Nauka

Obalamy fake newsy nt. szczepionki na koronawirusa

Pandemii covid-19 towarzyszy epidemia nieprawdziwych informacji. Nic dziwnego, że tym razem objęła również kwestie związane z powstającymi szczepionkami. Demaskujemy najpopularniejsze z nich.
Słychać głosy, że preparat BNT162b2 nie został wnikliwie sprawdzony, a wyników badań na próżno szukać. Nic bardziej mylnego.tomwang/PantherMediaSłychać głosy, że preparat BNT162b2 nie został wnikliwie sprawdzony, a wyników badań na próżno szukać. Nic bardziej mylnego.

Szczepionkę Pfizera/BioNTechu dopuściły już do użytku Wielka Brytania, Bahrajn i Kanada. Oficjalnie zarekomendował ją panel niezależnych ekspertów powołany przez amerykańską FDA, do końca grudnia zostanie zaopiniowana, zapewne również pozytywnie, przez Europejską Agencję Leków. Słychać natomiast głosy, że preparat BNT162b2 (który doczekał się ostatnio mniej prototypowej nazwy – Tozinameran) nie został wnikliwie sprawdzony, a wyników badań na próżno szukać. Nic bardziej mylnego.

Czytaj także: „Szybkie” szczepionki na koronawirusa. Jak powstały i czy są bezpieczne?

Szczepionki są badane, wyniki publikowane

Z rezultatami wszystkich dotychczasowych badań można się zapoznać, nie wychodząc z domu, do czego serdecznie zachęcam. Wyniki analiz przedklinicznych, prowadzonych na myszach i makakach, dostępne są tutaj i wskazują, że podanie preparatu powodowało proporcjonalny do jego dawki wzrost przeciwciał neutralizujących, pożądaną odpowiedź komórkową oraz chroniło przed zakażeniem SARS-CoV-2 po bezpośrednim narażeniu na niego.

Czytaj także: Jak szczepi się świat

Wyniki te wstępnie wskazują, że zaszczepienie może nie tylko chronić przed chorobą, ale też przed bezobjawowym zakażeniem – wymaga to jednak dodatkowego potwierdzenia na etapie obserwacji zaszczepionych osób. Z dotychczasowymi testami z udziałem ludzi można zapoznać się również. Badania pierwszej fazy, mające na celu sprawdzenie tolerancji i immunogenności, były randomizowane, podwójnie zaślepione i kontrolowane przez placebo, czyli prowadzone w tzw. złotym standardzie, choć dla tego etapu testów nie jest to wymóg. Obejmowały też grupy osób młodszych (18–55 lat) i starszych (65–85). Jej wyniki opublikowano na łamach „New England Journal of Medicine”. Testowano w niej dwie wersje szczepionki – BNT162b1 opartą na mRNA kodującym tylko domenę wiążącą receptor białka szczytowego koronawirusa oraz BNT162b2, kodujące całe białko szczytowe ze wspomnianą domeną w optymalnej, „otwartej” wersji. Z dodatkowymi wynikami badań klinicznych pierwszej/drugiej fazy BNT162b1, prowadzonych w Niemczech i USA, można się też zapoznać w dwóch artykułach opublikowanych w „Nature” – tutaj i tutaj.

Chociaż oba warianty szczepionki wywoływały oczekiwaną odpowiedź układu odporności, to podanie BNT162b2 wiązało się z mniejszą częstością i nasileniem objawów poszczepiennych i to właśnie ten preparat wybrano do badań trzeciej fazy. Objęła ponad 43,5 tys. uczestników i jej celem było zgromadzenie szerszych informacji dotyczących bezpieczeństwa, ale też określenie skuteczności szczepionki w chronieniu przed wystąpieniem covidu. Z wynikami można zapoznać się na łamach „New England Journal of Medicine”. Wniosek jest wysoce zadowalający. Podanie dwóch, rozdzielonych o trzy tygodnie, dawek BNT162b2 zapewniało ochronę przed covid-19 na poziomie 95 proc., a profil bezpieczeństwa w okresie dwóch miesięcy od zaszczepienia drugą dawką nie różnił się od innych szczepionek przeciwwirusowych. Jeżeli komuś byłoby mało, to warto zajrzeć na stronę FDA, na której udostępniono szereg dokumentów i prezentacji towarzyszących odbywającemu się 10 grudnia spotkaniu panelu eksperckiego w sprawie szczepionki Pfizer/BioNTech.

Koncerny farmaceutyczne nie podejmują decyzji o dopuszczeniu szczepionki do użytku

Nawet jeżeli niektórzy przeciwnicy idei szczepień dopuszczają do wiadomości fakt, że proponowane preparaty muszą przejść wpierw stosowne badania i spełnić wymogi dotyczące bezpieczeństwa, immunogenności i skuteczności, to częste wśród nich jest przekonanie, że decyzję o dopuszczeniu preparatu podejmuje koncern farmaceutyczny. Jest on natomiast jedynie sponsorem badań, a ich wyniki ocenione muszą być przez panele niezależnych ekspertów powołane przez instytucje regulatorowe. Najlepszym tego przykładem jest ostatnie, wielogodzinne spotkanie specjalistów w USA w sprawie szczepionki Pfizera/BioNTechu, które miało charakter jawny, a wszystkie osoby biorące w nim udział występowały z imienia i nazwiska, stawiając na szali swoją reputację. Warto też wspomnieć, że mimo nacisków politycznych nie udało się przeforsować dopuszczenia szczepionki wcześniej – bardzo liczył na to Donald Trump, sądząc, że pomoże mu to w wyborach. Nie doczekał się. W Unii Europejskiej właściwym organem rekomendującym bądź nie dany preparat do użytku jest Europejska Agencja Leków, po której ocenie autoryzacji musi jeszcze dokonać Komisja Europejska.

Posłuchaj: Jak to będzie ze szczepionką na covid-19 [PODKAST]

Nie, szczepionka nie zabiła nikogo w trakcie badań

Dotychczas nie ma żadnych sygnałów, by na skutek podania jakiejkolwiek potencjalnej szczepionki umarła choćby jedna osoba. Pierwszym preparatem, który został dopuszczony do badań klinicznych pierwszej fazy był mRNA-1223 amerykańskiej Moderny. Pierwsi wolontariusze otrzymali go już 16 marca tego roku – do tego dnia covid zabił na całym świecie ponad 5,5 tys. osób, a w kolejnych miesiącach kolejne… 1,6 mln. Nieprawdą jest również to, że na skutek podania BNT162b2 zmarły dwie osoby w ramach trzeciej fazy badań klinicznych Pfizera/BioNTechu. Owszem, w całej zrekrutowanej grupie uczestników odnotowano sześć zgonów, ale aż cztery z nich dotyczyły osób w grupie placebo (którym była sól fizjologiczna). Pozostałe dwa w żaden sposób nie były powiązane z podaniem szczepionki. W pierwszym przypadku zgon spowodowany był zatrzymaniem akcji serca mającej miejsce 62 dni po 2. dawce, a o drugim, który miał miejsce 3 dni po otrzymaniu pierwszej dawki, zdecydował proces miażdżycowy. Prowadząc ogromne, wieloośrodkowe badania, w którym biorą udział dziesiątki tysięcy osób w zróżnicowanym bardzo wieku i z rozmaitymi chorobami współistniejącymi, zgonów niektórych uczestników, z przyczyn niezależnych od testów, zwyczajnie należy się spodziewać.

Czytaj także: Phishing w pandemii, czyli szczepionki na celowniku przestępców

Wystąpienie porażenia nerwu twarzowego nie zostało powiązane ze szczepieniem

Prawdą jest, że pośród 21 720 uczestników badania trzeciej fazy, którzy otrzymali szczepionkę BNT162b2 firmy Pfizer/BioNTech, odnotowano cztery przypadki objawu Bella w przeciągu 3, 9, 37 i 48 dni od otrzymania preparatu. Symptom ten polega na samoistnym, na ogół przejściowym paraliżu nerwu twarzowego, który prowadzi do zaburzenia czucia, obniżenia kącika ust lub ślinotoku. Częstość tego objawu w grupie zaszczepionych jest jednak skrajnie niska – wynosi 0,018 proc. A to oznacza, że nie przekracza on oczekiwanej częstości w populacji, która według większości badań kształtuje się na poziomie 15–30 przypadków na 100 tys. osób (0,015–0,03 proc.). W związku z tym panel FDA doszedł do wniosku, że na podstawie dostępnych danych nie można określić związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy porażeniem nerwu twarzowego a podaniem szczepionki. Zalecono jednak, by monitorować częstość jego występowania po wprowadzeniu preparatu do użytku. To bardzo dobra decyzja, która powinna działać uspokajająco dla wszystkich, którzy ulegli histerii prowokowanej przez ruchy antyszczepionkowe.

Nie ma dowodów, by szczepionka na covid wpływała na płodność

Zostałem zaatakowany histeryczną informacją, jakoby szczepionka Pfizera/BioNTechu miała powodować niepłodność u kobiet. Uzasadnienie było powalające: bo zawiera w swoim składzie syncytynę-1. Po pierwsze, BNT162b2 zawiera matrycowy odcinek RNA, który po wprowadzeniu do komórki umożliwia jej produkcję białka szczytowego SARS-CoV-2. Nie ma ono nic wspólnego z syncytyną-1, które też jest białkiem i m.in. pełni istotną funkcję w prawidłowym rozwoju łożyska. Uczestniczy bowiem w tworzeniu się warstwy syncytiotrofoblastów, które pojawiają się już siódmego dnia od zapłodnienia, mają zdolność inwazji ściany macicy i zwiększają powierzchnię wymiany składników odżywczych między matką a płodem. Pomijając więc już fakt, że w szczepionce Pfizera/BioNTechu nie ma syncytyny-1, to dlaczego w ogóle jej podanie miałoby mieć negatywny wpływ na płodność?! Dodajmy jeszcze, że choć w badaniu trzeciej fazy badań preparatu BNT162b2 nie rekrutowano kobiet w ciąży, to w trakcie jego trwania 23 uczestniczki w nią zaszły – w tym 12 w grupie zaszczepionych. Przebieg ich ciąży będzie oczywiście monitorowany.

Czytaj także: Nawet rosyjski Sputnik na covid (na razie?) też jest skuteczny

Dopuszczenie szczepionki dla ciężarnych wymaga oczywiście odrębnych testów, które być może wkrótce, bo jeszcze w styczniu 2021 r., rozpoczną się w USA. Wpierw jednak muszą zostać przedstawione wyniki badań bezpieczeństwa reprodukcyjnego z udziałem zwierząt – wstępne jego rezultaty powinny być znane wkrótce, jeszcze w grudniu.

Szczepionki RNA nie modyfikują genomu człowieka

Pisałem o tym w osobnym artykule, ale przypominania nigdy za wiele. Gdyby wprowadzenie matrycowego odcinka RNA w szczepionce miało możliwość wywoływania zmian w sekwencjach zasad DNA, to łamałoby to pewne fundamentalne reguły biologiczne. Po pierwsze, taki odcinek RNA jest bardzo niestabilny, szybko ulega degradacji. Komórka, która go otrzymuje, ma jedynie wykorzystać go do produkcji białka szczytowego koronawirusa na drodze translacji odbywającej się na rybosomach, czyli poza jądrem komórkowym. Po drugie, takie RNA nie ma możliwości przekraczania bariery otoczki jądrowej z zewnątrz do wewnątrz. Po trzecie, RNA nie może bezpośrednio być wstawione w genom komórki, wpierw musi zostać przepisane na DNA w procesie odwrotnej transkryptazy. W komórce ludzkiej brak jest natomiast czynników, które taki proces mogłyby przeprowadzić dla mRNA kodującego całe białko szczytowe koronawirusa.

Nie ulega wątpliwości, że nieprawdziwe informacje o szczepionkach na covid będą dalej się pojawiać. Rozpowszechniane są przede wszystkim przez osoby, które całkowicie sprzeciwiają się idei szczepień. W dobie powszechnego dostępu do internetu i mediów społecznościowych siła oddziaływania takich fake newsów jest bardzo duża, a walka z nimi – trudna. Sprawdzajmy więc informacje, którymi jesteśmy atakowani, zwłaszcza gdy stoją za nimi osoby niewiarygodne, a ich przekaz ma jeden cel – grać na emocjach i straszyć.

Czytaj także: Kto w Europie nie chce się szczepić na covid-19?

Dr hab. Piotr Rzymski i akcja „Zaszczepię się na covid-19”Arch. pryw.Dr hab. Piotr Rzymski i akcja „Zaszczepię się na covid-19”

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kultura

Wojewódzki z Matą o „Patointeligencji” i „Patoreakcji”

Mata, autor „Patointeligencji”, który właśnie opublikował nowy utwór z równie mocnym tekstem: – Społeczną rolą artysty czasami jest wystawienie się na strzał. Ja się czuję z tym dobrze, to zamieszanie czemuś służy.

Kuba Wojewódzki
03.04.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną