestapo, musi zniknąć tablica z nazwiskami pomordowanych tam ludzi, umieszczona w 1957 r. Przeważali na niej żołnierze AK, ale było też dwóch członków PPR, w tym jeden z Gwardii Ludowej. 34-letni Jan Banaszkiewicz, szef miejskiej PPR, jak pisał kilka lat temu „Tomaszowski Informator Tygodniowy”, przed wojną był piłkarzem. Marcin Witko, jeszcze gdy był posłem (w 2012 r.), napisał do dyrekcji szkoły, że „zestawienie tych wielkich patriotów z członkami PPR i GL jest skandalem”. Podobną opinię wydał niedawno IPN, do którego zwróciło się miasto, m.in. na wniosek radnego, nakazując zdjęcie tablicy i powieszenie nowej. Dyrektorce szkoły muzycznej bardzo podobał się tytuł w lokalnej gazecie: „Dla gestapo byli równi”. Tablica jednak wciąż wisi, bo woźnemu nie udało jej się zdjąć – tak mocno jest przymocowana. Wymowny jest ten opór materii – przyznaje Grażyna Węgrzyńska, dyrektorka szkoły. Opowiada o wzburzeniu mieszkańców okolicznych bloków, którzy zbiegli się, kiedy woźny mocował się z tablicą.

– Kultura jest wykorzystywana do promocji władzy – nie ma wątpliwości doświadczona animatorka kultury. Ze zrewitalizowanego przez poprzednika Witki placu tygodniami w sezonie nie znika scena. Dni Antoniańskie, czyli święto patrona miasta i powiatu, początkowo trwały tydzień, później je skrócono. Masowo uczestniczy w nich szkolna młodzież.

– Czujemy się trochę tak jak w PRL, kiedy zbliżało się święto 1 Maja – mówi nauczycielka. – Nawet nasi księża katecheci twierdzą, że taką nachalnością zniechęca się do Kościoła. Trzeba przygotować program, obecność obowiązkowa i już. Każdy, kto pracuje w oświacie, widzi, co się święci. Reforma i niż demograficzny napędzają strach o pracę. Trzeba się przypodobać władzy, jak się chce przetrwać.

Fantazje młodych

Placówki kulturalne musiały przełknąć centralizację i podłączenie ich pod jedną dyrekcją do Miejskiego Centrum Kultury, a szkoły podstawowe i przedszkola połączono w zespoły szkolno-przedszkolne. Oficjalny powód – oszczędności i optymalizacja wykorzystania kadr, a tak naprawdę chodziło o wymianę dyrektorów – twierdzi nauczycielka.

Uczniowie z II klasy menedżerskiej II LO (na liście 100 najlepszych liceów w Polsce w rankingu Fundacji Perspektywy) na profilu facebookowym szkolnego miniprzedsiębiorstwa „Wyszyjemy twoją fantazję” umieścili hasło „Bóg, honor, przedsiębiorczość”. Firma produkująca koszulki i bluzy zaprojektowane przez klientów ma odbiorców w kraju i za granicą. Jej dyrektorka, uczennica Aleksandra Tulin, która po studiach chce się zająć biznesem, przekonuje, że w Tomaszowie też można odnieść sukces. Tymczasem z doradczej Rady Gospodarczej przy prezydencie niedawno zrezygnowała Agata Moraczewska-Wolska, prezes Las Vegas Power Energy Drink, gdyż – jak napisała do prezydenta – „brak dobrej woli pracowników Urzędu Miasta spowodował, że zarówno ja jak i inni znani mi inwestorzy postanowili rozwijać swoje pomysły biznesowe poza Tomaszowem”. Prezydent, odpowiadając jej, tłumaczy się głównie przeszkodami prawnymi. Wielu biznesmenów nie chce rozmawiać, bo kto by zadzierał z władzą?

Marcin Witko zawalczy o reelekcję. Będzie kandydował z listy PiS, co do niedawna wcale nie było takie pewne, gdyż jest w konflikcie z częścią swojego politycznego środowiska. Przeciwnicy wypominają Witce zmontowanie w powiecie koalicji PiS-PO-PSL, choć PiS mógłby rządzić i tu samodzielnie, oraz niedotrzymanie obietnic danych lokalnym działaczom i obdzielenie ważnymi stanowiskami ludzi spoza Tomaszowa. PO nie dogadało się z Nowoczesną i wystawią oddzielnych kandydatów.

Agnieszka Łuczak, usiłująca „zrozumieć Tomaszów”, nie ma wątpliwości, że ludzie zagłosują na tych, którzy powieszą najwięcej banerów i których wskaże ksiądz.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Destrukcyjne relacje w rodzinie

Poradnik dla skrzywdzonych przez rodziców.

Anna Tylikowska
13.11.2018
Reklama