Nauka

Gorący finał szczytu klimatycznego. Sukces czy uniknięcie kompromitacji?

Gorący finał szczytu klimatycznego. Sukces czy uniknięcie kompromitacji?

Koniec katowickiego szczytu, ale problemy zostają. Koniec katowickiego szczytu, ale problemy zostają. Anna S. Kowalska / Polityka
Pakiet katowicki został przyjęty – to najważniejsza wiadomość z zakończonego w sobotę wieczorem szczytu klimatycznego ONZ COP24 w Katowicach. Reszta pozostaje kwestią interpretacji.

Najważniejszym celem katowickiego spotkania było przyjęcie reguł wdrażania porozumienia paryskiego z 2015 r. Pakiet katowicki, poza Polską częściej nazywany Paris Rulebook, jest niezbędny, by porozumienie weszło w życie w 2020 r.

Czytaj także: Jak zatrzymać katastrofę klimatyczną

Politycy cieszą się z pakietu

Patrząc z tej perspektywy, katowicki szczyt zakończył się sukcesem, co nie było pewne do ostatnich godzin przedłużonych o ponad dobę negocjacji. Bo jak być pewnym wyniku rozmów angażujących 196 państw stron, często o sprzecznych interesach? Zwłaszcza gdy ciągle nie brakuje wypowiedzi podważających istotę problemu – powagę zagrożenia zmianami klimatycznymi i wiedzę stojącą za niepokojącymi scenariuszami.

Egzotyczny sojusz Stanów Zjednoczonych, Rosji, Kuwejtu i Arabii Saudyjskiej doprowadził skutecznie do umniejszenia znaczenia Raportu Specjalnego Międzyrządowego Panelu ds. Zmian Klimatycznych. Jego autorzy piszą wprost, że dla realizacji najważniejszego celu porozumienia paryskiego, czyli stabilizacji wzrostu temperatury atmosfery na poziomie 1,5 st. C powyżej poziomu przedprzemysłowego, do 2030 r. należałoby zmniejszyć emisję gazów cieplarnianych blisko o połowę.

Dotychczasowe zobowiązania redukcyjne prowadzą do świata cieplejszego o co najmniej 3 st. C. Niestety, w Katowicach nie udało się zwiększyć ambicji, czy uda się to w toku dalszych negocjacji, korzystając z kompromisowej platformy pakietu katowickiego? Przypomnijmy, że mimo wszystkich słabości pakiet jest dokumentem obowiązującym wszystkie strony konwencji, więc w sensie politycznym i prawnym ma bardzo wysoką rangę. Nic więc dziwnego, że politycy się cieszą.

Czytaj też: Smog uniżenie wita gości

Polska krajem węgla

Szczególne wyrazy radości wyrażają politycy polscy przekonujący, że Katowice dołączyły do miast, w których działa się historia walki o klimat, czyli Kioto i Paryża. Ten entuzjazm nie powinien jednak przesłaniać faktu, że Polska zostanie zapamiętana raczej jako egzotyczny kraj, którego prezydent na otwarciu konferencji mającej decydować o przyszłości Ziemi przekonywał o dobrodziejstwach palenia węglem.

Egzotyczne aspekty wystąpień niektórych polskich polityków uzupełniała słabość polskiej dyplomacji. Bez bezpośredniego zaangażowania Sekretarza Generalnego ONZ Antónia Guterresa i wsparcia ze strony dyplomacji kilku krajów europejskich najprawdopodobniej nie udałoby się usunąć przeszkód blokujących przyjęcie pakietu katowickiego.

Pakiet katowicki nie jest tym, czym powinien być

Biorąc pod uwagę wszystkie te czynniki, można mówić o sukcesie COP24. Trudno jednak powstrzymać się od sięgnięcia po komentarz George′a Monbiota, który trzy lata wcześniej mówił o porozumieniu paryskim: „Jest cudem w porównaniu z tym, czym mogło być – oraz katastrofą w porównaniu z tym, czym powinno być”. Podobnie rzecz się ma z pakietem katowickim.

Nic więc dziwnego, że wielu naukowców i przedstawicieli organizacji społecznych mówi, że w Katowicach politycy co najwyżej uniknęli kompromitacji. Owszem, jest krok do przodu, ale ciągle brak dowodów na istnienie rzeczywistej woli politycznej potrzebnej, by zmierzyć się z wyzwaniami przyszłości, które z coraz większą siłą wybijają z raportów naukowych.

Oceniając efekty katowickiego szczytu i szerzej procesu klimatycznego, nie można abstrahować od analizy sytuacji politycznej na świecie. Globalne ocieplenie i wzbierająca fala prawicowego populizmu to symptomy tego samego problemu – kryzysu światowego kapitalizmu. W takiej sytuacji żadne technokratyczne ustalenia dotyczące redukcji emisji gazów cieplarnianych nie przyniosą skutku, o ile nie będzie im towarzyszyć reforma całego systemu społeczno-gospodarczego.

W przeciwnym wypadku działania podejmowane w ramach istniejącego systemu wywoływać będą negatywne skutki polityczne, czego dobrą ilustracją jest bunt „żółtych kamizelek” we Francji, i przyspieszać katastrofę, zamiast jej przeciwdziałać.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

„Nie prowadzimy lekcji z masturbacji”, czyli na czym polega edukacja seksualna

Nie chodzi o to – jak wydaje się niektórym – żeby pokazywać techniki masturbacyjne. Raczej o to, żeby specjaliści wytłumaczyli rodzicom i wychowawcom, że coś takiego jak masturbacja dziecięca istnieje.

Dominika Buczak
17.06.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną