Moje miasto

Czy pandemia zachwieje pisowską wersją demokracji nieliberalnej?

Unsplash
Od trzech miesięcy trwają porównania skuteczności państw o różnych ustrojach w walce z koronawirusem, ale też odporności samych ustrojów na pandemię.

Powszechne są obawy, że pandemia jest szczególnie groźna dla liberalnej demokracji – formy rządów znanej z wrażliwości na rozmaite kryzysy popychające społeczeństwa w objęcia tyranów. Mniej oczywiste jest, w którą stronę wirus popchnąć może kraje, w których, jak w Polsce, epidemia wybuchła w sytuacji ograniczonej, nieliberalnej demokracji. O tym, jaka właściwie jest logika rządów PiS, która zaczyna wchodzić w rezonans z logiką kryzysu, rozmawiała czwórka profesorów: Agata Bielik-Robson, Rafał Matyja, Andrzej Rychard i Aleksander Smolar, w pierwszej debacie online z cyklu „Polska w czasach zarazy”, organizowanym przez forumIdei Fundacji Batorego pod patronatem „Polityki”. Do obejrzenia tutaj:

Z pozoru dynamika obecnej sytuacji ustrojowej wydaje się prosta do przewidzenia. Jeśli za przyzwoleniem społeczeństw o długiej tradycji demokracji liberalnej dokonywane są drastyczne ograniczenia praw i są zasadne obawy, że w tych krajach nie nastąpi powrót do pełnego respektowania wolności obywatelskich, to tym bardziej nasza, niechętna wszelkim ograniczeniem i mechanizmom kontroli władza może wykorzystać okazję do postawienia kilku kolejnych kroków na drodze do autorytaryzmu.

Po rozmontowaniu niezawisłości sądów i sprowadzeniu parlamentu do roli maszynki do głosowania nadarza się okazja do ograniczenia autonomii samorządów. W dalszej perspektywie być może do uderzenia w osłabione kryzysem niezależne media i organizacje społeczne, a przede wszystkim do zmanipulowania procesu wyborczego. Przed tym ostatnim władza zmuszona była się cofnąć. Co więcej, przygotowania wyborów prezydenckich w maju w pełni pokazały słabość rzekomo silnej ręki sprawującej nad nami rządy. Można widzieć w tym potwierdzenie hipotezy, że tendencją europejskich populizmów nie jest pełna dyktatura – jeszcze nieopłacalna, choćby na arenie międzynarodowej – ale chaos w życiu publicznym, będący ich żywiołem i produktem.

Suwerenność chaosu

Agata Bielik-Robson przypomniała o wewnętrznej, doktrynalnej więzi między chaosem a autorytarnym decyzjonizmem – której przykładem są w Polsce wysiłki Jarosława Kaczyńskiego, by jedynie za pomocą woli politycznej, „bez żadnego trybu”, przełamać rzekomy „imposybilizm” demokracji konstytucyjnej. Bielik-Robson przywołała postać ważną dla prezesa PiS: Carla Schmitta, niemieckiego konstytucjonalisty, koronnego prawnika III Rzeszy i twórcy decyzjonizmu. Twierdził on, że liberalizm to ideologia przeterminowana. W dobie demokracji masowej parlamenty stały się tylko fasadą dla układów zawieranych między elitami. Prawdziwa wola narodu może być reprezentowana jedynie przez przywódcę i jest nadrzędna wobec prawa. Takim suwerenem jest ten, kto decyduje o stanie wyjątkowym, czyli o zawieszeniu praw. Sytuacja, w której nie obowiązują prawa i normy, to właśnie chaos. Polityczna dominacja Kaczyńskiego, to, że tak często wydaje się być o krok przed opozycją, najwyraźniej rzeczywiście wynika ze zdolności do wprowadzania chaosu, w którym pozostali muszą się dopiero odnajdywać.

Narzuca się pytanie, jak w kategoriach decyzjonizmu Schmitta wyjaśnić decyzję o niewprowadzaniu stanu klęski żywiołowej, będącego wszak jednym z trzech konstytucyjnych stanów nadzwyczajnych pozwalających zawiesić niektóre prawa. Bezpośrednia odpowiedź jest prosta. Chodziło właśnie o uniknięcie zastosowania środków de jure, by stan zawieszenia praw osiągnąć de facto za pomocą rozporządzeń i specustaw. Problem jest jednak głębszy, dotyczy bowiem tego, czy poprzez suwerenne decyzje ustanawiające stan wyjątkowy da się zarządzać biologicznym zjawiskiem stanu epidemii. Czy władza, która panuje poprzez chaos, jest zdolna zapanować nad chaosem i niepewnością, której sama nie zasiała?

Epidemia nie poddaje się woli suwerena

Rzec można, że podsycanie strachu przed zagrożeniem to sprawdzona metoda populistycznych polityków. Obóz rządzący wykorzystuje ją również w trwającej kampanii, strasząc paraliżem państwa, do którego doprowadzić jakoby musi konflikt z prezydentem wywodzącym się z szeregów opozycji. W tej strategii tkwi trudna do maskowania w warunkach kryzysu sprzeczność, na którą wskazał Andrzej Rychard. Generując chaos, nasi siermiężni przywódcy muszą jednocześnie prezentować się jako ci, którzy dzięki demontażowi konstytucyjnych bezpieczników ograniczających ich władzę przezwyciężają chaos i niepewność współczesnego świata. Jako ci, którzy wprowadzają ład. Efekty rządów PiS mogą się więc okazać dewastujące dla wizerunku tej partii. Chaotyczność i niespójność sanitarnych obostrzeń wprowadzanych, a następnie znoszonych bez widocznego związku z krzywą zachorowań mogą istotnie przyspieszyć ten proces.

Wszystko sprowadza się do tego, że nad tak złożonym zjawiskiem jak pandemia i kryzys gospodarczy będący jej następstwem nie da się zapanować decyzjami przywódcy. Już w latach 70. ubiegłego wieku Michel Foucault dowodził, że klasyczna teoria suwerenności, do której odwołuje się decyzjonizm, adekwatnie opisuje jedynie relacje między królami władnymi skazywać na śmierć oraz odwołującymi się do niezbywalnych praw poddanymi, pragnącymi ograniczać tę ich prerogatywę. Język suwerenności jest jednak anachroniczny wobec władzy, którą nowoczesne państwa sprawują nad populacjami. Sposób, w jaki w XIX w. zaczęto sobie radzić z epidemią, był zresztą jednym z ulubionych przedmiotów analiz Foucaulta. Przedmiotem nowoczesnej władzy stała się wówczas choroba jako zjawisko zbiorowe, a w jej zasięgu znalazła się nie śmierć, o której zadaniu zdecydować może suweren, ale umieralność, której krzywą trzeba mierzyć i modyfikować. Krótko mówiąc, epidemia jest stanem, którym się zarządza, a nie decyduje o nim. Głęboka nieufności rządów PiS do struktur, instytucji i procedur państwa pogłębia chaos zarazy, zamiast go normować.

O tym zaś, czego nowoczesne państwa mogą się nauczyć z doświadczenia Covid-19, rozmawiać będą Edwin Bendyk, Jerzy Hausner, Mirosława Marody i Jan Zielonka podczas kolejnej debaty z cyklu „Polska w czasach zarazy”, tym razem pt. „Hierarchia czy sieć? Państwo po pandemii”. Zapraszamy do dyskusji w środę 10 czerwca o godz. 18.

Cykl debat online „Polska w czasach zarazy” organizuje forumIdei Fundacji im. Stefana Batorego pod patronatem „Polityki”.

Reklama

Czytaj także

Ludzie i style

Dlaczego Donald Trump nie zatańczy na TikToku?

Gdy jedni prezydenci pokazują się na TikToku, inni próbują go zbanować. Popularna wśród młodzieży – i nie tylko – aplikacja już została usunięta z Indii. Następne będą USA?

Michał R. Wiśniewski
12.07.2020
Reklama