Moje miasto

Kto się boi performansu? Prezydent Przemyśla

Jiri KYRIAN / Facebook
Wcześniej był Lublin, którego prezydent zakazał Marszu Równości, podobny zakaz wydał prezydent Rzeszowa. Sądy oczywiście zakazy te uchylały jako bezprawne. Można spodziewać się, że podobnie sąd oceni teraz decyzję prezydenta Przemyśla.

Anna Dąbrowska, aktywistka i prezeska stowarzyszenia Homo Faber, i Piotr Tyma, prezes Związku Ukraińców w Polsce, chcą zorganizować w Przemyślu performans. Na rynku mają stanąć stół i dwa krzesła, a przy nim Dąbrowska i Tyma będą przez dwie godziny prowadzić polsko-ukraiński dialog. A skoro dialog nie udaje się w realnej przestrzeni miasta zamieszkałego od zawsze przez Polaków i Ukraińców, niech przynajmniej stanie się tematem performansu.

Nieudana próba dialogu

Wydarzenie zaplanowane zostało na 22 czerwca, od południa do godz. 14. Dąbrowska z miesięcznym wyprzedzeniem zawiadomiła o swoim działaniu władze. Jednak w odpowiedzi od prezydenta miasta Wojciecha Bakuna otrzymała zakaz organizacji performansu. A powodem, jak argumentuje on w krótkim piśmie, jest przyjęty przez miasto kalendarz imprez i wydarzeń kulturalnych na ten rok. A w szczególności Dni Zamku Kazimierzowskiego, zaplanowane między 21 a 23 czerwca. „Mając na wglądzie powyższe organizowany przez Panią performance we wskazanym czasie, dniu i miejscu jest nie możliwy” – tłumaczy prezydent (pisownia oryginalna).

Odpowiedź jest kuriozalna zarówno ze względu na treść, jak i styl. Prezydent zakazał akcji Anny Dąbrowskiej i Piotra Tymy, nie podając żadnego argumentu prawnego. Być może po prostu dlatego, że takiego argumentu podać by nie mógł. A skoro tak, to znaczy, że przekroczył uprawnienia, czym zajmie się sąd, do którego udają się twórcy performansu, by wyegzekwować swoje obywatelskie prawa.

To nie pierwszy taki zakaz, nie pierwsze takie miasto

Dąbrowska we wpisie na blogu „circles of strangeness/kręgi obcości” analizuje niepokojące zjawisko – Przemyśl nie jest pierwszym miastem, którego władze próbują ograniczyć prawa obywatelskie. Wcześniej był Lublin, którego prezydent zakazał Marszu Równości, podobny zakaz wydał prezydent Rzeszowa. Sądy oczywiście zakazy te uchylały jako bezprawne. Można się spodziewać, że podobnie sąd oceni decyzję prezydenta Przemyśla.

Dąbrowska pisze: „Przestrzeń publiczna nie jest dziś dla wszystkich – nie jest dla mniejszości. Bo kiedy tylko próbują z niej skorzystać, wyjść z ciemnej dziury, w którą zagnała ich rządowa narracja, natychmiast są z tej przestrzeni wyganiani. Trudno o bardziej jaskrawy przykład wykluczenia. Podczas Forum Praktyków Partycypacji, które skończyło się wczoraj Kuba Wygnański, mówił, że dziś zamiast przeznaczać wielkie środki na budowę infrastruktury, trzeba budować narzędzia, także te fizyczne, do pomocy w dialogu, aby się ludzie nie pozabijali z tej nienawiści. Mówił o stole. Ja taki stół chciałam postawić w Przemyślu na rynku. Stół do rozmowy. Miał przy nim usiąść Piotr Tyma, bo miał to być stół do rozmowy z Ukraińcami. Na razie stołu nie ma. Na razie idziemy do sądu. Bo prezydent Bakun musi mieć papier, że to nie jego wina, a ja, że w Polsce wciąż obowiązują prawa człowieka”.

Sąd raczej nie zdąży rozpatrzyć sprawy w terminie umożliwiającym realizację projektu zgodnie z planem. W rzeczywistości jednak performans już się rozpoczął, a sygnał do startu dał prezydent Przemyśla. Zamiast dwóch godzin cichej rozmowy dwojga osób czeka nas wielodniowy spektakl angażujący wiele osób i instytucji. Na tym polega sztuka performansu.



Partnerzy Moje Miasto

Kraków Szczecin Warszawa Sopot
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Wojna państwa Marcinkiewiczów

Historia Izabeli i Kazimierza Marcinkiewiczów toczy się jak wieloodcinkowy serial. Ale to, co długo było celebrycką, plotkarską farsą, w najnowszych odsłonach nabiera cech greckiej tragedii. Spór byłego premiera z byłą żoną to przypadek rozwodu publicznego, z wykorzystaniem mediów oraz nowych instytucji prawnych.

Martyna Bunda
06.08.2019
Reklama